czwartek, 25 września 2014

Rozdział 56

Obudziłam się słysząc,że ktoś do mnie dzwoni. Wymacałam ręką telefon i nie patrząc kto dzwoni odebrałam.
-Halo? - powiedziałam zaspanym głosem
-Cześć Oliwia przepraszam,że cię budzę,ale to ważne – powiedział Kuba bo to on dzwonił
-No co jest?
-Za tydzień są zawody taneczne i musisz nam pomóc
-Ale w czym?
-Potrzebny jest ktoś by zatańczył hip-hop
-I chcecie bym to ja przygotowała grupę?
-No tak
-Wiesz Kuba mam małe dziecko.....
-Możemy się nim zająć
-Nie dokończyłam
-Ohh przepraszam
-Ale chcę ich przygotowywać,będzie mi to sprawiała wielką przyjemność
-Serio?
-Yhy
-Boże Oliwia ratujesz nam tyłek
-Hahaha wiem
-To co widzimy się o 15?
-Okej
-No to do zobaczenia
-Pa
Kiedy się rozłączyłam spojrzałam na zegarek 10:05. Akurat w tym samym momencie usłyszałam płacz. Wstałam i szybko skierowałam się do pokoju Dawida.
-Już kochanie mamusia przyszła – wzięłam chłopca na ręce i uspokajałam. Kiedy przestał płakać przebrałam go i poszliśmy do mojego pokoju. Położyłam Dawida na łóżku i podeszłam do szafy. Wzięłam jakieś ubrania i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic,ubrałam sięhttp://img.stylistki.pl/sets/a826dbb1971109c403a800c10dad3d0c-1407778196-s439590.jpg?v=0,założyłam pierścionek zaręczynowy i ślubny. Uśmiechnęłam się na samą myśl o tych dniach. Nie malowałam się. Kiedy wyszłam Dawid machał rączkami i nóżkami we wszystkie strony. Położyłam się koło niego.
-Wiesz kotku jesteś moim największym szczęściem,chcę być dla ciebie wsparciem. Kiedy cię porwano mój świat legł w gruzach. Tak bardzo się bałam,że nigdy cię już nie zobaczę,ale na szczęście odnalazłeś się. Bardzo cię kocham – pocałowałam jego główkę. Wyglądał tak słodko,że postanowiłam zrobić mu zdjęcie.http://s.babyonline.pl/i/niemowle-5-miesieczne-niemowle-dziecko-rozwoj-niemowlaka-rozwoj-dziecka-GALLERY_MAI2-25243.jpg Dodałam je na Facebooka,Instagrama i Twittera. Pomyślałam,że wyśle je Liamowi i tak też zrobiłam. Nie czekając na odpowiedź wzięłam Dawida na ręce i zeszliśmy na dół żeby coś zjeść. Położyłam Dawida w łóżeczku. Włączyłam telewizję i poszłam do kuchni,ale zatrzymały mnie wiadomości jakie podawali. Wzięłam chłopca i usiedliśmy na kanapie.
-Wiadomości z ostatniej chwili. Boysband z Londynu skończył wcześniej trasę. Niestety samolot,którym lecieli rozbił się. Nikt tego nie przeżył. Chcielibyśmy dla rodziny i bliskich złożyć wyrazy współczucia. - moje oczy zaszkliły się pomyślałam o chłopakach. Wyjęłam telefon i wybrałam numer Liama. Nie odbierał. Próbowałam kilkanaście razy,ale bez zmian. Zaczęłam się denerwować. Dzwoniłam też do reszty,ale oni też nie odbierali. Chodziłam zdenerwowana z Dawidem. Cały czas myślałam o tym co powiedzieli w wiadomościach. A co jeśli to prawda? Nie to nie może być prawda. Poczułam wibracje telefonu. Szybko wyjęłam go z kieszeni. Miałam nadzieję,że dzwoni Liam,ale to była jego mama.
-Halo? - powiedziałam załamanym głosem pociągając nosem
-Oliwia to co mówią w wiadomościach na pewno nie jest prawdą – zaczęła
-Mamo oni nie odbierają,ja tu umieram z nerwów
-Kochanie to na pewno nie jest o naszych chłopakach
-A co jeśli to prawda?
-Nie słuchaj tego może mają koncert albo wywiad
-Może masz rację
-Na pewno mam uspokój się
-Postaram się
-A co u ciebie dawno się nie widziałyśmy
-W porządku
-A mój wnuczek?
-Znakomicie jest zdrowy i rośnie jak na drożdżach
-Bardzo się cieszę,a Liam zdążył nas powiadomić,że już raczkuje
-Tak, nim się obejrzę już będzie dorosły
-Spokojnie ma jeszcze czas
-Wiem,wiem
-Dobra Oliwia trzymaj się ja jeszcze zadzwonię. Ucałuj Dawida i pozdrów rodzinę
-Dobrze mamo
-Pa Oliwia
-Pa mamo
Odechciało mi się jeść. Spojrzałam na zegarek była 12:34. Pogoda była ładna więc wzięłam Dawida,koc i wyszliśmy do ogrodu. Rozłożyłam koc i usiadłam na nim z synem. Cały czas myślałam o Liamie. Rozejrzałam się po ogrodzie. Spędziłam w nim dużo mojego dzieciństwa z babcią. Na samą myśl o tamtych dniach na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
''-Oliwia kwiatuszku chodź pomożesz babci wsadzić kwiatka – powiedziała babcia
-Już idę – pobiegłam do niej mając siedem lat. Byłam taka szczęśliwa spędzając z babcią jak najwięcej dni.
-Weź ten kwiatek i delikatnie włóż go do ziemi – zrobiłam to o co babcia mnie poprosiła
-Dobrze? - zapytałam z nadzieją w głosie
-Wspaniale,jestem z ciebie dumna – pocałowała mnie w głowę ucieszyłam się
-Na prawdę?
-Tak kwiatuszku a w nagrodę zapraszam cię na ciasto,tylko najpierw umyj rączki
-Kocham cię babciu – wtuliłam się w babcie
-Ja ciebie też księżniczko
-Idę myć ręce – wstałam i pobiegłam szczęśliwa do domu. ''
Spojrzałam na tamtego kwiatka. Nic się nie zmienił ciągle był tak samo piękny jak wtedy. Spędziliśmy razem z Dawidem w ogrodzie jeszcze dwie godziny. Kiedy zobaczyłam,że jest 14:30 postanowiłam się zbierać. Wsadziłam Dawida do wózka,wzięłam torbę i wyszliśmy. O niczym innym nie myślałam tylko o chłopakach. Po piętnastu minutach doszłam. Wzięłam synka na ręce i weszliśmy do pomieszczenia skąd leciała już muzyka.
-Hej – powiedziałam widząc przyjaciół
-Cześć Oliwia – powiedziała Maja podchodząc do nas i wzięła Dawida.
-Kuba możesz mi pomóc?
-Jasne w czym?
-Pomożesz mi tu wnieść wózek,bo czuję,że Dawid niedługo będzie chciał spać
-Jasne a gdzie jest?
-Na dole przy wejściu
-Chodź – schodziliśmy po schodach rozmawiając -Tak się cieszymy,że chcesz nas pomóc – powiedział kiedy już nieśliśmy wózek.
-Ja też się cieszę,że mogę wam pomóc – posłałam mu delikatny uśmiech.
-Coś się stało? Bo coś nie najlepiej wyglądasz – zapytał kiedy byliśmy przy drzwiach. Opowiedziałam mu całą historię. Byłam zdenerwowana.
-Oliwia nie martw się może mają koncert albo coś jeszcze innego
-Wiem,ale niepokoje się
-Nie ma czym uspokój się – dołączyliśmy do reszty. Poszłam się przebrać. Założyłam to w co moja grupa będzie ubrana na zawodach obwiązałam koszulę na talii i byłam gotowahttp://img.stylistki.pl/sets/e6f9af08289cc6dda934a92b2d89ec5d-1411377064-s445828.jpg?v=0. Wyszłam i pierwsze co zrobiłam sprawdziłam telefon. Próbowałam się do każdego dodzwonić,ale nic z tego. Zawiedziona poszłam do reszty.
-Coś się stało? - zapytała Dominika widząc moją minę
-Nie a zmieniając temat jak idą przygotowania do ślubu?
-Powoli,ale jest dobrze – uśmiechnęła się usłyszałam,że drzwi się otwierają odwróciłam głowę i zobaczyłam moją grupę. Kiedy poszli się przebrać ja stanęłam na parkiecie rozglądając się. Pamiętam pożar,potem ten dzień kiedy znów Street Dance zaczęło pracować. Po chwili zobaczyłam grupę więc postanowiłam zacząć.
-Witam was bardzo serdecznie nie chcę długo gadać,ale chcę wam powiedzieć,że bardzo się cieszę że możemy razem jeszcze potańczyć. Długo dziś myślałam nad naszym układem,który musimy zaprezentować. Nie jest za łatwy ani za trudny w sam raz na wasze umiejętności. Może od razu zacznijmy go ćwiczyć bo mamy mało czasu.
Najpierw pokazałam im nasz układ a potem ćwiczyliśmy go. Szło nam bardzo dobrze.
-20 minut przerwy – powiedziałam i poszłam po wodę. Upiłam spory łyk i poszłam do Dawida. Zauważyłam,że powoli zasypia w ramionach Mai. -Maja daj mi go on już zasypia – powiedziałam brunetka wstała i powoli dała mi chłopca. Włożyłam syna do wózka i poszłam z nim do przebieralni,w której było cicho. Woziłam go przez 10 minut aż wreszcie usnął. Przykryłam go kołderką i patrzyłam jak słodko śpi. Jest taki podobny do Liama. Skoro miałam jeszcze trochę czasu postanowiłam jeszcze raz zadzwonić do chłopaków. Sygnał za sygnałem i poczta. Na prawdę miałam już tego dość. Zobaczyłam na zegarku,że 20 minut już minęło to postanowiłam wracać. Sprawdziłam,jeszcze czy Dawid śpi i po cichu wyszłam.
-Dominika albo Maja sprawdzajcie czy Dawid się nie obudził – poprosiłam
-Jasne
-Koniec przerwy – powiedziałam i wróciliśmy do dalszego tańczenia. Godzina szybko nam minęła i zajęcia się skończyły. Wyłączyłam muzykę i przed dziewczynami poszłam po synka i poprowadziłam wózek do przyjaciół czekając aż grupa się przebierze. Kiedy grupa wyszła sama postanowiłam przebrać się. Nie trwało to długo,wzięłam torbę pożegnałam się z przyjaciółmi a przedtem poprosiłam Kubę przy zniesieniu wózka. Kiedy zeszliśmy na sam dół pożegnałam się z Kubą i ruszyłam do domu. Kiedy doszłam pierwsze co zrobiłam zaniosłam synka do jego pokoju by mógł spokojnie spać,ale w drodze obudził się.
-Co kochanie już nie chcesz spać? - zapytałam i zeszliśmy na dół. Usiedliśmy na kanapie,przykryłam nas kocem i sięgnęłam po moją ulubioną książkę z dzieciństwa ''Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków'' Zaczęłam mu czytać. Dawid słuchał mnie uważnie a nawet rączkami walił o książkę. Poczułam wibrację telefonu. Pośpiesznie go wyjęłam i widząc kto dzwoni momentalnie do moich oczu napełniły się łzy.
-Liam...- powiedziałam pociągając nosem
-Kochanie co się dzieje?
-Tak się bałam
-Oliwia co się stało? Coś z Dawidem?
-Nie z nim jest wszystko okej
-No to o co chodzi?
-Nie oglądałeś wiadomości?
-Nie
-Bo tam było,że boysband z Londynu skończył wcześniej swoją trasę koncertową a ich samolot razem z nimi rozbił się i nikt nie przeżył, to pomyślałam o was. Dzwoniłam,ale żadne z was nie odbierało,cholernie się bałam – powiedziałam wycierając łzy
-Kotku nie martw się żyjemy jesteśmy cali i zdrowi. Chciałbym cię teraz przytulić,żebyś się uspokoiła.
-Też bym chciała się do ciebie przytulić
-A jak tam nasz synek? Widziałem zdjęcie jakie wysłałaś jest cudowne
-Właśnie czytałam mu bajkę,ale nam przerwałeś sądzę,że chciałbym z tobą pogadać
Oczami Liama :
Przeraziłem się widząc ponad 100 nieodebranych połączeń więc po koncercie zadzwoniłem do Oliwi. Słyszałem w jej głosie,że jest roztrzęsiona.
-A jak tam nasz synek? Widziałem zdjęcie jakie wysłałaś jest cudowne
-Właśnie czytałam mu bajkę,ale nam przerwałeś sądzę,że chciałbym z tobą pogadać – powiedziała a ja się zdziwiłem,no bo co może powiedzieć pięciomiesięczne dziecko. Po chwili usłyszałem gaworzenie mojego syna. Na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
-Tata bardzo cię kocha
Oczami Oliwi :
Wzięłam na głośnomówiący a Dawid zaczął mówić niezrozumiałe słowa. Po chwil usłyszałam głos Liama.
-Tata bardzo cię kocha – ale Dawid mówił i nawet nie miał zamiary przestać. Potem jeszcze pogadałam z Liamem trochę i powiedział,że wraca za dwa tygodnie z czego bardzo się ucieszyłam. Kiedy skończyłam rozmowę nakarmiłam chłopca,przebrałam go i położyłam spać. W miarę szybko zasnął. Sama poszłam wziąć szybki prysznic,przebrałam się w piżamęhttp://img.stylistki.pl/sets/pizama--1377435268-s351064.jpg?v=0 i szybko zasnęłam. 
-----------------------------------------------------------------------
Rozdział 56

poniedziałek, 8 września 2014

Rozdział 55

Obudziłam się słysząc płacz. Spojrzałam na zegarek 01:30. Wstałam i poszłam do pokoju Dawida.
-Co się stało kochanie?- zapytałam Dawida,ale wiedziałam,że nie odpowie. Wzięłam go na ręce. Chodziłam z nim po pokoju próbowałam uspokoić,ale to było na nic. Sprawdziłam jego czoło,ale nie miał gorączki. Zaczęłam się denerwować. Nie chciał jeść a pieluszkę miał suchą. Usiadłam na fotelu. Moje oczy zachodziły łzami. A może ma kolkę? Pomyślałam. Wstałam i zeszliśmy na dół. Poszłam do kuchni otworzyłam szafkę i po chwili znalazłam odpowiedni lek. Dałam Dawidowi lek i po 10 minutach powoli się uspokajał. Poszłam z synkiem na rękach do jego pokoju usiadłam na fotelu i zaczęłam mu śpiewać choć i tak wiedziałam,że szybciej zasypia gdy Liam mu śpiewa. No nic trzeba próbować. Dawid uważnie patrzył się na mnie swoimi brązowymi oczami. Powoli piosenki mi się kończyły,ale Dawid ani myślał iść spać.
-Kotku chcesz mamę wykończyć? - zaśmiałam się. Wpadłam na pewien pomysł. Położyłam Dawida w łóżeczku poszłam po laptopa włączyłam go i puściłam płytę chłopaków. Przyciszyłam i wyszłam z pokoju. Przez kilka piosenek słyszałam jego gaworzenie,ale potem to ucichło. Stanęłam przy łóżeczku. Dawid już słodko i spokojnie spał. Przykryłam go kołderką wyłączyłam muzykę,wzięłam laptopa i wyszłam. Poszłam do swojej sypialni,spojrzałam na zegarek 03:25. Położyłam się i szybko zasnęłam. Obudziłam się czując promienie słońca na twarzy. Niechętnie otworzyłam oczy. Na zegarku wypiła 10:00. Chwilę poleżałam i postanowiłam wstać. Poszłam do łazienki wzięłam prysznic,ubrałam sięhttp://img.stylistki.pl/sets/af55da9c72b0c67ba198d86ce6922064-1406913774-s437954.jpg?v=0 i pomalowałam. Poszłam do pokoju Dawida. Tak jak myślałam już nie spał. Wzięłam go na ręce i przy okazji zmieniłam pieluszkę i ubrałam. Zeszliśmy na dół. Rozłożyłam na puchatym dywanie koc i położyłam synka. Dałam mu kilka zabawek. Sama poszłam do kuchni zrobić naleśniki. Włączyłam radio i zabrałam się do robienia śniadania. Nie zajęło mi to dużo czasu. Poszłam po Dawida. Nie było go na kocu. Zamarłam. Zaczęłam go wołać. Moje oczy zaszły już łzami. Po chwili zauważyłam,że Dawid raczkuje do drzwi. Szybko do niego pobiegłam wzięłam go na ręce.
-Kochanie ty już raczkujesz! - byłam taka szczęśliwa mój synek tak szybko mi dorasta. Pocałowałam jego główkę. Po tak radosnym wydarzeni trzeba było coś zjeść. Usiadłam na krześle a Dawida na krzesełku do karmienia. Jadłam a przy okazji karmiłam chłopca. Po śniadaniu pomyślałam,że trzeba by pójść na zakupy. Wsadziłam Dawida do nosidełka. Wzięłam torebkę i wyszliśmy zamykając dom. Włożyłam nosidełko do samochodu. Zapięłam pasami i sama zasiadłam za kierownicą. Po 20 minutach dojechaliśmy do TESCO. Wysiadłam zabierając przy okazji chłopca. Wzięłam wózek zakupowy i weszłam do budynku. Chodziłam między pułkami biorąc to co będzie mi potrzebne. Gdy wózek był już pełny poszliśmy do kasy. Zapłaciłam i wyszłam. Otworzyłam samochód najpierw włożyłam Dawida a potem zakupy. Odstawiłam wózek wsiadłam do samochodu i ruszyliśmy w drogę powrotną. Usłyszałam,że dzwoni telefon. Zatrzymałam się na poboczy wyjęłam go z torebki odebrałam i włączyłam głośnomówiący powracając do prowadzenia.
-Cześć kochanie – powiedział Liam,który właśnie do mnie dzwonił.
-Hej kotku,cieszę się że dzwonisz
-Stęskniłem się za wami
-My za tobą też
-Co robicie?
-Właśnie wracamy z zakupów a ty?
-Przed chwilą skończyliśmy wywiad
-Pewnie zmęczony?
-I to jak
-Biedaku
-A jak tam Dawid? Daje popalić?
-W nocy najbardziej niestety nie mam takiego głosu jak ty
-Dlaczego?
-Przyzwyczaił się jak ty mu śpiewasz na dobranoc
-Ojcowski talent – zaśmiał się ja też
-Widocznie tak,a przy okazji,że rozmawiamy możesz być dumny ze swojego syna – na samom myśl o dzisiejszym ranku na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
-Co się stało?
-Nasz syn dziś po raz pierwszy raczkował
-Naprawdę? - w jego głosie można było wyczuć zdziwienie a zarazem radość
-Sama jestem tym zaskoczona,ale tak to prawda
-Boże tak się cieszę
-Ja też,wiesz kotku ja już dojeżdżam do domu zadzwoń wieczorem co?
-Okej
-Trzymaj się pozdrów chłopaków i wracaj bo tęsknimy
-Postaram się jak najszybciej wrócić,ty ucałuj Dawida
-Okej
-Kocham cię
-Kocham cię
Rozłączyłam się i wsadziłam telefon do torebki. Zaniosłam Dawida do salonu a sama wróciłam się po zakupy. Po przyniesieniu rozpakowałam je.
-To co Dawid może wybierzemy się na spacer?- wsadziłam synka do wózka,wzięłam torebkę założyłam okulary przeciw słoneczne i wyszliśmy z domu. Mim celem było Street Dance więc tam się kierowałam. Przy okazji spotkałam paparazzi. Powoli mnie denerwowali. Szybo doszłam do budynku. Wzięłam Dawida na ręce i poszliśmy do środka. Gdy weszłam zobaczyłam moją grupę hip-hopu. Gdy na nas spojrzeli szybko do nas podbiegli.
-Tak się cieszę,że was widzę- powiedziałam szczęśliwa bo tęskniłam za nimi.
-Będziesz znów prowadzić zajęcia? - zapytała Kaja
-Niestety nie przeprowadziłam się do Londynu na stałe też mi jest z tym ciężko – posmutnieli a ja razem z nimi
-Ale dziś może potańczyć z wami – powiedziała Dominika odbierając Dawida
-Tak Dominika ma rację – powiedziała Zuzia
-Jeśli tego chcecie?
-Bardzo!
-Niech wam będzie idę się przebrać – poszłam do łazienki i przebrałam się w te ubraniahttp://img.stylistki.pl/sets/5f8409a79020d24567ab05f40a2e5182-1410175312-s444235.jpg?v=0,które wzięłam wcześniej. Stanęłam na parkiecie.
-Pamiętacie ten układ do piosenki That Power?
-Tak
-To dziś go właśnie zatańczymy – włączyłam muzykę i zaczęliśmy tańczyć nasz układ wyglądał znakomicie. Po tym tańczyliśmy jeszcze różne. Kiedy zajęcia się skończyły szczęśliwe dziewczyny poszły się przebrać a ja poszłam do przyjaciół.
-Oliwia przy okazji,że przyszłaś chcielibyśmy ci coś dać - powiedziała Dominika a Dawida podał mi kopertę a po przeczytaniu jej na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
-Bierzecie ślub? - zapytałam
-Tak
-Boże tak się cieszę – przytuliłam ich byłam podekscytowana
-Mamy nadzieję,że przyjdziesz
-No żartujecie na pewno będziemy nareszcie ile można było czekać?
-Tak jakoś wyszło
-Tak się cieszę
Resztę dnia przegadałam z przyjaciółmi.
------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 55

poniedziałek, 28 lipca 2014

Rozdział 54

2 tygodnie później :
Przed chwilą przyleciałam do Polski z Dawidem ponieważ Liam pojechał na miesiąc w trasę. Nie jestem tym zachwycona ani trochę,ale to jego praca i kocha to. W oddali zauważyłam mamę. Podeszła do nas.
-Oliwia jak się cieszę,że cię widzę – powiedziała mama przytulając na powitanie
-Ja też się cieszę dawno tu nie byłam
-Jaki jesteś już duży – powiedziała wyciągając Dawida z nosidełka
-Wcale,nie taki duży – zaśmiałam się
-Jak minęła wam podróż? - zapytała biorąc dwie walizki a ja miałam jedną i nosidełko
-Dobrze nie narzekam,a co u ciebie? - zapytałam wsiadając do samochodu
-Po staremu nic się nie zmieniło od mojego wyjazdu
-A co u Maćka i Diany?
-Ciągle się kłócą boję się o ich małżeństwo
-O boże – bardzo się o nich martwiłam
-Oliwia pierwszy rok małżeństwa jest najtrudniejszy
-Może im pomogę?
-Nie Oliwia oni sami to załatwią
-Okej – kiedy to powiedziałam dojechaliśmy do mojego domu. Nic się nie zmienił. Uśmiechnęłam się. Wyjęliśmy walizki i weszliśmy do środka. Nic się nie zmieniło do mojego wyjazdu.
-Nic się nie zmieniło – powiedziałam patrząc na każdy mebel
-Tak
-Ktoś jeszcze wie o moim przyjeździe prócz ciebie? - zapytałam kiedy już siedzieliśmy na kanapie
-Nie
-To dobrze
-Dlaczego? - zapytała dziwnie się na mnie patrząc
-Chce zrobić wszystkim niespodziankę – powiedziałam biorąc Dawida na kolana -O ktoś tu chyba ma morką pieluszkę – wzięłam malca na ręce i poszliśmy na górę. Dom babci a raczej teraz mój ma jeszcze dwa pokoje wolne więc jedno wykorzystałam jako pokoik dla Dawida. Kiedy weszłam nic się nie zmieniłam kiedy go zrobiłam.http://www.funkydiva.pl/wp-content/uploads/2012/03/pokoj-dla-noworodka-22.jpg Szybko przebrałam synka i mogliśmy zjeść na dół.
-Mamo mogłabyś zając się Dawidem? ja bym się odświeżyła – zapytałam
-Jasne – podałam go delikatnie i szybko pobiegłam na górę. Szybki prysznic,wysuszyłam ciało ubrałam się i byłam gotowa.http://img.stylistki.pl/sets/d7c8a02d3a040e8706e30ee6f1277b21-1405609845-s435243.jpg?v=0 Zeszłam na dół.
-Oliwia ja już muszę się zbierać – powiedziała
-Nie no okej
-Przyjdę jutro – odebrałam synka i odprowadziliśmy ją do drzwi
-Dobrze
-Do jutra
-Paa – kiedy zamknęłam drzwi postanowiłam pójść z Dawidem na spacer. Ubrałam go i włożyłam do wózka.http://img06.olx.pl/images_tablicapl/123108331_2_644x461_wozek-3w1-euro-cart-passo-komis-bajka-lancut-dodaj-zdjecia.jpg Zamknęłam dom i poszłam. Szłam przez park. Nic się nie zmieniło od mojego wyjazdu. W oddali zauważyłam dobrze znaną mi osobę. Tak to na pewno była Diana. Siedziała na ławce a obok niej była spacerówka zapewne z Oliwią.
-Dzień dobry mogę się przysiąść? - zapytałam uśmiechając się szeroko
-Ta...Oliwia boże co ty tu robisz? -wstała i przytuliłyśmy się jak za dawnych lat
-Przyleciałam bo Liam wyjechał w trasę
-Na ile?
-Miesiąc
-Nic się nie zmieniłaś,tak bardzo za wami tęskniłam
-Ty też
-Jejku jaki Dawid już jest duży – powiedziała biorąc go na ręce
-Mała Oliwia też jest taka duża – ja wzięłam Oliwię
-Opowiadaj co u ciebie? - usiedliśmy na ławce
-Po staremu,a u ciebie? - kiedy o to zapytałam posmutniała
-Pewnie twoja mama już cię powiadomiła o tym co się dzieje
-Tak wiem,że się kłócicie,ale nie rozumiem dlaczego?
-Wiem,że mogę ci powiedzieć
-Powiedz mi
-Maćka coraz częściej nie ma w domu wychodzi na imprezy,ja boję się że on mnie zdradza – zdziwiłam się bo nigdy bym Maćka o to nie podejrzewała
-A masz jakieś dowody na to co mówisz?
-Nie,ale czułam na jego marynarce damskie perfumy
-Diana,ale wiesz,że to może być nie prawda
-Tak wiem,ale Oliwia posłuchaj mnie ja to czuję
-Diana....
-Liam też taki będzie
-Co ty mówisz? - zachowywała się dziwnie
-Oni są sławni nie rozumiesz? Oni mogą mieć każdą
-Liam taki nie jest
-Żebyś się nie zawiodła,dobra pa – i poszła zostawiając mnie z burzą myśli.
-Przepraszam możemy zrobić sobie z tobą zdjęcie? - spojrzałam w górę były tam dwie dziewczyny,które miały może 15-16 lat
-Jasne – wzięłam Dawida na ręce i ustawiliśmy się do zdjęcia. Chwilę jeszcze z nimi porozmawiałam i musiały pójść. Postanowiłam pójść na cmentarz. Kupiłam przy okazji świeczki i kwiaty. Kiedy doszłam zapaliłam je na grobie Adama i babci. Chciałam pójść do Street Dance. Szybko tam doszłam. Wózek postawiłam przed schodami. Wzięłam Dawida na ręce i weszliśmy po schodach. Słyszałam muzykę uśmiechnęłam się. Otworzyłam drzwi. Dawid właśnie zakończył zajęcia a reszta rozmawiała ze sobą. Kuba zauważył mnie.
-Oliwia! - krzyknął i zaraz cała czwórka razem z Dawidem stali obok mnie
-Jak miło was widzieć – powiedziałam witając się z każdym
-Wiesz jak tęskniliśmy?- zapytała Dominika
-Ja najbardziej – powiedział Kuba a ja zaśmiałam się
-Wierzę w to
-Jaki Dawid jest już duży – zachwycała się Dominika bo wcześniej go wzięła na ręce
-Wiem
-Opowiadaj co u ciebie? -usiedliśmy
-Nic się nie zmieniło a u was?
-Też
-Bardzo za tym miejscem tęskniłam – powiedziałam stając na parkiecie
-W końcu to jest twoje miejsce – powiedziała Maja
-Chciałabym znów tańczyć – westchnęłam
-Teraz możesz to zrobić – powiedział Kuba
-Jak to?
-Zatańczmy nasz układ
-Nie mam stroju
-Twój pierwszy strój jest w szatni – powiedziała Dominika
-Serio?
-Jasne
-To idę się przebierać – pobiegłam do szatni naprawdę tam był pamiętam jak go pierwszy raz założyłam. Szybko się przebrałam i wyszłam.http://img.stylistki.pl/sets/cd6cbebb133f1cebc69d6b686741e587-1405977458-s436052.jpg?v=0 Stanęliśmy z Kubą na parkiecie.
-Patrz jak twoja mama daje czadu – powiedziała Maja do mojego synka.
Muzyka rozbrzmiała. Układ wyglądał tak Po skończeniu szeroko się uśmiechnęłam.
-Pamiętałaś – powiedział Kuba
-Nigdy bym go nie zapomniała
-Jak to możliwe
-Normalnie
Później posiedziałam jeszcze z przyjaciółmi i kiedy Dawid zasnął postanowiłam wracać. Szybko doszłam do domu. Zaniosłam synka do jego pokoju przebrałam i ułożyłam w łóżeczku. Kiedy zrobiło się późno przebrałam się i poszłam spać. Nie miałam z tym najmniejszego problemu.
--------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 54

piątek, 4 lipca 2014

Rozdział 53

Kilka dni później :
Dziś mamy Sylwester. Wstałam trochę poleżałam i poszłam się ubrać.http://img.stylistki.pl/sets/557ab5a146fa70b9bbfec8f1a9998c92-1404302675-s432606.jpg?v=0 Kiedy wszystko zrobiłam zeszłam na dół. Mama z Liamem robili śniadanie.
-Dzień dobry,czemu mnie nie obudziliście bym wam pomogła – powiedziałam witając się z mamą i Liamem
-Nie chcieliśmy cię budzić
-Leży w salonie – poszłam do salonu i wzięłam maluszka na ręce. Już nie był taki malutki rósł jak na drożdżach. Poszłam z nim na górę nakarmiłam i przebrałam. Zeszliśmy na dół i poszliśmy do kuchni. Śniadanie było już gotowe. Usiadłam na krześle. Mama zabrała mi Dawida i sama się nim zajmowała. Kiedy zjedliśmy śniadanie posprzątaliśmy. Mama wyszła z kuchni razem z Dawidem.
-Zapraszam panią Payne dziś na kolację tylko we dwoje – powiedział Liam zarzuciłam mu swoje ręce na jego kark a on objął mnie w pasie.
-Bardzo chętnie panie Payne – pocałował mnie w usta -O której mam być gotowa? - zapytałam
-O 18
-Okej
Poszliśmy do salonu gdzie siedziała mama.
-Mamo mamy prośbę – zaczęłam
-Jaką?
-Mogłabyś zająć się dziś wieczorem Dawidem? Liam zabiera mnie na kolację
-Ojj Oliwia oczywiście,że zajmę się tym aniołeczkiem to będzie dla mnie czysta przyjemność
-Mamo dziękuje – przytuliłam ją
-Bawcie się dobrze
Rozmawialiśmy tak długi czas. Kiedy wybiła 17:0 poszliśmy się przygotować. Wzięłam prysznic,wysuszyłam ciało i nałożyłam balsam. Następnie ubrałam się.http://img.stylistki.pl/sets/ca85be73a46fd1bd269aa146d84f0dfd-1404392525-s432800.jpg?v=0 Potem pomalowałam założyłam biżuterie i byłam gotowa. Zeszłam na dół gdzie wszyscy już czekali.
-Córeczko ślicznie wyglądasz – powiedziała mama trzymając na rękach moje aniołka
-Dziękuje
-Musimy już iść – powiedział Liam łapiąc mnie za rękę
-Tak
-Bawicie się dobrze – powiedziała mama
-Kochanie masz być grzeczny, kocham cię – powiedziałam biorąc od mamy Dawida i całując go w główkę. Oddałam synka mamie i poszłam się ubrać. Założyłam szpilki a Liam pomógł mi założyć płaszcz. Pożegnaliśmy się z mamą i wsiedliśmy do samochodu.
-To gdzie jedziemy? - zapytałam
-Zabieram cię do najlepszej restauracji w Londynie
-Nie mów mi,że będziesz wydawał na mnie pieniądze
-Kotku jesteś moją żoną a poza tym pieniądze nie są ważne
-Ale....
-Kochanie proszę cię
-No dobrze
Jechaliśmy nie długo. Po chwili zatrzymaliśmy się przy pięknej restauracji. Liam wysiadł pierwszy i jako dżentelmen otworzył mi drzwi i pomógł wysiąść. Uśmiechnęłam się do niego. Weszliśmy do środka. Zajęliśmy miejsce i czekaliśmy aż przyjdzie kelner. Poczułam ukłucie w sercu a po chwili czułam,że coś jest nie tak. Miałam dokładnie to samo przeczucie co z tym,że babcia umarła. Coś się stanie ja to czułam.
-Kochanie coś się stało? - zapytał Liam kładąc swoją rękę na moją
-Nie wszystko okej po prostu zamyśliłam się – skłamałam,musiałam to zrobić bo jak bym powiedziała Liam by mi nie uwierzył. Kiedy przyszedł kelner zamówiliśmy spaghetti. Czekaliśmy chwilę a zaraz dostaliśmy nasze zamówienia. Jedliśmy rozmawiając i wspominając to co kiedyś się działo. Potem zjedliśmy drugie danie. A no końcu deser. Liama telefon zaczął dzwonić.
-Przepraszam na chwilę – oddalił się trochę widziałam,że był zdenerwowany a w oczach miał łzy? Sama nie wiem. Po chwili przyszedł do mnie.
-Oliwia musimy już iść – jego ręce się trzęsły a w oczach na 100% miał łzy. Zaczęłam się niepokoić.
-Co się dzieje?
-Oliwia,Dawid.....-zaczął a do moich oczy dochodziły łzy,ręce trzęsły się a głos drżał.
-Liam mówi! -krzyknęłam zdenerwowana
-Ktoś go porwał – kiedy to powiedział cały mój świat załamał się. Talerz upadł i rozbił się na kilkanaście kawałków. Zabrakło mi mowy. Siedziałam i odechciało mi się żyć.
-Oliwia musimy jechać – powiedział Liam
-Nasz synek – łza poleciała mi po poliku. Wstałam i oboje poszliśmy do wyjścia. Szybko wsiedliśmy do samochodu. Ruszyliśmy. Po moim poliku spadały łzy jedna po drugim. Nie potrafiłam usiedzieć w jednym miejscu. Ktoś porwał mi synka. Mojego synka. On jest jeszcze mały,dlaczego ktoś to zrobił? Dlaczego akurat jego? Nim się obejrzałam byliśmy już w domu. Wysiadłam jak oparzona i pobiegłam do domu. Na fotelu siedziała zapłakana mama.
-Gdzie mój synek? - zapytałam zapłakana,mama wstała i podeszła do mnie
-Tak mi przykro kochanie -przytuliła mnie płakałam jej w ramię
-Mój synek – łkałam
-Jak to się stało? - zapytał Liam
-Ktoś zadzwonił do drzwi a Dawid już spał w swoim pokoju. Kiedy otworzyłam nikogo nie było. Usłyszałam płacz Dawida więc poszłam na górę. Chciałam otworzyć drzwi,ale nie mogłam. Kiedy już udało mi się otworzyć jego już nie było. Były tylko porozwalane ubranka. Oliwia tak mi przykro.
-Nie to nie prawda! - wyrwałam się od mamy i pobiegłam na górę. Wbiegłam do pokoju Dawida,ale jego nie było. Upadałam na kolana i schowałam twarz w ręce. Płakałam. Nie wyobrażam sobie życia bez mojego syna. Poczułam,że ktoś mnie przytula. Wiedziałam,że to Liam. Mocno wtuliłam się w jego klatkę piersiową.
-Znajdziemy go obiecuję ci – powiedział całując mnie w głowę
-A co jeśli on już...-spojrzałam na Liama
-Nawet tak nie mów znajdziemy go całego i zdrowego – wtuliłam się z powrotem i płakałam.
Oczami Liama:
Oliwia bardzo przeżywa porwanie naszego syna. Zresztą ja też. Nie możemy tego dopuścić do głowy. Obiecuję,że jak znajdę tą osobę która porwała Dawida srogo tego zapłaci. Zauważyłem,że Oliwia zasnęła. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do naszej sypialni. Położyłem ją na łóżku i przebrałem w piżamę. Sam poszedłem wziąć jakiś prysznic i przebrałem się w coś do spania. Położyłem się obok żony,ale nie mogłem usnąć. Ciągle myślałem o naszym Dawidzie. Z trudem,ale zasnąłem.
2 miesiące później :
Cały czas szukamy Dawida,ale na nic. Policja,chłopaki wszyscy go szukamy. Oliwia zamknęła się w sobie. Cały dzień siedzi w pokoju Dawida. Płacze. Boję się o nią,że nie wytrzyma tego psychicznie. Wszyscy staramy się jakoś pocieszyć,ale na marne. Do nikogo się nie odzywa tylko przytula do siebie śpioszki synka.
Oczami Oliwi:
Tęsknie za Dawidem. Bardzo mi go brakuje. Chciałabym,żeby tu już był,ale go nie ma. Każdy dzień jest dla mnie tragedią. Nie daje już rady. Jak każdego dnia wstałam i ubrałam się.http://img.stylistki.pl/sets/864fdaf268872b8604d5de0b30e96666-1404394009-s432806.jpg?v=0 Od razu poszłam do pokoju Dawida. Usiadłam i patrzyłam na jego zdjęcia w moim telefonie. W myślach słyszałam jego płacz kiedy się urodził. Był taki malutki i bezbronny. Kolejna dawka łez spływała po moim poliku.
-Córeczko chodź na śniadanie nic nie jesz – mama kucnęła przy mnie
-Nie chcę jeść – powiedziałam patrząc w jej stronę
-Oliwia proszę cię
-Mamo to ja cię proszę
-Wszyscy się o ciebie martwimy
-Nie potrzebnie
-Oliwia wszyscy za nim tęsknimy i martwimy się nie tylko ty
-To mój syn mamo – przytuliłam się do niej
-Kotku wiem
-On leży nie wiadomo gdzie a ja nie mogę nic zrobić rozumiesz? Nic
-Dziś pójdziemy jeszcze go szukać
-Idę z wami
-Dobrze,a teraz chodź zjeść przynajmniej trochę
-Okej – wstałyśmy,mama wzięłam mnie pod rękę i zeszliśmy na dół. Śniadanie było już gotowe. Usiadłam i niechętnie zjadłam kanapkę. Po zjedzeniu od razu ubrałam się i byłam gotowa do dalszych poszukiwań. Wsiedliśmy do samochodu i jeździliśmy dosłownie wszędzie. Pytaliśmy ludzi,ale nikt nic nie widział. Zaczynałam powoli wariować. Zatrzymaliśmy się bo Liama telefon zaczął wibrować. Odebrał. Po jego twarzy mogłam zobaczyć zdenerwowanie a zarazem szczęście? Chyba tak. Kiedy skończył rozmowę szybko ruszyliśmy.
-Gdzie jedziemy? - zapytałam
-Policja powiadomiła mnie,że pewna kobieta stoi nad klifem z jakimś dzieckiem być może to nasz syn – kiedy to powiedział zamarłam. Co jeśli ona skoczy a to mój syn? Nigdy bym go już nie zobaczyła? Nim się obejrzałam już tam byliśmy. Policja,karetka i ta kobieta z dzieckiem owiniętym w niebieski kocyk. Szybko wybiegłam z samochodu i biegłam tam,ale policja mnie zatrzymała.
-To mój syn! Wpuście mnie! - krzyczałam i wyrywałam się
-Oliwia a co jeśli ona skoczy – Liam trzymał mnie od tyłu,uspokoiłam się. Usłyszałam płacz. To był płacz Dawida wszędzie bym go poznała.
-Nie podchodźcie bo skoczę! - krzyczała
-Oddaj mi go – powiedziałam spokojnym głosem
-Nie to mój syn – przytuliła go do siebie. Zaczynałam powoli do niej podchodzić
-Dlaczego mi go zabrałaś? - zapytałam podchodząc coraz bliżej
-Nie ruszaj się bo skoczę
-Porozmawiajmy
-Nie będę rozmawiać
-Proszę oddaj mi go – powiedziałam wyciągając ręce w jej stronę
-Ja go kocham
-Ja też
-Kochasz go? - zapytała już łagodniej
-Najbardziej na świecie – łzy leciały po mojej twarzy
-Moje dziecko nie żyje. Mąż je zabił,na moich oczach – łzy leciały jej po polikach
-Tak mi przykro
-Chcę do niej dołączyć tam w niebie
-Zabicie się to nie jest rozwiązanie
-Dla mnie jest
-Nie skacz proszę
-Oddam ci go,ale obiecaj mi że będziesz się o niego troszczyć i kochać
-Obiecuję – delikatnie podała mi Dawida a po chwili skoczyła -Nie! - krzyknęłam,ale jej już nie było. Mimo tego,że porwała mi syna to bardzo mi jej szkoda. Chłopiec ciągle płakał. Spojrzałam na niego. Urósł przez te dwa miesiące. Uśmiechnęłam się do niego delikatnie.
-Bardzo cie kocham – powiedziałam do synka a on przestał płakać patrzył na mnie uważnie. Po chwili podszedł do nas Liam. Przytulił mnie i ucałował w głowę.
-Strasznie się bałem – powiedział głaszcząc główkę Dawida
-Ja też,ale już nigdy nie pozwolę żeby ktoś go skrzywdził
-Już nigdy
Staliśmy tak jeszcze trochę a później wzięli go lekarze,żeby zadać czy wszystko jest okej. Pojechaliśmy do szpitala. Czekaliśmy trochę a później wyszedł lekarz.
-I co z nim? - zapytałam
-Wszystko jest dobrze możecie go już zabrać
Zabraliśmy Dawida i pojechaliśmy do domu gdzie czekała mama. Weszliśmy do domu. Mama od razu podbiegła do nas zabrała Dawida. Była szczęśliwa. Bawiła się z nim dopóki nie usnął. Wzięłam go i poszliśmy na górę. Ułożyłam w łóżeczku przykryłam kołderką i patrzyłam ja śpi. Nie mogłam oderwać od niego wzroku.
-Kochanie on już śpi – powiedział Liam przytulając mnie od tyłu
-Wiem,ale nie chcę go już zostawiać
-Już nigdy tak się nie stanie
Poszliśmy na dół gdzie siedziała mama. Rozmawialiśmy z nią do późna. Poszłam się przebrać a kiedy to zrobiłam zerknęłam jeszcze do Dawida. Spał tak spokojnie. Poszłam do sypialni i położyłam się do łóżka szybko zasnęłam.
----------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 53
 

wtorek, 1 lipca 2014

Rozdział 52

2 miesiące później :
Dziś są tak długo oczekiwane święta. Wszystko mamy już przygotowane na szczęście. Mama przyleciała wczoraj a tata przyjedzie dzisiaj. Wstałam i spojrzałam przez okno. Cały Londyn okrył biały puch. Poszłam się przebrać.http://img.stylistki.pl/sets/6169d6fdcff40a21e71a23f5cfd61e2c-1404124072-s432085.jpg?v=0 Kiedy zrobiłam wszystkie poranne czynności zeszłam na dół. Wszyscy już siedzieli na dole zresztą jak zwykle.
-Dzień dobry – powiedziałam wchodząc do kuchni
-Oo dzień dobry – powiedziała mama bawiąc się z Dawidem. Od kąd przyjechała nie może się nim nacieszyć. Podeszłam do Liama,który robił śniadanie.
-Pomogę ci -powiedziałam biorąc nóż
-Oliwia dam sobie radę – powiedział
-I tak ci pomogę
-Jezu ale jesteś....
-Uparta tak Liam wiem słyszałam to miliony razy – uśmiechnęłam się do niego
-To może i ja wam pomogę? - spytała mama
-Nie mamo jesteś naszym gościem – powiedziałam do niej
-Na pewno?
-Tak
-Niech wam będzie
-Cholera! - krzyknęłam
-Co się stało? - zapytał Liam
-Przecięłam sobie palec – powiedziałam patrząc na krwawiące miejsce
-I do tego jeszcze gapa chodź – wziął mnie za rękę i poszliśmy do łazienki bo tam była apteczka. Usiadłam na wannie. Liam polał wodą utlenioną palec. Syknęłam.
-Ohh ty gapo – na palec nakleił plaster
-To nie moja wina – na mojej twarzy pojawił się grymas
-Tak twoja mówiłem,żebyś mi nie pomagała
-Ale chciałam – wstałam
-No dobrze każdemu może się zdarzyć,jeszcze boli?
-Yhy – zrobiłam smutną minę co musiało wyglądać przekomicznie
-Daj pocałuje – wziął mój palec i pocałował. Uśmiechnęłam się -I co już nie boli?
-Nie
-To może jakąś nagrodę dostanę hmm?
-A co nasz na myśli mężu? - zarzuciłam mu swoje ręce na jego kark a on objął mnie w pasie.
-Może całusa żono
-A pan doktor zasłużył? - ciągle się z nim droczyłam uwielbiałam to.
-No pewnie
-Hmm no dobra – pocałowałam go a kiedy chciałam się oderwać przycisnął mnie do siebie mocniej. Uśmiechnęłam się przez pocałunek. Liam w ogóle nie odpuszczał. Byłam od niego trochę niższa przez co musiałam stanąć na placach żeby go pocałować. Trwaliśmy tak przez dłuższy czas aż zabrakło nam tlenu. Patrzyliśmy sobie w oczy stykając czołami.
-Kocham cię – powiedział Payne
-Kocham cię - uśmiechnęłam się
-Może chodźmy na dół co?
-Doby pomysł – wyszliśmy z łazienki trzymając się za ręce. Mama siedziała w salonie z Dawidem.
-Patrz kochanie zaraz będziesz miał siostrę lub brata
-Mamo! - zaczęłam się śmiać zapewne zrobiłam się czerwona,Liam tak już wyglądał
-Ohh dzieci nie musicie się zawstydzać – mama dalej ten temat drążyła. Walnęłam się ręką w czoło.
-Liam nie mamy opłatka – spojrzałam zdenerwowana na męża
-Jak to nie mamy
-No nie mamy idę do sklepu – zaczęłam ubierać buty
-Poczekaj pójdę z tobą
-Nie zostań tutaj szybko wrócę
-No dobra,ale uważaj na siebie
-Jasne,zaraz będę – szybko wyszłam z domu i tak samo szybko szłam do pobliskiego sklepu. Niestety z moją inteligencją wpadłam na kogoś -O boże przepraszam – gdy spojrzałam w górę byłam w szoku.
-Oliwia?
-Hubert?
-To ty?
-Co ty tu robisz? - wyjaśniam Hubert to mój brat cioteczny z którym nie miałam bardzo długo kontaktu.
-Boże jak się zmieniłaś – przytuliliśmy się
-Ty też się zmieniłeś – uśmiechnęłam się
-Co u ciebie słuchać? I co robisz w Londynie?
-Sam wiesz,że wyszłam za mąż no i mam 2 miesięcznego synka a w Londynie mieszkam.
-Nigdy bym nie pomyślał,że taka Oliwia weźmie ślub i będzie miała dziecko.
-Sama bym nigdy o tym nie pomyślałam
-A co u Adama? Dawno z nim nie gadałem
-Nie żyje – posmutniałam
-Ohh Oliwia przepraszam nie wiedziałem
-Nie spokojnie lepiej opowiadaj co u ciebie?
-Dalej jestem kawalerem nic się w moim życiu nie zmieniło
-Na pewno znajdziesz tą jedyną
-Kiedyś na pewno A ty gdzie tak popędzasz?
-Do sklepu idę
-To może dotrzymam ci towarzystwa?
-Jasne chodźmy – szliśmy rozmawiając. Kupiłam to co było mi potrzebne i mogliśmy wracać.
-Oliwia muszę już iść mam nadzieję,że jeszcze się spotkamy – powiedział
-No jasne
-Wesołych Świąt – pocałował mnie w policzek
-Wesołych Świąt – szłam szybko a nawet biegłam. Wbiegłam do domu zdyszana.
-Kochanie coś się stało? - zapytał troskliwym głosem Liam
-Nie tylko biegłam
-Dlaczego?
-Chciałam zdążyć
-Kotku
-Jest tata? -zapytałam kiedy się już rozebrałam
-Tak w salonie
-Okej – poszłam do salonu -Cześć tato -powiedziałam i podbiegłam do ojca,wtuliłam się w jego klatkę piersiową.
-Witaj kochanie
-Kiedy przyjechałeś? - zapytałam odklejając się
-Niedawno
-To dobrze
Porozmawialiśmy jeszcze trochę a później poszliśmy przygotowywać się do wigilii. Poszłam do łazienki wziąć szybki prysznic. Wysuszyłam ciało. Potem ubrałam się we wcześniej przygotowaną sukienkę.http://img.stylistki.pl/sets/3f008bc0ca24bb2c123bb7354916f260-1404124945-s432088.jpg?v=0 Pomalowałam się. Założyłam biżuterię potem nałożyłam jeszcze szpilki i byłam gotowa. Kiedy wyszłam z pokoju Liam  już zapinał koszulę. Był ubrany w białą koszulę i czarne rurki. Wyglądał tak seksownie. Podeszłam do niego i poprawiłam mu kołnierzyk.
-Ślicznie wyglądasz – powiedział
-A ja mam ochotę cię schrupać – powiedziałam przygryzając wargę
-Wiesz mamy jeszcze czas może załatwić to bardzo szybko – powiedział odpinając mi sukienkę
-Jesteś za bardzo napalony – powiedziałam odchodząc od niego i podchodząc do lustra. Po ciąży jestem taka gruba aż się słabo robi.
-To ty tak na mnie działasz – powiedział podchodząc do mnie i całują w szyję. Zamruczałam i zamknęłam oczy.
-Kotku mamy gości – powiedziałam
-Poczekają
-Nie właśnie nie poczekają idziemy na dół – wzięłam go za rękę i zeszliśmy na dół. Rodzice z małym już na nas czekali.

Podzieliliśmy się opłatkiem składając sobie życzenia. Potem zasiedliśmy do stołu. Jedliśmy potrawy wigilijne. W międzyczasie poszłam nakarmić Dawida bo płakał. Po zjedzeniu poszliśmy do salonu usiedliśmy i rozdawaliśmy sobie prezenty. Razem z Liamem kupiliśmy bilety rodzicom do Egiptu,ponieważ wiem,że dawno razem nigdzie nie wyjeżdżali.
-Boże kochani nie musieliście – powiedziała mama patrząc na bilety
-Wiemy,że dawno nigdzie razem nie wyjeżdżaliście przyda się wam - powiedziałam uśmiechając się
-Hotel macie już wykupiony i inne atrakcje – powiedział Liam
-Może oddamy wam pieniądze – powiedział tata
-O nie to jest prezent macie jechać – powiedziałam
-To co Krzysztof jedziemy?
-No skoro to prezent to możemy jechać. Bardzo wam dziękujemy – przytuliłam rodziców. Bardzo ucieszyłam się z tego że się im podoba. Po rozdaniu wszystkich prezentów pośpiewaliśmy kolędy. Było bardzo miło. Byłam bardzo zadowolona,że te nasze pierwsze święta spędziliśmy tak jak spędziliśmy. Po 24 wszyscy poszliśmy spać. Poszłam do łazienki,umyłam się,przebrałam i położyłam do łóżka. Po mnie poszedł Liam. Nie czekałam na niego długo. Wtuliłam się w jego ciało.
-Jak twoi rodzice pojadą to mi się nie wymkniesz – wyszeptał mi do ucha uśmiechnęłam się
-Pożyjemy zobaczymy
-Dobranoc kochanie
-Dobranoc
Szybko dopłynęłam do krainy Morfeusza....
-----------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 52 :)

sobota, 28 czerwca 2014

Rozdział 51

Ta noc była spokojna. Obudziłam i się i spojrzałam na zegarek. Wskazywał 09:15. Liam jeszcze spał. Uśmiechnęłam się delikatnie. Wstałam nie budząc przy tym męża. Poszłam do łazienki. Umyłam się. Potem ubrałam.http://img.stylistki.pl/sets/48f40e96e04268f7f523b929112d74b4-1403709665-s431099.jpg?v=0 Nie malowałam się. Poszłam do pokoju Dawida. Nie spał. Zdziwiłam się,że nie płacze. Wzięłam go na ręce nakarmiłam,przebrałam i zeszliśmy na dół. Włożyłam go do łóżeczka i dałam smoczka. Postanowiłam zrobić śniadanie. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Przerwałam pracę i poszłam otworzyć. Kiedy je otworzyłam zobaczyłam uśmiechniętego tatę.
-Tato! - krzyknęłam szczęśliwa i rzuciłam się na ojczyma
-Ja za tobą też tęskniłem
-Co ty tu robisz? - zapytałam kiedy się odkleiłam od taty
-Przyszedłem was odwiedzić
-Tak się cieszę wejdź – wpuściłam go,poszliśmy do kuchni. -Chcesz kawy czy herbaty? - zapytał
-Kawy
-Okej już się robi – wstawiłam wodę na kawę a później usiadłam na krześle -Jak tam z mamą?
-Wiesz bardzo przeżywa to,że wyjechałaś,ale jakoś daje sobie radę
-Boże nie chciałam,że by tak to przeżywała. Mam teraz wyrzuty sumienia.
-Ojj Oliwia nie przejmuj się nią sama dobrze wiesz jaka jest
-Tak wiem
-A co u ciebie? Gdzie mój wnuczek?
-Nic nowego,Dawid leży w salonie
-Pójdę po niego – po chwili znikł mi z oczu jednak zaraz wrócił z chłopcem na rękach.
-Nic się nie zmienił odkąd go ostatni raz widziałem. A nawet urósł
-Na prawdę? Jakoś tego nie zauważyłam
-Bo ty go widzisz codziennie
-Chyba tak
-Dzień dobry – do kuchni wszedł Liam
-Dzień dobry Liam – tata przywitał się z nim.
-Mogłaś mnie obudzić – powiedział Liam przytulając się do mnie
-Chciałam,żebyś wypoczął
-A mówiłem tacie jaka ona jest uparta
-Liam wiem o tym doskonale – zaśmiał się -Kiedy przylecicie do Polski? -zapytał
-Właściwie to jeszcze nie wiemy – powiedziałam
-A święta gdzie spędzacie?
-Raczej tutaj – powiedział
-A ty? - zapytałam
-Pewnie pojadę do Polski nie chciałbym zostawić Marysi samej
-Może przejdźcie do nas na święta – powiedział Liam
-Tak to świetny pomysł
-Nie chcemy się narzucać
-Ohh tato przestań – powiedziałam
-Będziecie mili widziani – dorzucił Payne
-No dobrze niech wam będzie. Wiecie co ja muszę już uciekać praca wzywa – tata przekazał Dawida Liamowi. Odprowadził tatę do drzwi.
-Jeszcze się spotkamy – powiedział przytuliłam go
-Okej
-Pa córciu
-Pa tato
Zamknęłam drzwi i poszłam do salonu. Usiadłam na kanapie a po chwili dołączyli Liam z Dawidem.
-Nad czym tak myślisz? - spytał Liam
-Tata powiedział,że mama przeżywa to,że wyjechałam. Martwię się o nią.
-Kotku nie masz czego twoja mam jest dorosłą kobietą. Z czasem się przyzwyczai daj jej czasu
-Ehh no dobra
-To co dziś robimy?
-Nie mam ochoty nigdzie dziś wychodzić – położyłam głowę na ramieniu Liama i zamknęłam oczy.
-Raczej Dawid też nie ma ochoty nigdzie wychodzić - powiedział,spojrzałam na malca,który już spał. -Zaniosę go – wstał i poszedł na górę. Ja włączyłam telewizor i oglądałam jakieś dziwny film. Po chwili Payne dołączył do mnie.
-Śpi? - zapytałam
-Jak aniołek
-To dobrze
-Zadzwonię do mamy – wyjęłam telefon i wyszukałam numer rodzicielki. Po trzech sygnałach odebrała.
-Oliwia córeczko jak się cieszę,że do mnie zadzwoniłaś zaczęłam się martwić
-Cześć mamo,ja też się cieszę. Stęskniłam się
-Ojj ja też,co tam u was słuchać,dajecie sobie radę?
-Jest dobrze,dajemy sobie radę
-A jak tam z moim wnuczkiem?
-Bardzo dobrze
-To dobrze. Kiedy nas odwiedzicie?
-Jeszcze tego nie planowaliśmy,ale chcemy ciebie i tatę zaprosić do nas na Wigilie
-Oliwia bardzo chętnie do was przyjedziemy. Cieszę się.
-A co u Maćka i Diany?
-Wiesz ostatnio zaczęli się kłócić
-Dlaczego?
-Dokładnie to sama nie wiem,ale często Diana przynosi mi Oliwię na noc by tego wszystkiego nie słuchała.
-Boże,może ja powinnam z nimi pogadać?
-Nie Oliwia oni sami tą sprawę rozwiążą
-No tak racja. Mamo ja już muszę kończyć
-Ehh no dobrze,uważaj na siebie pozdrów Liama i ucałuj Dawida
-Jasne mamo ty też na siebie uważaj
-Pa kochanie
-Pa mamo – rozłączyłam się i zaczęłam myśleć dlaczego Diana i Maciek kłócą się. Przecież to takie zgrane małżeństwo. Nie rozumiem tego ani trochę.
-Oliwia coś się stało? - zapytał Liam
-Wiesz mama powiedziała,że Diana i Maciek ciągle się kłócą. Nie wiem co się z nimi dzieje przecież to takie zgrane małżeństwo.
-Kotku pierwszy rok małżeństwa zawsze jest najtrudniejszy. Czasami się kłócimy czasami nie. Tak to już jest.
-Z nami też tak będzie? - zapytałam i spojrzałam prosto w oczy ukochanemu. On pocałował mnie delikatnie,ale z takim uczuciem.
-Nigdy tak nie będzie
-Obiecujesz? - przytuliłam się do niego
-Obiecuję
Resztę dnia spędziliśmy w domu. Nie chcieliśmy się ruszać. Zrobiliśmy objada,bawiliśmy się z synem i robiliśmy zdjęcia nagrywając też oczywiście filmiki. I tak zleciał nam wieczór. Poszłam się umyć i przebrać.http://img.stylistki.pl/sets/40f4531e9ed82ece39fafb75a047455a-1403961134-s431741.jpg?v=0 Później się położyłam do łóżka i zasnęłam.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 51

środa, 25 czerwca 2014

Rozdział 50

Obudziłam się słysząc płacz Dawida. Zerknęłam na zegarek 03:05. Liam też się obudził.
-Dobra trzeba wstać – powiedziałam i już wstałam
-Nie idź spać ja pójdę
-Ja mogę iść
-Jesteś pewny?
-Tak,idź spać – Liam zaraz wstał i poszedł do małego. 10 minut słyszałam jego płacz. Pomyślałam,że nie daje sobie rady. Miałam już wstać,ale płacz ucichł. Po chwili przyszedł.
-Śpi? - zapytałam
-Było ciężko,ale zasnął
-To dobrze – wtuliłam się ciało Liama i zasnęłam. Obudziłam się tak sama z siebie. Mojego męża już obok mnie nie było. Spojrzałam na zegarek 10:05. Wstałam wzięłam ubrania na dzisiejszy dzień i poszłam do łazienki. Umyłam się, wysuszyłam ciało,lekki makijaż i byłam gotowa.http://img.stylistki.pl/sets/3d713d8949a3ac80d7820db40b81df21-1403621689-s430899.jpg?v=0 Poszłam do pokoju Dawida. Nie było go w łóżeczku. Zbiegłam na dół. Odetchnęłam kiedy zobaczyłam jak Liam robi śmieszne miny do Dawida. On patrzył się na niego bardzo uważnie.
-Coś ci kochanie nie wychodzi – powiedziałam śmiejąc się i siadając obok niego.
-Od rana próbuję go rozśmieszyć
-Może jest głodny,daj mi go – delikatnie przekazał mi synka. Poszłam z nim na górę i nakarmiłam go. Przy okazji zmieniłam pieluchę i przebrałam. -I już jesteś przystojny – wzięłam go na ręce i zeszliśmy na dół. W salonie było łóżeczko do którego delikatnie włożyłam malucha. Poszłam do kuchni gdzie stał Payne i robił śniadanie.
-Pomóc ci? - zapytałam stając obok niego
-Nie usiądź zaraz wszystko będzie gotowe
-I tak ci pomogę to co mam robić?
-Jaka uparta,możesz pokroić chleb jak tak bardzo tego chcesz uparciuchu ty mój – dał mi całusa w usta. Uśmiechałam się. Nasze śniadanie szybko było gotowe. Jedliśmy rozmawiając. Potem posprzątaliśmy po sobie i poszliśmy do salonu.
-Co powiesz na nasz pierwszy spacer rodzinny? - spytał
-Jasne to ja pójdę ubrać Dawida a ty naszykuj wózek
-Okej
-Chodź kochanie idziemy na spacerek - wzięłam malca na ręce i poszliśmy na górę. Ubrałam go ciepło bo było chłodno choć świeciło słońce. Muszę powoli zaczynać przyczajać się do takiej pogody. Zeszliśmy na dół Liam już czekał. Położyłam wygonie Dawida w wózku,przykryłam kocykiem i dałam mu smoczek do buzi.http://www.bobowozki.com.pl/images/paps/1357kolor_Carbon.jpg Sama założyłam buty i płaszcz. Wyszliśmy trzymając się za ręce. Chodziliśmy powoli. Przyglądałam się każdemu szczegółowi,bo nigdy nie byłam w Londynie. Było tu tak pięknie. Chodziliśmy tak dwie może trzy godziny. Każdy się na nas patrzył i uśmiechał. Nie wiedziałam zbytnio o co chodzi,ale okej niech się po uśmiechają.
-Pójdźmy do chłopaków – poprosiłam
-Jasne chodźmy – Liam prowadził bo ja nie wiedziałam gdzie oni mieszkają. Szliśmy może 20 minut kiedy doszliśmy do pięknej willi. Weszliśmy bez pukania to znaczy Liam otworzył nie pukając.
-Zayn to ty?! - krzyknął Niall
-Niestety to my – powiedziałam po chwili zaraz cała trójka była koło nas i przywitali się. Mam na myśli to,że prawie mnie udusili. Zdjęłam buty i płaszcz i poszliśmy do salonu. Jak na nich było czysto. Dziwne,ale prawdziwe.
-Oliwia tak się cieszymy,że postanowiłaś zamieszkać w Londynie – powiedział Harry
-Ja też choć już tęsknię za Polską. Rozmiecie zostawiłam tam całe moje życie,wspomnienia – powiedziałam
-Sam dobrze o tym wiem – powiedział Niall
-Chcecie może herbaty lub kawy? - zapytał Louis
-Herberty,ale może ci pomogę - powiedziałam wstając
-Nie Oliwia jesteś naszym gościem
-Louis proszę cie i tak ci pomogę
-Jaka uparta no – powiedział śmiejąc się
-Tak wiem Louis! – krzyknął Liam
-Ja to słyszałam!- krzyknęłam. Poszliśmy razem z Tomlinsonem do kuchni. Ja wyjęłam szklanki a Loui stawił wodę.
-Jak tam opowiadaj – powiedział Louis. Dziwnie się na niego spojrzałam.
-O czym?
-Oj Oli jak nasz Payne spisuję się jako mąż i ojciec jestem ciekawy – powiedział
-Aaa o to ci chodzi,jak na razie jest wspaniale,ale wiem że wszystko do czasu.
-To znaczy?
-Zacznie chodzić na imprezy,będzie miał dla nas mniej czasu i w ogóle
-Ejj co ty wygadujesz on nigdy czegoś takiego nie zrobi. On jest odpowiedzialny za wszystko co robi w końcu znam go tyle czasu. Uwierz mi będzie dobrze – przytulił mnie. Może ma rację? Po co ja się tak przejmuję. Usłyszałam płacz dziecka. Od razu odkleiłam się od Tomlinsona.
-Dam radę! - krzyknął Payne
-A nie mówiłem – powiedział Louis
-Może nie potrzebnie się zamartwiam
-Nie może tylko na pewno
-Teraz ty opowiadaj co u ciebie – powiedziałam a po chwili Louis nalewał wodę na herbatę
-Nic się nie zmieniło od waszego ślubu
-A co u Eleanor dawno z nią nie rozmawiałam
-Wyjeżdża tak samo jak my i wraca prawie tak samo. Często się widujemy. Wiesz chyba paluję nad czymś bardzo poważnym
-Co takiego?
-Bardzo ją kocham i chyba się jej oświadczę. Moja rodziną ją uwielbia a ja kocham ją
-Boże Louis to było by cudowne. Boże – pisnęłam jak głupia i przytuliłam przyjaciela
-A co tu się dzieje? Louis już porywasz mi żonę? - powiedział Liam trzymając na rękach śpiącego Dawida.
-Louis chcę się...- dalej nie powiedziałam po Loui zatkał mi buzię
-To ma być niespodzianka Oliwia
-A to to okej – powiedziałam
-O co chodzi? - dalej pytał
-Wszystko w swoim czasie kochanie – powiedziałam podchodząc do najważniejszych osób w moim życiu. Pocałowałam małą główkę Dawida i uśmiechnęłam się.
-A ja? - wyszeptał
-A ty co? - też szeptałam by nie opędzić naszego aniołka
-A ja dostanę buziaka?
-W głowę?
-Oczywiście,że nie
-Ojj chodź tu – szybko go pocałowałam,ale w usta bo to był punkt Liama. Odebrałam powoli Dawida i włożyłam go do wózka. Bujałam go by czasem się nie obudził. Gdy byłam na 100% pewna,że śpi. Doszłam do przyjaciół i męża.
-Co powiecie na pizze? - zapytał Niall wyciągając telefon
-Ja proponuję żebyśmy sami zrobili obiad – powiedziałam
-Wcale to nie jest zły pomysł – powiedział Harry
-No to ktoś musi mi pomóc sama go przecież nie zrobię. Harry słyszałam,że dobrze gotujesz
-Dobra już idę
-Liam wy zerkaj do małego pewnie długo nie pośpi
-Okej
Razem z Harry poszliśmy do kuchni. Postanowiliśmy zrobić zapiekankę.http://w-spodnicy.ofeminin.pl/g/Kobieta.obiekt3.aspx/0/460/Kobieta/7d974f7c-04cf-4a0f-a1c3-9013f4607538_20100409072646_Zapiekanka-63.jpg Wyjęłam wszystkie potrzebne mi produkty i zaczęliśmy robić obiad. Po 30 minutach wszystko było gotowe. Zawołałam chłopaków i mogliśmy zacząć jeść. Szczerze? Bardzo dobre nam to wyszło. Po zjedzeniu posprzątaliśmy każdy po sobie. Nim się obejrzałam zaczęło się robić późno. Postanowiliśmy z Liamem,że będziemy wracać. Delikatnie ubrałam naszą pociechę. Później sama się ubrałam. Pożegnaliśmy się z chłopakami i mogliśmy już iść. Londyn wieczorem jest taki piękny. Szliśmy w miarę szybko bo było chłodno. Po 20 minutach byliśmy już w domu. Przez drogę powrotną Dawid obudził się. Poszłam z synkiem na górę ,przebrałam go w coś do spania i ułożyłam w łóżeczku. Patrzył na mnie bardzo uważnie. Nie chciał spać. Pomyślałam,że może jest głodny. Wzięłam go na ręce usiadłam na fotelu i nakarmiłam. On dalej nie chciał spać. Postanowiłam zaśpiewać mu kołysankę,którą kiedyś śpiewała mi babcia.

Królu mój, ty śpij, ty śpij a ja,
Królu mój, nie będę, dzisiaj spał.
Kiedyś tam, będziesz miał dorosłą duszę,
Kiedyś tam, kiedyś tam…
Ale dziś jest mały jak okruszek,
Który los rzucił nam.

Skarbie mój, ty śpij, ty śpij a ja,
Skarbie mój, do snu Ci będę grał.
Kiedyś tam, będziesz spodnie miał na szelkach,
Kiedyś tam, kiedyś tam…
Ale dziś jesteś mały jak muszelka,
Którą los zesłał nam.
Kiedy skończyłam Dawid jakimś cudem zasnął. Wstałam położyłam do go łóżeczka pocałowałam w główkę i przykryłam kołderką. Jeszcze chwilę popatrzyłam na niego. Nie zamykałam pokoju. Poszłam do łazienki. Umyłam swoje zmęczone ciało a już po chwili leżałam w łóżku. Długo nie czekałam na męża. Swoją głowę położyłam na klatce piersiowej Liama.
-Dobranoc kochanie – powiedział
-Dobranoc
I tak zasnęłam.
------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 50