czwartek, 23 października 2014

Rozdział 58

Otworzyłam oczy i rozejrzałam się po pokoju. Liama obok mnie już nie było. Wzięłam telefon do ręki i spojrzałam na godzinę 11:50. Wstałam i poszłam do łazienki. Szybki prysznic,ubrałam się,umalowałam i byłam gotowa.http://img.stylistki.pl/sets/na-codzien-1413394644-s447971.jpg?v=0 Poszłam do pokoju Dawida,ale nie było go. Zdziwiłam się,ale pomyślałam,że jest z Liamem. Zeszłam na dół. Nie było ich w salonie to od razu poszłam do kuchni. Liam robił kanapki,ale Dawida nie było.
-Gdzie Dawid? - zapytałam
-Zawiozłem go do twojej mamy – powiedział podchodząc do mnie
-Jak to? Po co? - zadawałam pytania
-Wiesz,postanowiłem że ten dzień spędzimy tylko we dwoje – powiedział łapiąc mnie w talii
-We dwoje,czyli mam rozumieć,że nasz syn ci w tym przeszkadza? - zapytałam zarzucając swoje ręce na jego szyi.
-Nigdy
-Okej to co zaplanowałeś? - zapytałam
-Zobaczysz – zaśmiał się -A teraz zjedzmy śniadanie – pocałował mnie soczyście w usta i kazał mi usiąść. Po chwili podał nam kanapki i herbatę.
-Na ile zostawiłeś Dawida u mamy? - zapytałam biorąc łyk herbaty
-Do jutra
-I zgodziła się?
-Była bardzo szczęśliwa – zaśmiał się
-Zresztą jak zawsze – uśmiechnęłam się
Po zjedzonym śniadaniu Liam zaproponował spacer. Założyłam buty i wyszliśmy. Chodziliśmy trzymając się na ręce. Tak jak dwa lata temu. Spacerowaliśmy wszędzie gdzie się dało. Usiedliśmy na ławce,która była w parku.
-Zauważyłeś? - zapytałam wtulona w Liama
-Ale co?
-Jak bardzo nasze życie się zmieniło?
-Nie rozumiem
-Jeszcze cztery lata w ogóle się nie znaliśmy. Byliśmy sobie obcy a dziś? Jestem twoją żoną i mamy razem dziecko. I pomyśleć jak ten czas szybko zleciał.- westchnęłam
-Wiesz,bardzo się ciesze z tego że w moim życiu pojawiłaś się ty. Kiedy się pojawiłaś zmieniło się dosłownie wszystko. Kiedyś byłem chłopakiem bez życia,ciągle smutnym,ale kiedy spotkałem ciebie wszystko stało się inne. Kiedy zgodziłaś się ze mną być,a potem wziąć ze mną ślub byłem najszczęśliwszym chłopakiem na ziemi. A kiedy dowiedziałem się że jesteś w ciąży moje szczęście było jeszcze większe. Tak bardzo was kocham Oliwia – wzruszyłam się słysząc jego słowa
-Boże wzruszyłeś mnie – powiedziałam wycierając łzy a potem okulary
-Przepraszam nie chciałem
-Ja też was bardzo kocham – wtuliłam się mocniej w Liama. Posiedzieliśmy jeszcze chwilę na ławce wspominając dawne chwilę. Potem wróciliśmy do domu. Liam powiedział bym poszła się przebrać bo gdzieś mnie zabiera. Zdziwiłam się i poszłam na górę. Z szafy wyjęłam sukienkę. Przebrałam się.http://img.stylistki.pl/sets/e96807376deae1f807be6329ca89aebb-1414083275-s448705.jpg?v=0 Potem pomalowałam się i założyłam biżuterię. Gdy byłam gotowa wyjęłam telefon i postanowiłam zadzwonić do mamy i zapytać co u Dawida.
-Halo? - zapytała mama
-Hej mamo
-Oliwia witaj co u ciebie?
-W porządku a u ciebie?
-Jest dobrze
-A u Dawida? Jest grzeczny?
-Jest już najedzony i grzecznie się bawi dać ci go?
-Tak – po chwili usłyszałam gaworzenie chłopca szeroko się uśmiechnęłam -Cześć kochanie,mama bardzo cię kocha. Zobaczymy się jutro – potem porozmawiałam jeszcze z mamą a kiedy skończyłam zeszłam na dół. Liam był już gotowy i czekał na mnie.
-To gdzie mnie zabierasz? - zapytałam
-Zobaczysz – uśmiechnął się
-Ale jesteś tajemniczy
-Chodź – wyszliśmy i szliśmy. Po 15 minutach doszliśmy na plażę.
-Po co przyszliśmy na plażę? - zapytałam
-Zaraz zobaczysz – po chwili ukazała mi się oświetlona ścieżka a za nią stół z dwoma krzesłami.http://memories.pl/upload/Azja/Tajlandia/Koh%20Phi%20Phi/Zeavola%20Resort/Tajlandia-Phi-Phi-Zeavola-Resort-18.jpg Było tak romantycznie. Uśmiechnęłam się. Usiedliśmy na krzesłach a zaraz pojawił się kelner,który polał nam wino i podał danie.
-Nie mogę w to uwierzyć – powiedziałam rozglądając się i podziwiając
-Wszystko dla ciebie
-Bardzo ci dziękuję - uśmiechnęłam się on też to zrobił. Jedliśmy i ciągle rozmawialiśmy. Po posiłku wstałam,zdjęłam buty i szłam w stronę morza. Woda była zimna,ale nie przeszkadzało mi to. Po chwili poczułam jak Liam przytula mnie od tyłu.
-Podoba mi się ta pozycja – powiedziałam zamykając oczy rozkoszując się tą chwilą
-Mi też – odwróciłam się do niego przodem i pocałowałam go. Przez chwilę Liam był zaskoczony,ale później nie przeszkadzało mu to ani trochę.
-A to za co? -zapytał kiedy się już odkleiliśmy od siebie
-Za wszystko – powiedziałam patrząc mu w oczy.
-Kocham cię Oliwia
-Kocham cię Liam
Usiedliśmy na piasku i patrzyliśmy w gwiazdy. Czułam się bardzo szczęśliwa. Mam cudownego męża,syna,rodzinę i przyjaciół czego chcieć więcej? Z jednej strony bałam się,że ta bańka w końcu pęknie i nie będzie tak kolorowo jak teraz. Nie wiem co bym zrobiła gdyby wszyscy się ode mnie odwrócili. Czy bym się załamała? Być może,ale trzeba by było żyć dalej.
-O czym tak myślisz? - zapytał Liam
-O tym co by się stało gdyby wszyscy się ode mnie odwrócili – westchnęłam
-Kochanie przecież sama dobrze wiesz,że nigdy tak nie będzie nie myśl o tym – przytulił mnie
-Wiem,ale jakoś chodzi mi to ciągle po głowie
-Wyrzuć te myśli z głowy
-Okej
-Obiecaj mi,że nie będziesz o tym myśleć
-Obiecuję
-No dobrze,to co wracamy?
-Wracamy – choć tak bardzo tego nie chciałam bo było mi tu bardzo przyjemnie,ale trzeba było wrócić. Kiedy wróciliśmy zdjęłam buty. Po chwili poczułam,że tracę grunt pod nogami.
-Co ty robisz? - zaśmiałam się
-Chyba nie myślałaś,że tak ten wieczór się skończy idziemy na górę – powiedział uśmiechając się zadziornie
-Zboczeniec – zaśmiałam się poszliśmy do sypialni a co dalej było możecie się domyśleć. 
 ---------------------------------------------------------------------
Rozdział 58

poniedziałek, 13 października 2014

Rozdział 57

Tydzień później :
To dziś są zawody taneczne. Cały ten tydzień ćwiczyliśmy bardzo ciężko. Bardzo się cieszę z tego,że znów mogę chociaż trochę tańczyć bo nie wyobrażam sobie bez tego żyć. Wstałam i poszłam się ubrać.http://img.stylistki.pl/sets/5f8409a79020d24567ab05f40a2e5182-1410175312-s444235.jpg?v=0 Liam wraca za tydzień z czego się cieszę,bo bardzo się za nim stęskniłam. Poszłam do pokoju Dawida. Nie spał. Wzięłam go na ręce i przebrałam w ubrania. Zeszliśmy na dół Dawida zostawiłam w salonie a sama poszłam do kuchni zrobić śniadanie. Zrobiłam naleśniki. Wzięłam Dawida i jedliśmy naleśniki. Po zjedzeniu włożyłam talerzyk i szklankę do zmywarki. Zawody zaczynają się o 14 więc mam jeszcze trochę czasu. Pobawiłam się z synkiem,a kiedy wybiła 13 postanowiłam się zbierać. Ubrałam syna,wzięłam torbę i wyszliśmy. Włożyłam chłopca do fotelika a sama usiadłam za kierownicą. Włączyłam radio i akurat leciała piosenka 1D ''Story of my life''. Uśmiechnęłam się a Dawid machał rączkami gaworząc w najlepsze. Pojechałam do mamy by zaopiekowała się Dawidem bo przecież nie mogłam go tam zabrać. Po 15 minutach dojechaliśmy pod mój rodzinny dom. Wysiadłam wzięłam synka i jego torbę i poszłam do drzwi. Zapukałam a po chwili pojawiła się mama. Kiedy nas zobaczyła szeroko się uśmiechnęła.
-Oliwia wejdź – weszłam do środka i kiedy dotarłam do salonu położyłam torbę -Mój ukochany wnuczek chodź tu do babci – podałam malca mamie. Była taka szczęśliwa.
-Mamo zaopiekujesz się nim do puki nie przyjadę?
-Jeszcze pytasz no pewnie,że tak – powiedziała szczęśliwa
-Boże dziękuję
-Tak dawno go nie widziałam,jest taki podobny do Liama
-Doskonale o tym wiem – uśmiechnęłam się -Mamo ja będę już jechała chcę jeszcze zrobić próbę i w ogóle
-Jasne córeczko
-Nie męcz tak bardzo babci przyjdę po ciebie za dwie godziny – powiedziałam do Dawida
-Na pewno tak nie będzie
-No ja myślę,dobra do zobaczenia – pocałowałam chłopca w główkę
-Do zobaczenia i powodzenia trzymamy za ciebie kciuki
-Dziękuję – wyszłam i wsiadłam do samochodu. Na miejsce dojechałam po 10 minutach. Wzięłam torbę zamknęłam samochód i ruszyłam na halę. Moja grupa jak i moi przyjaciele już tam byli.
-Hej – powiedziałam witając się
-No hej,jak tam? - zapytała Dominika
-Okej,wiecie co pogadamy później idę się przebrać i zrobić próbę.
-Jasne idź – poszłam do łazienki i przebrałam się.http://img.stylistki.pl/sets/e6f9af08289cc6dda934a92b2d89ec5d-1411377064-s445828.jpg?v=0 Wyszłam i wróciłam na halę. Włączyłam muzykę i zrobiłam próbę. Postanowiłam dodać do naszego układu jeszcze dwa układy. Oczywiście ćwiczyliśmy go i naprawdę wygląda to świetnie. Po próbach powoli schodziła się widownia i inne grupy.
Oczami Liama :
Trasa koncertowa skończyła się wcześniej niż to planowaliśmy. Bardzo się z tego cieszę,bo wreszcie mogę wrócić do Oliwi i naszego syna. Pożegnałem się z przyjaciółmi i czym prędzej ruszyłem do samolotu. Po dwóch godzinach byłem już w Polsce. Wsiadłem do taksówki podałem adres i pojechałem do domu. Po 20 minutach byłem na miejscu. Wysiadłem,wziąłem walizkę zapłaciłem i poszedłem do drzwi. Otworzyłem je i wszedłem do środka. Nikogo nie było. Przeszedłem cały dom i nic nawet żywej duszy. Wybrałem numer Oliwi,ale nie odbierała. Zacząłem się martwić. Postanowiłem zadzwonić do jej mamy.
-Halo? - zapytała
-Cześć mamo nie wiesz gdzie jest Oliwia nie ma jej w domu ani Dawida – zapytałem
-Jesteś w Polsce?
-Tak właśnie przed chwilą dojechałem
-Oliwia jest na zawodach tanecznych nie mówiła ci? - kiedy to powiedziała przypomniało mi się kiedy rozmawialiśmy przez telefon.
-Aaa tak mówiła przypominam sobie,a Dawid jest z nią?
-Nie jest u mnie jak chcesz to przyjedź
-Okej to będę za 20 minut
-Okej – wyszedłem i wsiadłem do taksówki,która zawiozła mnie pod dom teściowej. Wysiadłem i poszedłem do drzwi. Zapukałem po chwili pojawiła się Oliwi mama . Przywitałem się z nim i wszedłem do środka.
-Gdzie Dawid? - zapytałem
-W salonie – od razu tam poszedłem a kiedy tam dotarłem zobaczyłem mojego syna leżącego na kanapie. Machał rączkami i nóżkami we wszystkie strony. Uśmiechnąłem się szeroko i wziąłem go na ręce.
-Stęskniłem się za tatą? Bo ja za tobą bardzo – kiedy to powiedziałem uśmiechnął się. Pobawiłem się z nim trochę.
-Liam chcesz coś do picia? - zapytała teściowa
-Nie dziękuję mamo,pojadę do Oliwi
-Okej
-O której się zaczyna?
-14:00
-Okej,wezmę ze sobą Dawida
-Ubiorę go – po chwili byliśmy już gotowi. Pożegnałem się z mamą i wsiedliśmy do taksówki. Po 20 minutach byliśmy na miejscu. Gdy zajęliśmy miejsca akurat prosili na scenę Street Dance.
Oczami Oliwi :
Przed nami wystąpiły dwie szkoły. Ich układy byłe bardzo dobre. Na samą myśl o tym że my nie mamy z nimi szans żołądek przestaje mi pracować. Usłyszałam,że proszą nas na scenę. Zawołałam dziewczyny z mojej grupy.
-Dziewczyny posłuchajcie nawet jak byśmy przegrali nie przejmujcie się. Liczy się zabawa,ale teraz pokarzmy im wszystkim jak się tańczy – krzyknęłyśmy nasz okrzyk i poszliśmy ustawić się na scenie. Tańczyło nam się bardzo dobrze. Na końcu dostaliśmy owacje na stojąco,tak jak dwa lata temu. Bardzo się ucieszyłam . Zrobiliśmy z dziewczynami zbiorowego miśka.
-Oliwia patrz – powiedziała Łucja pokazując. Odwróciłam głowę i zobaczyłam Liama z Dawidem. Uśmiechnęłam się i szybko poszłam w ich stronę. Kiedy do nich dotarłam mocno wtuliłam się w męża.
-Tak bardzo tęskniłam – powiedziałam nie odrywając się od męża
-Ja za tobą też Oliwia – kiedy odkleiłam się od niego złączyliśmy nasze usta w jedną całość,ale nie trwało to długo,ponieważ Dawid zaczął płakać. Oderwaliśmy się od siebie patrząc na syna,który po prostu usypiał.
-Chodź pójdziemy po wózek – powiedziałam do Liama i wyszliśmy do samochodu. Liam wyjął z bagażnika wózek do,którego włożyłam zasypiającego malca. Przykryłam go kocykiem po czym bujałam go żeby zasnął. Razem z Liamem usiedliśmy na ławce,która była obok.
-Opowiadaj jak było – powiedziałam zaciekawiona
-Było naprawdę fantastycznie,mnóstwo fanów super klimat,ale najbardziej cieszę się że mogę znów z wami być – przytuliłam się do męża
-My też się cieszymy
-A tobie jak minął ten miesiąc?
-Spokojnie tylko wolno,a co u chłopaków?
-W porządku – zobaczyłam,że w naszą stronę biegnie Łucja
-Co się stało Łucja? - zapytałam
-Oliwia ogłaszają już wyniki
-Idź ja z nim zostanę – powiedział Liam wstałam i pobiegłam z Łucją. Stanęłyśmy razem z moją grupą czekając na wynik. Sędzia ogłaszał kto zajął trzecie miejsce potem drugie. Zauważyłam Liama stojącego koło wózka. Posłałam mu uśmiech. Uśmiechnął się.
-Nadszedł czas na miejsce pierwsze....-gdy powiedział to sędzia złapaliśmy się za ręce czekając niepewni na wynik. -Pierwsze miejsce zajmujesz szkoła.........Street Dance! - kiedy to ogłosił wszystkie zaczęłyśmy piszczeć,cieszyć się i skakać ze szczęścia. Duma rozpierała moje serce. Gdy ochłonęłyśmy poszłam z Łucją po puchar. Po odebraniu stanęłyśmy na miejscu.
-Zwycięzców poprosimy o zatańczenie – kiedy wszyscy zeszli zatańczyliśmy jeszcze raz. Kiedy skończyliśmy ukłoniliśmy się a wszyscy byli nam brawo. Powoli wszyscy zaczęli się rozchodzić.
-Gratulujemy Oliwia – powiedział Kuba kiedy podeszli do nas przyjaciele
-A dziękujemy – uśmiechnęłam się zaraz obok mnie stał Liam
-Powinniśmy to uczcić – powiedziała Maja
-Tak idziemy do SD oblejmy to – powiedział Dawid
-Oliwia idziesz z nami? - zapytała Dominika
-Wiecie chciałabym spędzić wieczór z Liamem
-Nie no okej rozumiem dawno się nie widzieliście,ale Oliwia zaszalejemy na weselu co nie? - zapytał Kuba
-No pewnie,że tak – posłałam mu szeroki uśmiech
-Dobra to my idziemy widzimy się za 5 dni – powiedziała Maja
-Jasne – pożegnałam się z przyjaciółmi. Liam poszedł włożyć Dawida do samochodu a ja poszłam się przebrać. Zrobiłam to szybko. Liam czekał przy samochodzie.
-Nie obudził się jak go przenosiłeś? - zapytałam patrząc na śpiącego chłopca
-Ma twardy sen
-Tak jak ty – zaśmiałam się
-Coś sugerujesz? - zapytał łapiąc mnie w talii
-Być może – zaśmiałam się
-Okej postaram się to zmienić
-Dobra,jedziemy?
-Jedziemy
-Ty kierujesz czy ja?
-Ja mogę
-A nie jesteś zmęczony?
-Trochę
-To ja prowadzę
-Oliwia dam radę
-Okej niech ci będzie – wsiedliśmy do samochodu i po chwili ruszyliśmy. Po 15 minutach dojechaliśmy. W połowie drogi obudził się Dawid. Liam wziął naszego synka a ja wzięłam moją torbę i wyciągnęłam wózek. Chłopaki poszli na górę a ja postanowiłam zrobić coś do jedzenia. Liam długo nie schodził więc postanowiłam sprawdzić co się dzieję. Nie było ich w pokoju Dawida. Kiedy weszłam do naszej sypialni zobaczyłam ich śpiących. Oparłam się o ścianę i podziwiałam jak słodko śpią. Wyjęłam telefon i zrobiłam im zdjęcie.http://img.szafa.pl/small-cdn/blog/61c73bdc9be5e936c6480c70574b0762.jpeg Przykryłam ich kocem i po cichu wyszłam. Zrobiłam sobie kanapki i herbaty. Kiedy wszystko było gotowe poszłam do salonu. Usiadłam i wyjęłam telefon. Przeglądałam Instgrama kiedy natknęłam się na filmik dodany przez Liama. Włączyłam go i zobaczyłam jak tańczymy. Uśmiechnęłam się. Dodałam zdjęcie,które niedawno dodałam. Kiedy zjadłam i wypiłam,włączyłam telewizor. Usłyszałam,że ktoś dzwoni. Spojrzałam na wyświetlacz i zobaczyłam numer i zdjęcie Nialla.
-Niall cześć – powiedziałam ucieszona
-No hej Oliwia dawno nie rozmawialiśmy
-No trochę dawno co u ciebie?
-Nic się nie zmieniło odkąd ostatnio rozmawialiśmy,kiedy wracacie?
-Raczej za tydzień
-Jakoś to przebolejemy,a jak tam mój chrześniak?
-Bardzo dobrze
-No to się cieszę
-Pewnie zmęczeni po trasie?
-Można tak powiedzieć
-To teraz ile odpoczywacie?
-3 miesiące
-No proszę
-I tak chciałbym znów dać koncert
-Przyjedźcie do Polski,bo jakoś na razie nie koncertowaliście tu a Polskie Directioners bardzo się o to starają
-Wiesz nie obiecuję,ale postaramy się coś zrobić
-Bardzo dziękuję w imieniu Polskich Directioners
-A proszę – zaśmialiśmy się
-Dobra Niall niechętnie,ale muszę kończyć
-Nie no spoko
-Zadzwonię jeszcze
-A już myślałem,że tego nie powiesz
-Hahahaha,dobra pa pozdrów chłopaków
-Jasne pa - pooglądałam jeszcze trochę telewizji a kiedy zrobiło się późno poszłam na górę. Liam jak i Dawid jeszcze spali. Delikatnie wzięłam malca na moje szczęście jeszcze spał. Przeniosłam go do jego pokoju i ułożyłam w łóżeczku. Potem poszłam do sypialni obudziłam Liama by chociaż przebrał się. Poszłam pod szybki prysznic i przebrałam się w piżamę. Kiedy wyszłam ułożyłam się w łóżku i wtuliłam się w ciało męża. 
-------------------------------------------------------------------
Rozdział 57

czwartek, 25 września 2014

Rozdział 56

Obudziłam się słysząc,że ktoś do mnie dzwoni. Wymacałam ręką telefon i nie patrząc kto dzwoni odebrałam.
-Halo? - powiedziałam zaspanym głosem
-Cześć Oliwia przepraszam,że cię budzę,ale to ważne – powiedział Kuba bo to on dzwonił
-No co jest?
-Za tydzień są zawody taneczne i musisz nam pomóc
-Ale w czym?
-Potrzebny jest ktoś by zatańczył hip-hop
-I chcecie bym to ja przygotowała grupę?
-No tak
-Wiesz Kuba mam małe dziecko.....
-Możemy się nim zająć
-Nie dokończyłam
-Ohh przepraszam
-Ale chcę ich przygotowywać,będzie mi to sprawiała wielką przyjemność
-Serio?
-Yhy
-Boże Oliwia ratujesz nam tyłek
-Hahaha wiem
-To co widzimy się o 15?
-Okej
-No to do zobaczenia
-Pa
Kiedy się rozłączyłam spojrzałam na zegarek 10:05. Akurat w tym samym momencie usłyszałam płacz. Wstałam i szybko skierowałam się do pokoju Dawida.
-Już kochanie mamusia przyszła – wzięłam chłopca na ręce i uspokajałam. Kiedy przestał płakać przebrałam go i poszliśmy do mojego pokoju. Położyłam Dawida na łóżku i podeszłam do szafy. Wzięłam jakieś ubrania i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic,ubrałam sięhttp://img.stylistki.pl/sets/a826dbb1971109c403a800c10dad3d0c-1407778196-s439590.jpg?v=0,założyłam pierścionek zaręczynowy i ślubny. Uśmiechnęłam się na samą myśl o tych dniach. Nie malowałam się. Kiedy wyszłam Dawid machał rączkami i nóżkami we wszystkie strony. Położyłam się koło niego.
-Wiesz kotku jesteś moim największym szczęściem,chcę być dla ciebie wsparciem. Kiedy cię porwano mój świat legł w gruzach. Tak bardzo się bałam,że nigdy cię już nie zobaczę,ale na szczęście odnalazłeś się. Bardzo cię kocham – pocałowałam jego główkę. Wyglądał tak słodko,że postanowiłam zrobić mu zdjęcie.http://s.babyonline.pl/i/niemowle-5-miesieczne-niemowle-dziecko-rozwoj-niemowlaka-rozwoj-dziecka-GALLERY_MAI2-25243.jpg Dodałam je na Facebooka,Instagrama i Twittera. Pomyślałam,że wyśle je Liamowi i tak też zrobiłam. Nie czekając na odpowiedź wzięłam Dawida na ręce i zeszliśmy na dół żeby coś zjeść. Położyłam Dawida w łóżeczku. Włączyłam telewizję i poszłam do kuchni,ale zatrzymały mnie wiadomości jakie podawali. Wzięłam chłopca i usiedliśmy na kanapie.
-Wiadomości z ostatniej chwili. Boysband z Londynu skończył wcześniej trasę. Niestety samolot,którym lecieli rozbił się. Nikt tego nie przeżył. Chcielibyśmy dla rodziny i bliskich złożyć wyrazy współczucia. - moje oczy zaszkliły się pomyślałam o chłopakach. Wyjęłam telefon i wybrałam numer Liama. Nie odbierał. Próbowałam kilkanaście razy,ale bez zmian. Zaczęłam się denerwować. Dzwoniłam też do reszty,ale oni też nie odbierali. Chodziłam zdenerwowana z Dawidem. Cały czas myślałam o tym co powiedzieli w wiadomościach. A co jeśli to prawda? Nie to nie może być prawda. Poczułam wibracje telefonu. Szybko wyjęłam go z kieszeni. Miałam nadzieję,że dzwoni Liam,ale to była jego mama.
-Halo? - powiedziałam załamanym głosem pociągając nosem
-Oliwia to co mówią w wiadomościach na pewno nie jest prawdą – zaczęła
-Mamo oni nie odbierają,ja tu umieram z nerwów
-Kochanie to na pewno nie jest o naszych chłopakach
-A co jeśli to prawda?
-Nie słuchaj tego może mają koncert albo wywiad
-Może masz rację
-Na pewno mam uspokój się
-Postaram się
-A co u ciebie dawno się nie widziałyśmy
-W porządku
-A mój wnuczek?
-Znakomicie jest zdrowy i rośnie jak na drożdżach
-Bardzo się cieszę,a Liam zdążył nas powiadomić,że już raczkuje
-Tak, nim się obejrzę już będzie dorosły
-Spokojnie ma jeszcze czas
-Wiem,wiem
-Dobra Oliwia trzymaj się ja jeszcze zadzwonię. Ucałuj Dawida i pozdrów rodzinę
-Dobrze mamo
-Pa Oliwia
-Pa mamo
Odechciało mi się jeść. Spojrzałam na zegarek była 12:34. Pogoda była ładna więc wzięłam Dawida,koc i wyszliśmy do ogrodu. Rozłożyłam koc i usiadłam na nim z synem. Cały czas myślałam o Liamie. Rozejrzałam się po ogrodzie. Spędziłam w nim dużo mojego dzieciństwa z babcią. Na samą myśl o tamtych dniach na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
''-Oliwia kwiatuszku chodź pomożesz babci wsadzić kwiatka – powiedziała babcia
-Już idę – pobiegłam do niej mając siedem lat. Byłam taka szczęśliwa spędzając z babcią jak najwięcej dni.
-Weź ten kwiatek i delikatnie włóż go do ziemi – zrobiłam to o co babcia mnie poprosiła
-Dobrze? - zapytałam z nadzieją w głosie
-Wspaniale,jestem z ciebie dumna – pocałowała mnie w głowę ucieszyłam się
-Na prawdę?
-Tak kwiatuszku a w nagrodę zapraszam cię na ciasto,tylko najpierw umyj rączki
-Kocham cię babciu – wtuliłam się w babcie
-Ja ciebie też księżniczko
-Idę myć ręce – wstałam i pobiegłam szczęśliwa do domu. ''
Spojrzałam na tamtego kwiatka. Nic się nie zmienił ciągle był tak samo piękny jak wtedy. Spędziliśmy razem z Dawidem w ogrodzie jeszcze dwie godziny. Kiedy zobaczyłam,że jest 14:30 postanowiłam się zbierać. Wsadziłam Dawida do wózka,wzięłam torbę i wyszliśmy. O niczym innym nie myślałam tylko o chłopakach. Po piętnastu minutach doszłam. Wzięłam synka na ręce i weszliśmy do pomieszczenia skąd leciała już muzyka.
-Hej – powiedziałam widząc przyjaciół
-Cześć Oliwia – powiedziała Maja podchodząc do nas i wzięła Dawida.
-Kuba możesz mi pomóc?
-Jasne w czym?
-Pomożesz mi tu wnieść wózek,bo czuję,że Dawid niedługo będzie chciał spać
-Jasne a gdzie jest?
-Na dole przy wejściu
-Chodź – schodziliśmy po schodach rozmawiając -Tak się cieszymy,że chcesz nas pomóc – powiedział kiedy już nieśliśmy wózek.
-Ja też się cieszę,że mogę wam pomóc – posłałam mu delikatny uśmiech.
-Coś się stało? Bo coś nie najlepiej wyglądasz – zapytał kiedy byliśmy przy drzwiach. Opowiedziałam mu całą historię. Byłam zdenerwowana.
-Oliwia nie martw się może mają koncert albo coś jeszcze innego
-Wiem,ale niepokoje się
-Nie ma czym uspokój się – dołączyliśmy do reszty. Poszłam się przebrać. Założyłam to w co moja grupa będzie ubrana na zawodach obwiązałam koszulę na talii i byłam gotowahttp://img.stylistki.pl/sets/e6f9af08289cc6dda934a92b2d89ec5d-1411377064-s445828.jpg?v=0. Wyszłam i pierwsze co zrobiłam sprawdziłam telefon. Próbowałam się do każdego dodzwonić,ale nic z tego. Zawiedziona poszłam do reszty.
-Coś się stało? - zapytała Dominika widząc moją minę
-Nie a zmieniając temat jak idą przygotowania do ślubu?
-Powoli,ale jest dobrze – uśmiechnęła się usłyszałam,że drzwi się otwierają odwróciłam głowę i zobaczyłam moją grupę. Kiedy poszli się przebrać ja stanęłam na parkiecie rozglądając się. Pamiętam pożar,potem ten dzień kiedy znów Street Dance zaczęło pracować. Po chwili zobaczyłam grupę więc postanowiłam zacząć.
-Witam was bardzo serdecznie nie chcę długo gadać,ale chcę wam powiedzieć,że bardzo się cieszę że możemy razem jeszcze potańczyć. Długo dziś myślałam nad naszym układem,który musimy zaprezentować. Nie jest za łatwy ani za trudny w sam raz na wasze umiejętności. Może od razu zacznijmy go ćwiczyć bo mamy mało czasu.
Najpierw pokazałam im nasz układ a potem ćwiczyliśmy go. Szło nam bardzo dobrze.
-20 minut przerwy – powiedziałam i poszłam po wodę. Upiłam spory łyk i poszłam do Dawida. Zauważyłam,że powoli zasypia w ramionach Mai. -Maja daj mi go on już zasypia – powiedziałam brunetka wstała i powoli dała mi chłopca. Włożyłam syna do wózka i poszłam z nim do przebieralni,w której było cicho. Woziłam go przez 10 minut aż wreszcie usnął. Przykryłam go kołderką i patrzyłam jak słodko śpi. Jest taki podobny do Liama. Skoro miałam jeszcze trochę czasu postanowiłam jeszcze raz zadzwonić do chłopaków. Sygnał za sygnałem i poczta. Na prawdę miałam już tego dość. Zobaczyłam na zegarku,że 20 minut już minęło to postanowiłam wracać. Sprawdziłam,jeszcze czy Dawid śpi i po cichu wyszłam.
-Dominika albo Maja sprawdzajcie czy Dawid się nie obudził – poprosiłam
-Jasne
-Koniec przerwy – powiedziałam i wróciliśmy do dalszego tańczenia. Godzina szybko nam minęła i zajęcia się skończyły. Wyłączyłam muzykę i przed dziewczynami poszłam po synka i poprowadziłam wózek do przyjaciół czekając aż grupa się przebierze. Kiedy grupa wyszła sama postanowiłam przebrać się. Nie trwało to długo,wzięłam torbę pożegnałam się z przyjaciółmi a przedtem poprosiłam Kubę przy zniesieniu wózka. Kiedy zeszliśmy na sam dół pożegnałam się z Kubą i ruszyłam do domu. Kiedy doszłam pierwsze co zrobiłam zaniosłam synka do jego pokoju by mógł spokojnie spać,ale w drodze obudził się.
-Co kochanie już nie chcesz spać? - zapytałam i zeszliśmy na dół. Usiedliśmy na kanapie,przykryłam nas kocem i sięgnęłam po moją ulubioną książkę z dzieciństwa ''Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków'' Zaczęłam mu czytać. Dawid słuchał mnie uważnie a nawet rączkami walił o książkę. Poczułam wibrację telefonu. Pośpiesznie go wyjęłam i widząc kto dzwoni momentalnie do moich oczu napełniły się łzy.
-Liam...- powiedziałam pociągając nosem
-Kochanie co się dzieje?
-Tak się bałam
-Oliwia co się stało? Coś z Dawidem?
-Nie z nim jest wszystko okej
-No to o co chodzi?
-Nie oglądałeś wiadomości?
-Nie
-Bo tam było,że boysband z Londynu skończył wcześniej swoją trasę koncertową a ich samolot razem z nimi rozbił się i nikt nie przeżył, to pomyślałam o was. Dzwoniłam,ale żadne z was nie odbierało,cholernie się bałam – powiedziałam wycierając łzy
-Kotku nie martw się żyjemy jesteśmy cali i zdrowi. Chciałbym cię teraz przytulić,żebyś się uspokoiła.
-Też bym chciała się do ciebie przytulić
-A jak tam nasz synek? Widziałem zdjęcie jakie wysłałaś jest cudowne
-Właśnie czytałam mu bajkę,ale nam przerwałeś sądzę,że chciałbym z tobą pogadać
Oczami Liama :
Przeraziłem się widząc ponad 100 nieodebranych połączeń więc po koncercie zadzwoniłem do Oliwi. Słyszałem w jej głosie,że jest roztrzęsiona.
-A jak tam nasz synek? Widziałem zdjęcie jakie wysłałaś jest cudowne
-Właśnie czytałam mu bajkę,ale nam przerwałeś sądzę,że chciałbym z tobą pogadać – powiedziała a ja się zdziwiłem,no bo co może powiedzieć pięciomiesięczne dziecko. Po chwili usłyszałem gaworzenie mojego syna. Na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
-Tata bardzo cię kocha
Oczami Oliwi :
Wzięłam na głośnomówiący a Dawid zaczął mówić niezrozumiałe słowa. Po chwil usłyszałam głos Liama.
-Tata bardzo cię kocha – ale Dawid mówił i nawet nie miał zamiary przestać. Potem jeszcze pogadałam z Liamem trochę i powiedział,że wraca za dwa tygodnie z czego bardzo się ucieszyłam. Kiedy skończyłam rozmowę nakarmiłam chłopca,przebrałam go i położyłam spać. W miarę szybko zasnął. Sama poszłam wziąć szybki prysznic,przebrałam się w piżamęhttp://img.stylistki.pl/sets/pizama--1377435268-s351064.jpg?v=0 i szybko zasnęłam. 
-----------------------------------------------------------------------
Rozdział 56

poniedziałek, 8 września 2014

Rozdział 55

Obudziłam się słysząc płacz. Spojrzałam na zegarek 01:30. Wstałam i poszłam do pokoju Dawida.
-Co się stało kochanie?- zapytałam Dawida,ale wiedziałam,że nie odpowie. Wzięłam go na ręce. Chodziłam z nim po pokoju próbowałam uspokoić,ale to było na nic. Sprawdziłam jego czoło,ale nie miał gorączki. Zaczęłam się denerwować. Nie chciał jeść a pieluszkę miał suchą. Usiadłam na fotelu. Moje oczy zachodziły łzami. A może ma kolkę? Pomyślałam. Wstałam i zeszliśmy na dół. Poszłam do kuchni otworzyłam szafkę i po chwili znalazłam odpowiedni lek. Dałam Dawidowi lek i po 10 minutach powoli się uspokajał. Poszłam z synkiem na rękach do jego pokoju usiadłam na fotelu i zaczęłam mu śpiewać choć i tak wiedziałam,że szybciej zasypia gdy Liam mu śpiewa. No nic trzeba próbować. Dawid uważnie patrzył się na mnie swoimi brązowymi oczami. Powoli piosenki mi się kończyły,ale Dawid ani myślał iść spać.
-Kotku chcesz mamę wykończyć? - zaśmiałam się. Wpadłam na pewien pomysł. Położyłam Dawida w łóżeczku poszłam po laptopa włączyłam go i puściłam płytę chłopaków. Przyciszyłam i wyszłam z pokoju. Przez kilka piosenek słyszałam jego gaworzenie,ale potem to ucichło. Stanęłam przy łóżeczku. Dawid już słodko i spokojnie spał. Przykryłam go kołderką wyłączyłam muzykę,wzięłam laptopa i wyszłam. Poszłam do swojej sypialni,spojrzałam na zegarek 03:25. Położyłam się i szybko zasnęłam. Obudziłam się czując promienie słońca na twarzy. Niechętnie otworzyłam oczy. Na zegarku wypiła 10:00. Chwilę poleżałam i postanowiłam wstać. Poszłam do łazienki wzięłam prysznic,ubrałam sięhttp://img.stylistki.pl/sets/af55da9c72b0c67ba198d86ce6922064-1406913774-s437954.jpg?v=0 i pomalowałam. Poszłam do pokoju Dawida. Tak jak myślałam już nie spał. Wzięłam go na ręce i przy okazji zmieniłam pieluszkę i ubrałam. Zeszliśmy na dół. Rozłożyłam na puchatym dywanie koc i położyłam synka. Dałam mu kilka zabawek. Sama poszłam do kuchni zrobić naleśniki. Włączyłam radio i zabrałam się do robienia śniadania. Nie zajęło mi to dużo czasu. Poszłam po Dawida. Nie było go na kocu. Zamarłam. Zaczęłam go wołać. Moje oczy zaszły już łzami. Po chwili zauważyłam,że Dawid raczkuje do drzwi. Szybko do niego pobiegłam wzięłam go na ręce.
-Kochanie ty już raczkujesz! - byłam taka szczęśliwa mój synek tak szybko mi dorasta. Pocałowałam jego główkę. Po tak radosnym wydarzeni trzeba było coś zjeść. Usiadłam na krześle a Dawida na krzesełku do karmienia. Jadłam a przy okazji karmiłam chłopca. Po śniadaniu pomyślałam,że trzeba by pójść na zakupy. Wsadziłam Dawida do nosidełka. Wzięłam torebkę i wyszliśmy zamykając dom. Włożyłam nosidełko do samochodu. Zapięłam pasami i sama zasiadłam za kierownicą. Po 20 minutach dojechaliśmy do TESCO. Wysiadłam zabierając przy okazji chłopca. Wzięłam wózek zakupowy i weszłam do budynku. Chodziłam między pułkami biorąc to co będzie mi potrzebne. Gdy wózek był już pełny poszliśmy do kasy. Zapłaciłam i wyszłam. Otworzyłam samochód najpierw włożyłam Dawida a potem zakupy. Odstawiłam wózek wsiadłam do samochodu i ruszyliśmy w drogę powrotną. Usłyszałam,że dzwoni telefon. Zatrzymałam się na poboczy wyjęłam go z torebki odebrałam i włączyłam głośnomówiący powracając do prowadzenia.
-Cześć kochanie – powiedział Liam,który właśnie do mnie dzwonił.
-Hej kotku,cieszę się że dzwonisz
-Stęskniłem się za wami
-My za tobą też
-Co robicie?
-Właśnie wracamy z zakupów a ty?
-Przed chwilą skończyliśmy wywiad
-Pewnie zmęczony?
-I to jak
-Biedaku
-A jak tam Dawid? Daje popalić?
-W nocy najbardziej niestety nie mam takiego głosu jak ty
-Dlaczego?
-Przyzwyczaił się jak ty mu śpiewasz na dobranoc
-Ojcowski talent – zaśmiał się ja też
-Widocznie tak,a przy okazji,że rozmawiamy możesz być dumny ze swojego syna – na samom myśl o dzisiejszym ranku na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
-Co się stało?
-Nasz syn dziś po raz pierwszy raczkował
-Naprawdę? - w jego głosie można było wyczuć zdziwienie a zarazem radość
-Sama jestem tym zaskoczona,ale tak to prawda
-Boże tak się cieszę
-Ja też,wiesz kotku ja już dojeżdżam do domu zadzwoń wieczorem co?
-Okej
-Trzymaj się pozdrów chłopaków i wracaj bo tęsknimy
-Postaram się jak najszybciej wrócić,ty ucałuj Dawida
-Okej
-Kocham cię
-Kocham cię
Rozłączyłam się i wsadziłam telefon do torebki. Zaniosłam Dawida do salonu a sama wróciłam się po zakupy. Po przyniesieniu rozpakowałam je.
-To co Dawid może wybierzemy się na spacer?- wsadziłam synka do wózka,wzięłam torebkę założyłam okulary przeciw słoneczne i wyszliśmy z domu. Mim celem było Street Dance więc tam się kierowałam. Przy okazji spotkałam paparazzi. Powoli mnie denerwowali. Szybo doszłam do budynku. Wzięłam Dawida na ręce i poszliśmy do środka. Gdy weszłam zobaczyłam moją grupę hip-hopu. Gdy na nas spojrzeli szybko do nas podbiegli.
-Tak się cieszę,że was widzę- powiedziałam szczęśliwa bo tęskniłam za nimi.
-Będziesz znów prowadzić zajęcia? - zapytała Kaja
-Niestety nie przeprowadziłam się do Londynu na stałe też mi jest z tym ciężko – posmutnieli a ja razem z nimi
-Ale dziś może potańczyć z wami – powiedziała Dominika odbierając Dawida
-Tak Dominika ma rację – powiedziała Zuzia
-Jeśli tego chcecie?
-Bardzo!
-Niech wam będzie idę się przebrać – poszłam do łazienki i przebrałam się w te ubraniahttp://img.stylistki.pl/sets/5f8409a79020d24567ab05f40a2e5182-1410175312-s444235.jpg?v=0,które wzięłam wcześniej. Stanęłam na parkiecie.
-Pamiętacie ten układ do piosenki That Power?
-Tak
-To dziś go właśnie zatańczymy – włączyłam muzykę i zaczęliśmy tańczyć nasz układ wyglądał znakomicie. Po tym tańczyliśmy jeszcze różne. Kiedy zajęcia się skończyły szczęśliwe dziewczyny poszły się przebrać a ja poszłam do przyjaciół.
-Oliwia przy okazji,że przyszłaś chcielibyśmy ci coś dać - powiedziała Dominika a Dawida podał mi kopertę a po przeczytaniu jej na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
-Bierzecie ślub? - zapytałam
-Tak
-Boże tak się cieszę – przytuliłam ich byłam podekscytowana
-Mamy nadzieję,że przyjdziesz
-No żartujecie na pewno będziemy nareszcie ile można było czekać?
-Tak jakoś wyszło
-Tak się cieszę
Resztę dnia przegadałam z przyjaciółmi.
------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 55

poniedziałek, 28 lipca 2014

Rozdział 54

2 tygodnie później :
Przed chwilą przyleciałam do Polski z Dawidem ponieważ Liam pojechał na miesiąc w trasę. Nie jestem tym zachwycona ani trochę,ale to jego praca i kocha to. W oddali zauważyłam mamę. Podeszła do nas.
-Oliwia jak się cieszę,że cię widzę – powiedziała mama przytulając na powitanie
-Ja też się cieszę dawno tu nie byłam
-Jaki jesteś już duży – powiedziała wyciągając Dawida z nosidełka
-Wcale,nie taki duży – zaśmiałam się
-Jak minęła wam podróż? - zapytała biorąc dwie walizki a ja miałam jedną i nosidełko
-Dobrze nie narzekam,a co u ciebie? - zapytałam wsiadając do samochodu
-Po staremu nic się nie zmieniło od mojego wyjazdu
-A co u Maćka i Diany?
-Ciągle się kłócą boję się o ich małżeństwo
-O boże – bardzo się o nich martwiłam
-Oliwia pierwszy rok małżeństwa jest najtrudniejszy
-Może im pomogę?
-Nie Oliwia oni sami to załatwią
-Okej – kiedy to powiedziałam dojechaliśmy do mojego domu. Nic się nie zmienił. Uśmiechnęłam się. Wyjęliśmy walizki i weszliśmy do środka. Nic się nie zmieniło do mojego wyjazdu.
-Nic się nie zmieniło – powiedziałam patrząc na każdy mebel
-Tak
-Ktoś jeszcze wie o moim przyjeździe prócz ciebie? - zapytałam kiedy już siedzieliśmy na kanapie
-Nie
-To dobrze
-Dlaczego? - zapytała dziwnie się na mnie patrząc
-Chce zrobić wszystkim niespodziankę – powiedziałam biorąc Dawida na kolana -O ktoś tu chyba ma morką pieluszkę – wzięłam malca na ręce i poszliśmy na górę. Dom babci a raczej teraz mój ma jeszcze dwa pokoje wolne więc jedno wykorzystałam jako pokoik dla Dawida. Kiedy weszłam nic się nie zmieniłam kiedy go zrobiłam.http://www.funkydiva.pl/wp-content/uploads/2012/03/pokoj-dla-noworodka-22.jpg Szybko przebrałam synka i mogliśmy zjeść na dół.
-Mamo mogłabyś zając się Dawidem? ja bym się odświeżyła – zapytałam
-Jasne – podałam go delikatnie i szybko pobiegłam na górę. Szybki prysznic,wysuszyłam ciało ubrałam się i byłam gotowa.http://img.stylistki.pl/sets/d7c8a02d3a040e8706e30ee6f1277b21-1405609845-s435243.jpg?v=0 Zeszłam na dół.
-Oliwia ja już muszę się zbierać – powiedziała
-Nie no okej
-Przyjdę jutro – odebrałam synka i odprowadziliśmy ją do drzwi
-Dobrze
-Do jutra
-Paa – kiedy zamknęłam drzwi postanowiłam pójść z Dawidem na spacer. Ubrałam go i włożyłam do wózka.http://img06.olx.pl/images_tablicapl/123108331_2_644x461_wozek-3w1-euro-cart-passo-komis-bajka-lancut-dodaj-zdjecia.jpg Zamknęłam dom i poszłam. Szłam przez park. Nic się nie zmieniło od mojego wyjazdu. W oddali zauważyłam dobrze znaną mi osobę. Tak to na pewno była Diana. Siedziała na ławce a obok niej była spacerówka zapewne z Oliwią.
-Dzień dobry mogę się przysiąść? - zapytałam uśmiechając się szeroko
-Ta...Oliwia boże co ty tu robisz? -wstała i przytuliłyśmy się jak za dawnych lat
-Przyleciałam bo Liam wyjechał w trasę
-Na ile?
-Miesiąc
-Nic się nie zmieniłaś,tak bardzo za wami tęskniłam
-Ty też
-Jejku jaki Dawid już jest duży – powiedziała biorąc go na ręce
-Mała Oliwia też jest taka duża – ja wzięłam Oliwię
-Opowiadaj co u ciebie? - usiedliśmy na ławce
-Po staremu,a u ciebie? - kiedy o to zapytałam posmutniała
-Pewnie twoja mama już cię powiadomiła o tym co się dzieje
-Tak wiem,że się kłócicie,ale nie rozumiem dlaczego?
-Wiem,że mogę ci powiedzieć
-Powiedz mi
-Maćka coraz częściej nie ma w domu wychodzi na imprezy,ja boję się że on mnie zdradza – zdziwiłam się bo nigdy bym Maćka o to nie podejrzewała
-A masz jakieś dowody na to co mówisz?
-Nie,ale czułam na jego marynarce damskie perfumy
-Diana,ale wiesz,że to może być nie prawda
-Tak wiem,ale Oliwia posłuchaj mnie ja to czuję
-Diana....
-Liam też taki będzie
-Co ty mówisz? - zachowywała się dziwnie
-Oni są sławni nie rozumiesz? Oni mogą mieć każdą
-Liam taki nie jest
-Żebyś się nie zawiodła,dobra pa – i poszła zostawiając mnie z burzą myśli.
-Przepraszam możemy zrobić sobie z tobą zdjęcie? - spojrzałam w górę były tam dwie dziewczyny,które miały może 15-16 lat
-Jasne – wzięłam Dawida na ręce i ustawiliśmy się do zdjęcia. Chwilę jeszcze z nimi porozmawiałam i musiały pójść. Postanowiłam pójść na cmentarz. Kupiłam przy okazji świeczki i kwiaty. Kiedy doszłam zapaliłam je na grobie Adama i babci. Chciałam pójść do Street Dance. Szybko tam doszłam. Wózek postawiłam przed schodami. Wzięłam Dawida na ręce i weszliśmy po schodach. Słyszałam muzykę uśmiechnęłam się. Otworzyłam drzwi. Dawid właśnie zakończył zajęcia a reszta rozmawiała ze sobą. Kuba zauważył mnie.
-Oliwia! - krzyknął i zaraz cała czwórka razem z Dawidem stali obok mnie
-Jak miło was widzieć – powiedziałam witając się z każdym
-Wiesz jak tęskniliśmy?- zapytała Dominika
-Ja najbardziej – powiedział Kuba a ja zaśmiałam się
-Wierzę w to
-Jaki Dawid jest już duży – zachwycała się Dominika bo wcześniej go wzięła na ręce
-Wiem
-Opowiadaj co u ciebie? -usiedliśmy
-Nic się nie zmieniło a u was?
-Też
-Bardzo za tym miejscem tęskniłam – powiedziałam stając na parkiecie
-W końcu to jest twoje miejsce – powiedziała Maja
-Chciałabym znów tańczyć – westchnęłam
-Teraz możesz to zrobić – powiedział Kuba
-Jak to?
-Zatańczmy nasz układ
-Nie mam stroju
-Twój pierwszy strój jest w szatni – powiedziała Dominika
-Serio?
-Jasne
-To idę się przebierać – pobiegłam do szatni naprawdę tam był pamiętam jak go pierwszy raz założyłam. Szybko się przebrałam i wyszłam.http://img.stylistki.pl/sets/cd6cbebb133f1cebc69d6b686741e587-1405977458-s436052.jpg?v=0 Stanęliśmy z Kubą na parkiecie.
-Patrz jak twoja mama daje czadu – powiedziała Maja do mojego synka.
Muzyka rozbrzmiała. Układ wyglądał tak Po skończeniu szeroko się uśmiechnęłam.
-Pamiętałaś – powiedział Kuba
-Nigdy bym go nie zapomniała
-Jak to możliwe
-Normalnie
Później posiedziałam jeszcze z przyjaciółmi i kiedy Dawid zasnął postanowiłam wracać. Szybko doszłam do domu. Zaniosłam synka do jego pokoju przebrałam i ułożyłam w łóżeczku. Kiedy zrobiło się późno przebrałam się i poszłam spać. Nie miałam z tym najmniejszego problemu.
--------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 54

piątek, 4 lipca 2014

Rozdział 53

Kilka dni później :
Dziś mamy Sylwester. Wstałam trochę poleżałam i poszłam się ubrać.http://img.stylistki.pl/sets/557ab5a146fa70b9bbfec8f1a9998c92-1404302675-s432606.jpg?v=0 Kiedy wszystko zrobiłam zeszłam na dół. Mama z Liamem robili śniadanie.
-Dzień dobry,czemu mnie nie obudziliście bym wam pomogła – powiedziałam witając się z mamą i Liamem
-Nie chcieliśmy cię budzić
-Leży w salonie – poszłam do salonu i wzięłam maluszka na ręce. Już nie był taki malutki rósł jak na drożdżach. Poszłam z nim na górę nakarmiłam i przebrałam. Zeszliśmy na dół i poszliśmy do kuchni. Śniadanie było już gotowe. Usiadłam na krześle. Mama zabrała mi Dawida i sama się nim zajmowała. Kiedy zjedliśmy śniadanie posprzątaliśmy. Mama wyszła z kuchni razem z Dawidem.
-Zapraszam panią Payne dziś na kolację tylko we dwoje – powiedział Liam zarzuciłam mu swoje ręce na jego kark a on objął mnie w pasie.
-Bardzo chętnie panie Payne – pocałował mnie w usta -O której mam być gotowa? - zapytałam
-O 18
-Okej
Poszliśmy do salonu gdzie siedziała mama.
-Mamo mamy prośbę – zaczęłam
-Jaką?
-Mogłabyś zająć się dziś wieczorem Dawidem? Liam zabiera mnie na kolację
-Ojj Oliwia oczywiście,że zajmę się tym aniołeczkiem to będzie dla mnie czysta przyjemność
-Mamo dziękuje – przytuliłam ją
-Bawcie się dobrze
Rozmawialiśmy tak długi czas. Kiedy wybiła 17:0 poszliśmy się przygotować. Wzięłam prysznic,wysuszyłam ciało i nałożyłam balsam. Następnie ubrałam się.http://img.stylistki.pl/sets/ca85be73a46fd1bd269aa146d84f0dfd-1404392525-s432800.jpg?v=0 Potem pomalowałam założyłam biżuterie i byłam gotowa. Zeszłam na dół gdzie wszyscy już czekali.
-Córeczko ślicznie wyglądasz – powiedziała mama trzymając na rękach moje aniołka
-Dziękuje
-Musimy już iść – powiedział Liam łapiąc mnie za rękę
-Tak
-Bawicie się dobrze – powiedziała mama
-Kochanie masz być grzeczny, kocham cię – powiedziałam biorąc od mamy Dawida i całując go w główkę. Oddałam synka mamie i poszłam się ubrać. Założyłam szpilki a Liam pomógł mi założyć płaszcz. Pożegnaliśmy się z mamą i wsiedliśmy do samochodu.
-To gdzie jedziemy? - zapytałam
-Zabieram cię do najlepszej restauracji w Londynie
-Nie mów mi,że będziesz wydawał na mnie pieniądze
-Kotku jesteś moją żoną a poza tym pieniądze nie są ważne
-Ale....
-Kochanie proszę cię
-No dobrze
Jechaliśmy nie długo. Po chwili zatrzymaliśmy się przy pięknej restauracji. Liam wysiadł pierwszy i jako dżentelmen otworzył mi drzwi i pomógł wysiąść. Uśmiechnęłam się do niego. Weszliśmy do środka. Zajęliśmy miejsce i czekaliśmy aż przyjdzie kelner. Poczułam ukłucie w sercu a po chwili czułam,że coś jest nie tak. Miałam dokładnie to samo przeczucie co z tym,że babcia umarła. Coś się stanie ja to czułam.
-Kochanie coś się stało? - zapytał Liam kładąc swoją rękę na moją
-Nie wszystko okej po prostu zamyśliłam się – skłamałam,musiałam to zrobić bo jak bym powiedziała Liam by mi nie uwierzył. Kiedy przyszedł kelner zamówiliśmy spaghetti. Czekaliśmy chwilę a zaraz dostaliśmy nasze zamówienia. Jedliśmy rozmawiając i wspominając to co kiedyś się działo. Potem zjedliśmy drugie danie. A no końcu deser. Liama telefon zaczął dzwonić.
-Przepraszam na chwilę – oddalił się trochę widziałam,że był zdenerwowany a w oczach miał łzy? Sama nie wiem. Po chwili przyszedł do mnie.
-Oliwia musimy już iść – jego ręce się trzęsły a w oczach na 100% miał łzy. Zaczęłam się niepokoić.
-Co się dzieje?
-Oliwia,Dawid.....-zaczął a do moich oczy dochodziły łzy,ręce trzęsły się a głos drżał.
-Liam mówi! -krzyknęłam zdenerwowana
-Ktoś go porwał – kiedy to powiedział cały mój świat załamał się. Talerz upadł i rozbił się na kilkanaście kawałków. Zabrakło mi mowy. Siedziałam i odechciało mi się żyć.
-Oliwia musimy jechać – powiedział Liam
-Nasz synek – łza poleciała mi po poliku. Wstałam i oboje poszliśmy do wyjścia. Szybko wsiedliśmy do samochodu. Ruszyliśmy. Po moim poliku spadały łzy jedna po drugim. Nie potrafiłam usiedzieć w jednym miejscu. Ktoś porwał mi synka. Mojego synka. On jest jeszcze mały,dlaczego ktoś to zrobił? Dlaczego akurat jego? Nim się obejrzałam byliśmy już w domu. Wysiadłam jak oparzona i pobiegłam do domu. Na fotelu siedziała zapłakana mama.
-Gdzie mój synek? - zapytałam zapłakana,mama wstała i podeszła do mnie
-Tak mi przykro kochanie -przytuliła mnie płakałam jej w ramię
-Mój synek – łkałam
-Jak to się stało? - zapytał Liam
-Ktoś zadzwonił do drzwi a Dawid już spał w swoim pokoju. Kiedy otworzyłam nikogo nie było. Usłyszałam płacz Dawida więc poszłam na górę. Chciałam otworzyć drzwi,ale nie mogłam. Kiedy już udało mi się otworzyć jego już nie było. Były tylko porozwalane ubranka. Oliwia tak mi przykro.
-Nie to nie prawda! - wyrwałam się od mamy i pobiegłam na górę. Wbiegłam do pokoju Dawida,ale jego nie było. Upadałam na kolana i schowałam twarz w ręce. Płakałam. Nie wyobrażam sobie życia bez mojego syna. Poczułam,że ktoś mnie przytula. Wiedziałam,że to Liam. Mocno wtuliłam się w jego klatkę piersiową.
-Znajdziemy go obiecuję ci – powiedział całując mnie w głowę
-A co jeśli on już...-spojrzałam na Liama
-Nawet tak nie mów znajdziemy go całego i zdrowego – wtuliłam się z powrotem i płakałam.
Oczami Liama:
Oliwia bardzo przeżywa porwanie naszego syna. Zresztą ja też. Nie możemy tego dopuścić do głowy. Obiecuję,że jak znajdę tą osobę która porwała Dawida srogo tego zapłaci. Zauważyłem,że Oliwia zasnęła. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do naszej sypialni. Położyłem ją na łóżku i przebrałem w piżamę. Sam poszedłem wziąć jakiś prysznic i przebrałem się w coś do spania. Położyłem się obok żony,ale nie mogłem usnąć. Ciągle myślałem o naszym Dawidzie. Z trudem,ale zasnąłem.
2 miesiące później :
Cały czas szukamy Dawida,ale na nic. Policja,chłopaki wszyscy go szukamy. Oliwia zamknęła się w sobie. Cały dzień siedzi w pokoju Dawida. Płacze. Boję się o nią,że nie wytrzyma tego psychicznie. Wszyscy staramy się jakoś pocieszyć,ale na marne. Do nikogo się nie odzywa tylko przytula do siebie śpioszki synka.
Oczami Oliwi:
Tęsknie za Dawidem. Bardzo mi go brakuje. Chciałabym,żeby tu już był,ale go nie ma. Każdy dzień jest dla mnie tragedią. Nie daje już rady. Jak każdego dnia wstałam i ubrałam się.http://img.stylistki.pl/sets/864fdaf268872b8604d5de0b30e96666-1404394009-s432806.jpg?v=0 Od razu poszłam do pokoju Dawida. Usiadłam i patrzyłam na jego zdjęcia w moim telefonie. W myślach słyszałam jego płacz kiedy się urodził. Był taki malutki i bezbronny. Kolejna dawka łez spływała po moim poliku.
-Córeczko chodź na śniadanie nic nie jesz – mama kucnęła przy mnie
-Nie chcę jeść – powiedziałam patrząc w jej stronę
-Oliwia proszę cię
-Mamo to ja cię proszę
-Wszyscy się o ciebie martwimy
-Nie potrzebnie
-Oliwia wszyscy za nim tęsknimy i martwimy się nie tylko ty
-To mój syn mamo – przytuliłam się do niej
-Kotku wiem
-On leży nie wiadomo gdzie a ja nie mogę nic zrobić rozumiesz? Nic
-Dziś pójdziemy jeszcze go szukać
-Idę z wami
-Dobrze,a teraz chodź zjeść przynajmniej trochę
-Okej – wstałyśmy,mama wzięłam mnie pod rękę i zeszliśmy na dół. Śniadanie było już gotowe. Usiadłam i niechętnie zjadłam kanapkę. Po zjedzeniu od razu ubrałam się i byłam gotowa do dalszych poszukiwań. Wsiedliśmy do samochodu i jeździliśmy dosłownie wszędzie. Pytaliśmy ludzi,ale nikt nic nie widział. Zaczynałam powoli wariować. Zatrzymaliśmy się bo Liama telefon zaczął wibrować. Odebrał. Po jego twarzy mogłam zobaczyć zdenerwowanie a zarazem szczęście? Chyba tak. Kiedy skończył rozmowę szybko ruszyliśmy.
-Gdzie jedziemy? - zapytałam
-Policja powiadomiła mnie,że pewna kobieta stoi nad klifem z jakimś dzieckiem być może to nasz syn – kiedy to powiedział zamarłam. Co jeśli ona skoczy a to mój syn? Nigdy bym go już nie zobaczyła? Nim się obejrzałam już tam byliśmy. Policja,karetka i ta kobieta z dzieckiem owiniętym w niebieski kocyk. Szybko wybiegłam z samochodu i biegłam tam,ale policja mnie zatrzymała.
-To mój syn! Wpuście mnie! - krzyczałam i wyrywałam się
-Oliwia a co jeśli ona skoczy – Liam trzymał mnie od tyłu,uspokoiłam się. Usłyszałam płacz. To był płacz Dawida wszędzie bym go poznała.
-Nie podchodźcie bo skoczę! - krzyczała
-Oddaj mi go – powiedziałam spokojnym głosem
-Nie to mój syn – przytuliła go do siebie. Zaczynałam powoli do niej podchodzić
-Dlaczego mi go zabrałaś? - zapytałam podchodząc coraz bliżej
-Nie ruszaj się bo skoczę
-Porozmawiajmy
-Nie będę rozmawiać
-Proszę oddaj mi go – powiedziałam wyciągając ręce w jej stronę
-Ja go kocham
-Ja też
-Kochasz go? - zapytała już łagodniej
-Najbardziej na świecie – łzy leciały po mojej twarzy
-Moje dziecko nie żyje. Mąż je zabił,na moich oczach – łzy leciały jej po polikach
-Tak mi przykro
-Chcę do niej dołączyć tam w niebie
-Zabicie się to nie jest rozwiązanie
-Dla mnie jest
-Nie skacz proszę
-Oddam ci go,ale obiecaj mi że będziesz się o niego troszczyć i kochać
-Obiecuję – delikatnie podała mi Dawida a po chwili skoczyła -Nie! - krzyknęłam,ale jej już nie było. Mimo tego,że porwała mi syna to bardzo mi jej szkoda. Chłopiec ciągle płakał. Spojrzałam na niego. Urósł przez te dwa miesiące. Uśmiechnęłam się do niego delikatnie.
-Bardzo cie kocham – powiedziałam do synka a on przestał płakać patrzył na mnie uważnie. Po chwili podszedł do nas Liam. Przytulił mnie i ucałował w głowę.
-Strasznie się bałem – powiedział głaszcząc główkę Dawida
-Ja też,ale już nigdy nie pozwolę żeby ktoś go skrzywdził
-Już nigdy
Staliśmy tak jeszcze trochę a później wzięli go lekarze,żeby zadać czy wszystko jest okej. Pojechaliśmy do szpitala. Czekaliśmy trochę a później wyszedł lekarz.
-I co z nim? - zapytałam
-Wszystko jest dobrze możecie go już zabrać
Zabraliśmy Dawida i pojechaliśmy do domu gdzie czekała mama. Weszliśmy do domu. Mama od razu podbiegła do nas zabrała Dawida. Była szczęśliwa. Bawiła się z nim dopóki nie usnął. Wzięłam go i poszliśmy na górę. Ułożyłam w łóżeczku przykryłam kołderką i patrzyłam ja śpi. Nie mogłam oderwać od niego wzroku.
-Kochanie on już śpi – powiedział Liam przytulając mnie od tyłu
-Wiem,ale nie chcę go już zostawiać
-Już nigdy tak się nie stanie
Poszliśmy na dół gdzie siedziała mama. Rozmawialiśmy z nią do późna. Poszłam się przebrać a kiedy to zrobiłam zerknęłam jeszcze do Dawida. Spał tak spokojnie. Poszłam do sypialni i położyłam się do łóżka szybko zasnęłam.
----------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 53
 

wtorek, 1 lipca 2014

Rozdział 52

2 miesiące później :
Dziś są tak długo oczekiwane święta. Wszystko mamy już przygotowane na szczęście. Mama przyleciała wczoraj a tata przyjedzie dzisiaj. Wstałam i spojrzałam przez okno. Cały Londyn okrył biały puch. Poszłam się przebrać.http://img.stylistki.pl/sets/6169d6fdcff40a21e71a23f5cfd61e2c-1404124072-s432085.jpg?v=0 Kiedy zrobiłam wszystkie poranne czynności zeszłam na dół. Wszyscy już siedzieli na dole zresztą jak zwykle.
-Dzień dobry – powiedziałam wchodząc do kuchni
-Oo dzień dobry – powiedziała mama bawiąc się z Dawidem. Od kąd przyjechała nie może się nim nacieszyć. Podeszłam do Liama,który robił śniadanie.
-Pomogę ci -powiedziałam biorąc nóż
-Oliwia dam sobie radę – powiedział
-I tak ci pomogę
-Jezu ale jesteś....
-Uparta tak Liam wiem słyszałam to miliony razy – uśmiechnęłam się do niego
-To może i ja wam pomogę? - spytała mama
-Nie mamo jesteś naszym gościem – powiedziałam do niej
-Na pewno?
-Tak
-Niech wam będzie
-Cholera! - krzyknęłam
-Co się stało? - zapytał Liam
-Przecięłam sobie palec – powiedziałam patrząc na krwawiące miejsce
-I do tego jeszcze gapa chodź – wziął mnie za rękę i poszliśmy do łazienki bo tam była apteczka. Usiadłam na wannie. Liam polał wodą utlenioną palec. Syknęłam.
-Ohh ty gapo – na palec nakleił plaster
-To nie moja wina – na mojej twarzy pojawił się grymas
-Tak twoja mówiłem,żebyś mi nie pomagała
-Ale chciałam – wstałam
-No dobrze każdemu może się zdarzyć,jeszcze boli?
-Yhy – zrobiłam smutną minę co musiało wyglądać przekomicznie
-Daj pocałuje – wziął mój palec i pocałował. Uśmiechnęłam się -I co już nie boli?
-Nie
-To może jakąś nagrodę dostanę hmm?
-A co nasz na myśli mężu? - zarzuciłam mu swoje ręce na jego kark a on objął mnie w pasie.
-Może całusa żono
-A pan doktor zasłużył? - ciągle się z nim droczyłam uwielbiałam to.
-No pewnie
-Hmm no dobra – pocałowałam go a kiedy chciałam się oderwać przycisnął mnie do siebie mocniej. Uśmiechnęłam się przez pocałunek. Liam w ogóle nie odpuszczał. Byłam od niego trochę niższa przez co musiałam stanąć na placach żeby go pocałować. Trwaliśmy tak przez dłuższy czas aż zabrakło nam tlenu. Patrzyliśmy sobie w oczy stykając czołami.
-Kocham cię – powiedział Payne
-Kocham cię - uśmiechnęłam się
-Może chodźmy na dół co?
-Doby pomysł – wyszliśmy z łazienki trzymając się za ręce. Mama siedziała w salonie z Dawidem.
-Patrz kochanie zaraz będziesz miał siostrę lub brata
-Mamo! - zaczęłam się śmiać zapewne zrobiłam się czerwona,Liam tak już wyglądał
-Ohh dzieci nie musicie się zawstydzać – mama dalej ten temat drążyła. Walnęłam się ręką w czoło.
-Liam nie mamy opłatka – spojrzałam zdenerwowana na męża
-Jak to nie mamy
-No nie mamy idę do sklepu – zaczęłam ubierać buty
-Poczekaj pójdę z tobą
-Nie zostań tutaj szybko wrócę
-No dobra,ale uważaj na siebie
-Jasne,zaraz będę – szybko wyszłam z domu i tak samo szybko szłam do pobliskiego sklepu. Niestety z moją inteligencją wpadłam na kogoś -O boże przepraszam – gdy spojrzałam w górę byłam w szoku.
-Oliwia?
-Hubert?
-To ty?
-Co ty tu robisz? - wyjaśniam Hubert to mój brat cioteczny z którym nie miałam bardzo długo kontaktu.
-Boże jak się zmieniłaś – przytuliliśmy się
-Ty też się zmieniłeś – uśmiechnęłam się
-Co u ciebie słuchać? I co robisz w Londynie?
-Sam wiesz,że wyszłam za mąż no i mam 2 miesięcznego synka a w Londynie mieszkam.
-Nigdy bym nie pomyślał,że taka Oliwia weźmie ślub i będzie miała dziecko.
-Sama bym nigdy o tym nie pomyślałam
-A co u Adama? Dawno z nim nie gadałem
-Nie żyje – posmutniałam
-Ohh Oliwia przepraszam nie wiedziałem
-Nie spokojnie lepiej opowiadaj co u ciebie?
-Dalej jestem kawalerem nic się w moim życiu nie zmieniło
-Na pewno znajdziesz tą jedyną
-Kiedyś na pewno A ty gdzie tak popędzasz?
-Do sklepu idę
-To może dotrzymam ci towarzystwa?
-Jasne chodźmy – szliśmy rozmawiając. Kupiłam to co było mi potrzebne i mogliśmy wracać.
-Oliwia muszę już iść mam nadzieję,że jeszcze się spotkamy – powiedział
-No jasne
-Wesołych Świąt – pocałował mnie w policzek
-Wesołych Świąt – szłam szybko a nawet biegłam. Wbiegłam do domu zdyszana.
-Kochanie coś się stało? - zapytał troskliwym głosem Liam
-Nie tylko biegłam
-Dlaczego?
-Chciałam zdążyć
-Kotku
-Jest tata? -zapytałam kiedy się już rozebrałam
-Tak w salonie
-Okej – poszłam do salonu -Cześć tato -powiedziałam i podbiegłam do ojca,wtuliłam się w jego klatkę piersiową.
-Witaj kochanie
-Kiedy przyjechałeś? - zapytałam odklejając się
-Niedawno
-To dobrze
Porozmawialiśmy jeszcze trochę a później poszliśmy przygotowywać się do wigilii. Poszłam do łazienki wziąć szybki prysznic. Wysuszyłam ciało. Potem ubrałam się we wcześniej przygotowaną sukienkę.http://img.stylistki.pl/sets/3f008bc0ca24bb2c123bb7354916f260-1404124945-s432088.jpg?v=0 Pomalowałam się. Założyłam biżuterię potem nałożyłam jeszcze szpilki i byłam gotowa. Kiedy wyszłam z pokoju Liam  już zapinał koszulę. Był ubrany w białą koszulę i czarne rurki. Wyglądał tak seksownie. Podeszłam do niego i poprawiłam mu kołnierzyk.
-Ślicznie wyglądasz – powiedział
-A ja mam ochotę cię schrupać – powiedziałam przygryzając wargę
-Wiesz mamy jeszcze czas może załatwić to bardzo szybko – powiedział odpinając mi sukienkę
-Jesteś za bardzo napalony – powiedziałam odchodząc od niego i podchodząc do lustra. Po ciąży jestem taka gruba aż się słabo robi.
-To ty tak na mnie działasz – powiedział podchodząc do mnie i całują w szyję. Zamruczałam i zamknęłam oczy.
-Kotku mamy gości – powiedziałam
-Poczekają
-Nie właśnie nie poczekają idziemy na dół – wzięłam go za rękę i zeszliśmy na dół. Rodzice z małym już na nas czekali.

Podzieliliśmy się opłatkiem składając sobie życzenia. Potem zasiedliśmy do stołu. Jedliśmy potrawy wigilijne. W międzyczasie poszłam nakarmić Dawida bo płakał. Po zjedzeniu poszliśmy do salonu usiedliśmy i rozdawaliśmy sobie prezenty. Razem z Liamem kupiliśmy bilety rodzicom do Egiptu,ponieważ wiem,że dawno razem nigdzie nie wyjeżdżali.
-Boże kochani nie musieliście – powiedziała mama patrząc na bilety
-Wiemy,że dawno nigdzie razem nie wyjeżdżaliście przyda się wam - powiedziałam uśmiechając się
-Hotel macie już wykupiony i inne atrakcje – powiedział Liam
-Może oddamy wam pieniądze – powiedział tata
-O nie to jest prezent macie jechać – powiedziałam
-To co Krzysztof jedziemy?
-No skoro to prezent to możemy jechać. Bardzo wam dziękujemy – przytuliłam rodziców. Bardzo ucieszyłam się z tego że się im podoba. Po rozdaniu wszystkich prezentów pośpiewaliśmy kolędy. Było bardzo miło. Byłam bardzo zadowolona,że te nasze pierwsze święta spędziliśmy tak jak spędziliśmy. Po 24 wszyscy poszliśmy spać. Poszłam do łazienki,umyłam się,przebrałam i położyłam do łóżka. Po mnie poszedł Liam. Nie czekałam na niego długo. Wtuliłam się w jego ciało.
-Jak twoi rodzice pojadą to mi się nie wymkniesz – wyszeptał mi do ucha uśmiechnęłam się
-Pożyjemy zobaczymy
-Dobranoc kochanie
-Dobranoc
Szybko dopłynęłam do krainy Morfeusza....
-----------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 52 :)