środa, 18 lutego 2015

Rozdział 70

Kilka dni później :
To dziś wylatujemy do Londynu. Jestem podekscytowana z myślą, że wracamy do domu. Rodzice o tym wiedzą i pogodzili się z faktem. Tata wyszedł ze szpitala. Dzięki bogu wszystko jest już okej.
Wstaliśmy i poszliśmy się przebrać. Walizki były spakowane. Kiedy już się przebrałam sprawdziłam czy wszystko jest spakowane.http://imalbum.aufeminin.com/album/D20130116/897696_UVKUXZBVL5TK2M6D5WN2ZWIDQ23UU3_6_H181922_L.jpg Liam kiedy ja poszłam się przebrać poszedł do dzieci. Kucnęłam przy walizkach i zaczęłam wszystko dokładnie sprawdzać.
-Kochanie sprawdzasz walizki chyba dziesiąty raz – powiedział Liam. Spojrzałam w górę i zobaczyłam męża z dziećmi.
-Chcę jeszcze raz wszystko sprawdzić
-W Londynie tez masz dużo ubrań – zaśmiał się.
-Wiem – uśmiechnęłam się.
-Sprawdziłaś już wszystko? – zapytał.
-Tak – odpowiedziałam wstałam i wzięłam Julkę od Liama by ją nakarmić. W tym samym czasie Liam poszedł z Dawidem na dół zrobić śniadanie. Nakarmiłam córkę i zeszłyśmy na dół. Ułożyłam małą w kołysce i poszłam do kuchni. Dawid siedział w krzesełku do karmienia a Liam robił kanapki. Kiedy Liam robił kanapki ja zrobiłam jedzenie Dawidowi. Zjedliśmy i powoli zaczynaliśmy się przygotowywać do wyjazdu. Znieśliśmy walizki. Usłyszłam dzwonek do drzwi. Liam bawił się z dziećmi a ja poszłam otworzyć. W drzwiach stali rodzice, Maciek z Dianą i Oliwką.
-Cześć wejdźcie – wpuściłam wszystkich do środka i skierowaliśmy się do salonu. Liam przywitał się z gośćmi.
-Jesteście już gotowi? – zapytała mama.
-Tak wszystko jest już spakowane – odpowiedział Liam.
-To dobrze. Uważajcie na siebie w Londynie – rzekła zmartwiona mama.
-Spokojnie mamo damy sobie radę – upewniłam mamę.
-Dobrze
Posiedzieliśmy jeszcze 30 minut, kiedy musieliśmy się już zbierać. Ubraliśmy dzieci a potem siebie.
-Zadzwońcie, kiedy dolecicie – powiedział tata, kiedy byliśmy przy drzwiach.
-Obiecujemy – odpowiedział Liam.
-No to musimy się pożegnać – powiedziała smutna mama.
-Mamo nie smuć się wszystko będzie dobrze – przytuliłam mamę.
-Będę za wami tęsknić
-My za tobą też
-Dobrze kochanie jedźcie już, bo się spóźnicie
-No to do zobaczenia nie długo – powiedziałam, kiedy wyszliśmy na dwór.
-Pa dzieci – wsiedliśmy do taksówki pomachaliśmy im i pojechaliśmy. Po 15 minutach byliśmy na miejscu. Wysiedliśmy, podziękowaliśmy, wzięliśmy walizki i poszliśmy do odpraw. Idąc zerkałam do Julki czy śpi. Po niecałych 10 minutach siedzieliśmy już w samolocie. Dawid siedział na kolanach Liama i bawił się zabawką.
-Już nie mogę się doczekać, kiedy będziemy w domu – powiedziałam.
-Ja też, w końcu będziemy razem – rzekł i załapał mnie za rękę.
-Nareszcie – uśmiechnęłam się do niego.
Po dwóch godzinach byliśmy na miejscu. Wzięliśmy wszystko, co było nasze i razem z ochroniarzem, który nie wiem skąd się wyczarował podążyliśmy do busa. Włożyliśmy walizki, zapieliśmy dzieci i ruszyliśmy. Jadąc patrzyłam się przez okno podziwiałam uroki Londynu. Po 19 minutach dojechaliśmy pod nasz dom. Wysiedliśmy i na sam jego widok na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Wzięłam nosidełko z Julką, która już nie spała, Liam wziął Dawida. Wzięliśmy jeszcze walizki i poszliśmy do domu. Liam otworzył drzwi i wpuścił mnie pierwszą. Dom nic się nie zmienił. Był tak samo piękny jak wcześniej. Rozebrałam się i zdjęłam grube ubranka Julki. To samo zrobił Liam. Wszyscy poszliśmy do salonu. Usiedliśmy na kanapie. Wzięłam Julkę na ręce, bo zaczęła marudzić.
-Tak się cieszę, że wróciliśmy – rzekłam.
-Ja też – Liam uśmiechnął się a ja zaraz po nim.
-Pójdę nakarmić Julkę zaraz wrócimy – powiedziałam wstałam i razem z córeczką poszliśmy na górę. Idąc natknęłam się na drzwi. Na nich była różowa plakietka z napisem ‘’Pokój małej księżniczki.’’ Zdziwiona otworzyłam drzwi a w środku zobaczyłam pokój dziecięcy. Był śliczny.http://g.wieszjak.polki.pl/p/_wspolne/pliki_infornext/234000/zdjecie_kolekcja_meblik_katalog_2010_234412.jpg W rogu stał wózek a obok leżaczek.
-Liam! – krzyknęłam. Rozglądałam się po pokoju.
-Co się stało? – zapytał wchodząc z Dawidem. Zaraz był tak samo zaskoczony.
-To ty zrobiłeś ten pokój? – zapytałam.
-Nie – powiedział zdziwiony.
-Jak to nie ty – zdziwiłam się.
-Nie wiedziałem o istnieniu Julki to jak mogłem zrobić pokój
-To kto? – zapytałam.
-Tu jest kartka – powiedział i sięgnął po białą karteczkę.
-Przeczytaj – rzekłam.
-‘’Wiedzieliśmy, że w końcu się pogodzicie i czekaliśmy na to bardzo długo, ale opłacało się. Doskonale wiedzieliśmy, że nie macie pokoju dla Julki, więc postanowiliśmy go urządzić. Po nieobecnością, Liama po kilku dniach udało nam się. Mamy nadzieję, że wam jak i Julce pokój się podoba.
Louis, Harry, Niall i Zayn. ‘’ – przeczytał.
-Boże – powiedziałam.
-Co się stało?
-Oni są kochani – powiedziałam. Pomyśleli o wszystkim.
-Postarali się
-Musimy im podziękować
-O tak
-Zadzwoń do nich i zaproś ich
-Nie ma sprawy – Liam wyjął telefon wybrał numer Harrego i zadzwonił do nich. Po rozmowie powiedział, że przyjadą za 10 minut. W tym czasie nakarmiłam Julkę. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Z dołu usłyszałam i głosy.
-Kochanie idziemy przywitać wujków – powiedziałam do córeczki, ucałowałam ją w główkę i powoli zeszliśmy na dół.
-A gdzie zgubiłeś żonę i córkę? – usłyszałam głos Louisa.
-Tu jesteśmy – powiedziałam.
-Oliwia -przywitałam się z chłopakami. Strasznie za nimi tęskniłam.
-Ale za wami tęskniłam – powiedziałam, kiedy usiedliśmy na kanapie. Louis oczywiście wziął ode mnie Julkę i bawił się z nią. To samo robił Niall ale z Dawidem.
-My za tobą też – powiedział Zayn.
-Opowiadajcie, co u was słychać – zapytałam.
-Nic szczególnego a u was? – zapytał Harry.
-Prócz tego, że się pogodziliśmy to chyba też nic nowego – rzekł Liam.
-Nawet nie wiecie jak się cieszymy, że się pogodziliście – powiedział Louis.
-Kiedyś musiało to nastąpić – odpowiedział Liam.
-A właśnie dziękujemy wam za to, że zrobiliście pokój dla Julci. Naprawdę nie musieliście – powiedziałam.
-Nie ma sprawy bardzo się cieszymy, że się wam podoba – powiedział Niall.
-Ale ciekawi mnie jedna rzecz. Skąd wzięliście klucz do naszego domu? – zapytał Liam.
-No właśnie
-Podrobiliśmy – powiedział Louis.
-Jak to? – zapytałam.
-Jak byliśmy u Liama wzięliśmy klucz zapasowy i podrobiliśmy. Chcieliśmy zrobić wam niespodziankę – powiedział Harry.
-Ehh wybaczymy wam to – powiedziałam.
-No to dobrze
Siedzieliśmy z chłopakami do późna. Kiedy pojechali zanieśliśmy dzieci do sapania. Potem sami się przebraliśmy i wtuleni w siebie zasnęliśmy.
-----------------------------------------------
Rozdział 70

sobota, 14 lutego 2015

Rozdział 69

Otworzyłam oczy i spojrzałam w bok. Nic mi się nie śniło, Liam był obok mnie. Nie spał.
-Dzień dobry – powiedział uśmiechając się.
-Dzień dobry – odwzajemniłam uśmiech.
-Jak się spało? – zapytał.
-Przy tobie o wiele lepiej – rzekłam wtulając się w klatkę piersiową Liama.
-Jeszcze nie mogę w to uwierzyć, że znów jesteśmy razem – oznajmił Liam.
-Ja też
-Bardzo cię kocham
-Ja ciebie też – podniosłam głowę patrząc na Liama. Nasze usta powoli zaczęły się zbliżać, kiedy usłyszeliśmy płacz Julki.
-Nasza córka wie, kiedy zacząć płakać – powiedział. Zaśmiałam się i wstałam.
-Pójdę do niej – oznajmiłam kierując się do drzwi.
-To ja pójdę do Dawida
-No to chodź – poszłam do pokoju dziewczynki. Kiedy weszłam wzięłam ją na ręce. Nakarmiłam przebrałam i ubrałam. Położyłam ją w łóżeczku i poszłam się ubrać. Wyjęłam z szafy odpowiednie ubrania i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, ubrałam się, pomalowałam i uczesałam.http://img.stylistki.pl/sets/elegancko-1423916436-s459518.jpg?v=0 Gotowa wyszłam z pomieszczenia. Dzieci nie było w pokojach, co znaczyło, że są z Liamem na dole. Zeszłam po schodach i nie myliłam się. Julka grzecznie leżała w kołysce a Dawid bawił się zabawkami. Ucałowałam dzieci i poszła m do kuchni skąd było czuć zapach zapewne omletu.
-Co robisz? – zapytałam wchodząc do kuchni.
-Omlet – rzekł posyłając mi uśmiech, który odwzajemniłam.
-Cudownie pachnie – powiedziałam stając obok męża.
-Siadaj zaraz będzie gotowe
-Może w czymś pomogę? Nie chcę tak siedzieć, kiedy ty coś robisz – rzekłam.
-Nie musisz dam sobie radę –powiedział całując mnie w czoło.
-No dobra niech ci będzie – westchnęłam i usiadłam na krześle. Zaraz Liam podał omlet. Zjedliśmy i posprzątaliśmy. Po posiłku poszliśmy do dzieci.
-Chciałabym wrócić do Londynu – powiedziałam trzymając na rękach Julkę.
-Możemy wrócić, jeżeli tego chcesz – rzekł Liam bawiący się z Dawidem.
-Chcę – oznajmiłam.
-To teraz musimy ustalić, kiedy
-Może po świętach? Nie ma, co czekać do nowego roku – powiedziałam.
-Dobrze – uśmiechnął się.
-Muszę powiadomić rodziców, że wyjeżdżam
-I najlepiej gdybyś zrobiła to dzisiaj
-Tak masz rację
-To, co jedziemy? – zapytał wstając.
-Jedziemy – ubraliśmy dzieci. Julkę włożyłam do nosidełka dając jej smoczek do buzi i przykryłam kocykiem. Założyłam kurtkę, buty i wzięłam torebkę. Zamknęliśmy dom i włożyliśmy dzieci do samochodu przypinając ich pasami. Zajęłam miejsce pasażera a Liam usiadł za kierownicą. Ruszyliśmy. Po 20 minutach byliśmy na miejscu.
-Boję się ich reakcji – powiedziałam.
-Spokojnie na pewno to zaakceptują – rzekł łapiąc mnie za rękę.
-Obyś miał rację – westchnęłam. Wysiedliśmy wzięliśmy dzieci i skierowaliśmy się do drzwi. Delikatnie zapukałam a po chwili otworzyła mama. Była zdziwiona, kiedy zobaczyła obok mnie Liama.
-Cześć mamo – powiedziałam.
-Cześć wejdźcie – weszliśmy do środka. Zdjęliśmy kurtki, buty i poszliśmy do salonu gdzie siedział tata.
-Cześć tato – przywitałam się z nim, ale kiedy zobaczył Liama wstał wściekły.
-Co on tu robi?! – krzyknął podchodząc do Liama.
-Tato uspokój się – powiedziałam stając przed nim.
-Nie pamiętasz, co ci zrobił?! Ile łez przez niego wylałaś?! – krzyczał.
-Tato nie krzycz -próbowałam go uspokoić.
-Nie pozwolę żebyś znów przez niego płakała! Rozumiesz! – krzyknął i zaraz złapał się za serce.
-Tato, co ci jest? – zapytałam przerażona, kiedy upadł na kanapę. Leżał nieprzytomny a ja nie wiedziałam, co zrobić.
-Dzwonie po pogotowie – oznajmił Liam.
Payne wyjął telefon i zadzwonił po pogotowie a ja płakałam i razem z mamą próbowałyśmy obudzić tatę. Po 10 minutach usłyszeliśmy pukanie do drzwi Liam poszedł otworzyć. Zaraz stali obok nas ratownicy.
-Proszę się odsunąć – powiedział mężczyzna zrobiliśmy, co kazali. Kiedy Liam stanął obok mnie wtuliłam się w jego klatkę piersiową. Byłam roztrzęsiona. To była moja wina. Nie potrzebnie przyjeżdżaliśmy. Mogliśmy zostać w domu a tata teraz byłby zdrowy. Ratownicy zabrali tatę do karetki. Zapytaliśmy gdzie zabierają mojego tatę a kiedy już odjechali chciałam do niego jechać.
-Liam jedźmy do taty – powiedziałam roztrzęsiona.
-Kochanie uspokój się zaraz do niego pojedziemy – przytulił mnie bym trochę się uspokoiła.
-A, jeżeli on jest na coś poważnie chory? – zapytałam.
-Na pewno nie
-Boję się o niego
-Spokojnie wszystko będzie dobrze – rzekł całując mnie we włosy.
-Jedźmy już – odkleiłam się od Liama.
-Dobrze
-Mamo jedziesz z nami? – zapytałam mamy, która tez nie wyglądała najlepiej.
-Tak – powiedziała ubrałam dzieci potem sami się ubraliśmy. Wyszliśmy i weszliśmy do samochodu. Ruszyliśmy. Po drodze zadzwoniłam do Maćka i powiedziałam, że niedługo dojadą. Po 15 minutach byliśmy na miejscu. Wysiedliśmy wzięłam nosidełko z Julką a Liam wziął Dawida. Weszliśmy do środka i w recepcji zapytaliśmy o tatę. Powiedzieli nam, pod którą salę mamy się udać. Poszliśmy tam i usiedliśmy na krzesłach. Z każdą minutą byłam coraz bardziej zdenerwowana.
-Kotku uspokój się – uspokajał mnie Liam.
-Staram się – spojrzałam na niego. Wtuliłam się w jego klatkę piersiową. Dawid siedział na kolanach męża a Julka grzecznie leżała w nosidełku. Czekaliśmy tak może 10 minuta, kiedy z pokoju wyszedł lekarz. Wstałam.
-Doktorze, co z moim mężem? – zapytałam mama.
-Państwo są rodziną? – upewnił się.
-Tak – odpowiedziałam.
-No, więc pan Krzysztof miał zawał – kiedy to powiedział nogi się pode mną ugięły. Załamałam się słysząc tak straszne wieści. –To był pierwszy zawał, pacjent potrzebuje teraz dużo odpoczynku i żadnego stresu – dopowiedział.
-Czym możemy do niego wejść? – zapytała mama.
-Tak, ale tak jak powiedziałem pacjent potrzebuje spokoju.
-Dobrze, dziękujemy – rzekłam i lekarz odszedł.
-Może ja wejdę pierwsza – oznajmiła mama.
-Tak idź – powiedziałam i mama weszła do środka. Usiadłam na krześle i nie mogłam pozbierać myśli.
-To wszystko moja wina – powiedział Liam. Spojrzałam na niego i wtuliłam się w niego.
-Oczywiście, że nie – zaprzeczyłam.
-Oliwia to oczywiste, że to moja wina nie zaprzeczaj sama sobie.
-Ale Liam….- zaczęłam.
-Twoja rodzina mnie nienawidzi za to, jaką krzywdę ci zrobiłem i dzieciom. Sam nie umiem sobie tego wybaczyć. – był smutny, że tak cała sytuacja się potoczyła. Serce mnie kuło widząc tak przygnębionego Liama. Nie wiedziałam, co zrobić, żeby przestał myśleć, że to jego wina.
-Nie myśl już o tym proszę – wyszeptałam tuląc się do ciała męża.
-Postaram się – siedzieliśmy tak 10 minut, kiedy przyjechali Maciek, Diana i Oliwka.
-Co się stało? – zapytał Maciek.
-Maciek….nasz tata miał zawał – powiedziałam a brata zamurowało, ale kiedy zobaczył Liama zauważyłam jak jego mięśnie napinają się.
-Zacznijmy od tego, co on tu robi? –zapytał zły.
-Maciek uspokój się – rzekła Diana.
-Chcę tylko wiedzieć, co on tu robi
-Maciek pogodziliśmy się – oznajmiłam
-Że, co? To ty nie pamiętasz…- zaczął.
-Maciek każdy wie, co zrobiłem i albo uwierzysz albo nie żałuję tego – powiedział Liam.
-Masz rację nie wierzę ci
-Nie rozumiesz, że kocham ją jak nikogo innego? – zaczęli się kłócić.
-Nędzne gadanie, zraniłeś ją i to dwa razy
-Maciek skończ! -krzyknęła Diana –Jesteśmy w szpitalu odpuść już okej? Nie widzisz, że Liam żałuje a Oliwia jest szczęśliwa? Ile jeszcze będziecie toczyli wojnę? Jeżeli oni są szczęśliwi to uszanuj to i pogódźcie się, bo mam tego dość – wypowiedziała się Diana.
-Diana ma rację – powiedziałam.
-Maciek? Może masz cos do powiedzenia? – zwróciła się Diana do mojego brata.
-Daj mi to przemyśleć – powiedział i poszedł po kawę.
Po chwili wyszła mama.
-I, co z tatą? – zapytałam mamy.
-Chce z tobą porozmawiać – oznajmiła.
-Dobrze – wstałam.
-Ja zostanę nie chcę by twojemu tacie się pogorszyło – powiedział Liam
-Okej
Powoli weszłam do białego pokoju. Na łóżku leżał tata.
-Cześć tato – powiedziałam siadając na krzesełku przy łóżku.
-Cześć córeczko
-Wiesz, jakiego nam stracha napędziłeś? – zapytałam
-Wyobrażam to sobie
-Chciałeś ze mną porozmawiać – rzekłam.
-Tak
-No to słucham
-Oliwia chciałem sobie z tobą wyjaśnić całą sytuację
-Z Liamem? – zapytałam.
-Tak właśnie z nim
-Okej
-Powiedz mi proszę jak to z wami teraz jest. Kochasz go? – zapytał.
-Tato powiem ci, że kocham Liama jak nikogo innego. Jest dla mnie ważną osobą w moim życiu.
-Przesadziłem tak na niego krzycząc? – zapytał.
-Można tak powiedzieć, ale nie to jest teraz najważniejsze. Musisz odpoczywać – powiedziałam trzymając za rękę tatę.
-Mam wyrzuty sumienia, ale córeczko musisz też mnie zrozumieć jak ojciec mógł postąpić.
-Spokojnie tato wszystko będzie dobrze – uśmiechnęłam się delikatnie.
-Mam taką nadzieję. Wiesz chciałbym przeprosić Liama – powiedział.
-Mam go zawołać? – zapytałam.
-Jeśli byś mogła
-Okej – stanęłam i poszłam do drzwi. Wyszłam na korytarz. –Liam tata chcę z tobą porozmawiać – powiedziałam niepewnie.
-Jak to? – zapytał zdziwiony.
-Chce z tobą wszytko sobie wyjaśnić
-Jesteś pewna, że to dobry pomysł?
-Dasz radę wierzę w ciebie – powiedziałam.
-Okej no to idę – powiedział i wszedł do pokoju. Usiadłam na krześle. Mama miała na kolanach Dawida a Julka leżała w nosidełku. Wzięłam ją na ręce, bo zaczęła marudzić. Dawid też powoli zaczął zasypiać na kolanach mamy. Podałam jej koc żeby przykryła zasypiającego chłopca.
Oczami Liama:
Kiedy Oliwia oznajmiła, że jej tata chcę ze mną porozmawiać zacząłem się denerwować. Bałem się tego, co od niego usłyszę. Nie chciałem jeszcze bardziej pogorszyć jego stan.
-Usiądź Liam – rzekł. Posłusznie usiadłem na krześle. –Chciałem z tobą szczerze porozmawiać – powiedział.
-Słucham – odpowiedziałem.
-Chciałem się zapytać, dlaczego zdradziłeś moją córkę – powiedział to, czego najbardziej się obawiałem.
-To chyba nie najlepszy moment – rzekłem
-Mną się nie martw, wyjaśnij mi to
-No dobrze – uległem i powiedziałem wszystko. Najbardziej bałem się reakcji teścia. Milczał, kiedy zakończyłem swoją wypowiedź.
-Nigdy nie myślałem, że będziesz zażywał narkotyki – powiedział.
-Bardzo tego żałuję wiem, jaki daje przykład Dawidowi i Julce, ale skończyłem z tym – odpowiedziałem.
-Wiem Liam. Odpowiedz mi na jeszcze jedno pytanie
-Słucham
-Kochasz moją córkę?
-Powiem szczerze
-Na to liczę – powiedział.
-Oliwia jest najważniejszą kobietą w moim życiu. Kocham ją jak i dzieci najbardziej na świecie i nie wyobrażam sobie życia bez nich – zakończyłem swoją wypowiedź.
-Liam widzę, że mówisz wszystko szczerze. Wiesz jak bardzo kocham moją córkę jak i moich wnuczków. Nie pozwolę by stała się im jakakolwiek krzywda. Postaram się ci wybaczyć, ale ostrzegam cię, jeżeli skrzywdzisz moją córkę nigdy ci tego nie wybaczę – rzekł.
-Nigdy tego już nie zrobię
-Przyrzeknij
-Przyrzekam – powiedziałem.
-Dobrze, mam do ciebie prośbę
-Jaką? –zapytałem.
-Zawołałbyś moją żonę?
-Oczywiście – wstałem i podszedłem do drzwi.
-Dziękuje i Liam pamiętaj, co mi przyrzekłeś
-Nie zapomnę – wyszedłem. Przekazałem to, o co poprosił mnie tata Oliwi. Jej mama weszła a przy okazji podała mi śpiącego Dawida.
-I, co jak było? – zapytała Oliwia.
-Myślałem, że będzie gorzej – rzekłem
-Ale wszystko jest okej? – zapytała.
-Tak – odpowiedziałem.
-To dobrze – uśmiechnęła się delikatnie a zaraz wtuliła się w moją klatkę piersiową. Ucałowałem ją we włosy. Dawid jak i Julka słodko spali.
-Może powinniśmy wrócić do domu? – zapytałem. –Dzieci śpią pewnie są zmęczona ty też jesteś – dopowiedziałem.
-Dobrze tylko pożegnam się z tatą – ubraliśmy się jak i dzieci. Pożegnaliśmy się z rodzicami Oliwi i wyszliśmy ze szpitala. Włożyliśmy dzieci do samochodu i sami zajęliśmy miejsca. Po 20 minutach drogi dojechaliśmy na miejsce. Wysiedliśmy i pierwsze, co kiedy weszliśmy do domu poszliśmy położyć dzieci do łóżeczek. Oliwia poszła z Julką a ja zająłem się chłopcem. Delikatnie zdjąłem jego kurteczkę buciki, czapkę i rękawiczki. Przebrałem w śpioszki i delikatnie ułożyłem w łóżeczku. Przykryłem kołderką, ucałowałem synka i po cichu wyszedłem z pokoju. Zszedłem na dół gdzie siedziała Oliwia.
-Śpi? – zapytała.
-Tak – odpowiedziałem siadając obok niej. Oliwia wtuliła się we mnie. Przytuliłem ją do siebie. Siedzieliśmy tak trwając w ciszy. A kiedy zrobiło się już bardzo późno poszliśmy spać. 
-----------------------------------------------
Rozdział 69

sobota, 7 lutego 2015

Rozdział 68

Oczami Liama
Otworzyłem oczy i rozejrzałem się po pokoju. Nic mi się nie śniło. Byłem razem z Oliwią i dziećmi. Stanąłem i poszedłem na górę. Otworzyłem delikatnie drzwi do pokoju Oliwi. Spała. Patrzyłem chwilę na nią z uśmiechem na twarzy. Zamknąłem pokój i najpierw poszedłem do pokoju Dawida. Nie spał.
-Cześć synku – powiedziałem, biorąc go na ręce.
-Tata – powiedział i wtulił się w moje ciało.
-Jestem przy tobie i nie zamierzam odejść – powiedziałem i pocałowałem go w główkę. Przebrałem go i poszliśmy do pokoju Julki. Też nie spała. Zdziwiłem się, czemu nie płakała. Wziąłem ją na ręce i delikatnie przebrałem. Na ścianie zauważyłem dużą ramkę. Podszedłem do niej i zacząłem oglądać zdjęcia, jakie tam były. Uśmiechnąłem się oglądając każde po kolei. Poszedłem z dziećmi na dół. Córkę włożyłem do kołyski, synowi dałem zabawki, a sam poszedłem zrobić śniadanie. Przygotowałem kanapki i ułożyłem ja na talerzu. Nakarmiłem Dawida i sam zjadłem.
-Pomożesz mi trochę posprzątać? – zapytałem synka.
-Tat -powiedział i razem zaczęliśmy sprzątać. Po 20 minutach cały salon był czysty. Później zacząłem się bawić z dziećmi.
Oczami Oliwi:
Otworzyłam oczy i przeciągnęłam się. Spojrzałam na zegarek była godzina 10:17. Wstałam i poszłam się ubrać. Wzięłam prysznic, wysuszyłam ciało, ubrałam się, pomalowałam i uczesałam.http://img.stylistki.pl/sets/059348344a9b6003060ed3edd8954137-1420915404-s456379.jpg?v=0 Gotowa poszłam do pokoju Dawida. Nie było go w łóżeczku. Poszłam do pokoju Julki i jej też nie było. Zeszłam na dół. Zatrzymałam się. Zobaczyłam, że Liam bawi się z dziećmi. Dawid śmiał się. Przytulali się. Oprałam głowę o ścianę i podziwiłam. W oczach miałam łzy. Widziałam jak Dawidowi było brak taty. Uśmiechnęłam się widząc ich we trójkę.
-Mama! – krzyknął Dawid i szedł w moją stronę.
-No chodź tu do mnie – kucnęłam i wyciągnęłam ręce w jego stronę. Kiedy doszedł, wzięłam go na ręce i pocałowałam w polik.
-Zrobiłem śniadanie – powiedział Liam.
-Nie musiałeś – powiedziałam podchodząc do kołyski zerkając do córki. Leżała spokojnie.
-To była dla mnie czysta przyjemność – powiedział, uśmiechając się do mnie. Uśmiechnęłam się lekko.
-Posprzątałeś? – zapytałam, rozglądając się.
-Tak, razem z Dawidem –odpowiedział wstając i połaskotał chłopca.
-Dziękuje – powiedziałam.
-Nie ma sprawy –uśmiechnął się.
-To ja pójdę coś zjeść – powiedziałam, oddalając się do kuchni.
-Smacznego
-Dzięki – kiedy weszłam do kuchni na stole leżał talerz z kanapkami. Usiadłam na krześle i zaczęłam jeść. Widać było jak Liam bardzo się stara bym mu wybaczyła. Choć bardzo tego chce to jest to dla mnie trudne. No, bo wiecie, zdradzono was na waszych oczach i chyba nie wybaczylibyście to po może miesiącu? No właśnie. Ja ma taki można powiedzieć dylemat. Kocham go bardzo, jest ojcem dwójki moich dzieci, ale zranił mnie. Jeśli mu wybaczę to będę bała się, że zaraz znów to zrobi. Nie chciałabym trzeci raz tego samego przechodzić.
Kiedy zjadłam odłożyłam talerzyk do zmywarki. Nie pewnie wyszłam do salonu. Chłopaki z małą siedzieli i oglądali bajki. Akurat leciało Toy Story i od razu przypomniało mi się ile razy obejrzałam tą bajkę z Liamem. Już wiedziałam, że Liam zarazi miłością do tej bajki dzieci. Zaśmiałam się w myślach.
-O, już zjadałaś, oglądasz z nami? – zapytał Liam.
-Muszę nakarmić małą – powiedziałam.
-Okej, już ci ją daje – powiedział Liam wstał podszedł do mnie i podał mi Julkę. Poszłam z nią na górę i nakarmiłam.
-Jak myślisz twój tata zasługuje na kolejną szanse? – zapytałam Julkę, ale wiedziałam, że jeszcze nic nie odpowie, bo ma dopiero miesiąc. Pochodziłam z nią po pokoju i po 15 minutach zasnęła. Położyłam ją do łóżeczka, przykryłam kołderką i po chichu wyszłam. Chłopaki siedzieli i oglądali. Usiadłam obok nich i oglądałam z nimi.
-Zasnęła? – zapytał Liam, patrząc na mnie
-Tak – odpowiedziałam. Kiedy film się skończył zobaczyłam, że Dawid śpi.
-Pójdę go zanieść – powiedział Liam wstając. Wziął malca na ręce i zaniósł go do góry. Po 5 minutach zszedł na dół i usiadł koło mnie. Przez jakiś czas siedzieliśmy w ciszy.
-Pójdę zrobić obiad –powiedziałam wstając.
-Poczekaj – powiedział Liam łapiąc mnie za rękę.
-Co się stało? – zapytałam
-Miałaś mi odpowiedzieć na pytanie – powiedział.
-Jakie? – zapytałam
-Wybaczysz mi? – Liam uklęknął tak jak wczorajszego wieczoru. – Posłuchaj, kocham cię i bardzo żałuję tego, co zrobiłem. Nie mogę na siebie patrzeć, brzydzę się sobą. Nie chciałem żyć z myślą, że nigdy cię nie zobaczę. Bardzo chciałem do ciebie zadzwonić usłyszeć twój głos, ale zmieniłaś numer. Proszę wybacz mi – powiedział patrząc na mnie. Miałam łzy w oczach. Mówił to wszystko szczerze i widziałam, jak bardzo tego żałuje.
-Liam, było mi bardzo trudno i źle przez ten cały czas. Boję się, że jeżeli ci wybaczę znów zrobisz to samo i znów będę cierpieć. Ledwo zniosłam drugą zdradę, ale trzeciej…nie dałabym rady – powiedziałam i poczułam, jak łza spływa mi po poliku.
-Oliwia… - zaczął.
-Pczekaj, jeszcze nie skończyłam – powiedziałam – I choć bardzo cię kocham to boję się ci znów zaufać – powiedziałam pociągając nosem.
-Oliwia, posłuchaj mnie, bardzo żałuję tego, co zrobiłem uwierz mi chciałbym wymazać to sobie z pamięci, ale kocham cię – powiedział.
-Nie chcę być już sama – powiedziałam rozklejając się. Liam wstał i przytulił mnie. Wtuliłam się w jego klatkę piersiową i płakałam.
-Nie będziesz – powiedział i pocałował mnie we włosy.
-Obiecujesz? – zapytałam patrząc na niego
-Obiecuję – powiedział, a ja powrotem się w niego wtuliłam. Staliśmy tak może 15 minut, kiedy się uspokoiłam.
-Kocham cię – powiedział.
-Kocham cię, Liam -powiedziałam. Powoli nasze twarze zaczęł, zbliżać się do siebie. W końcu pocałował mnie. Po tak długim okresie znów mogłam poczuć smak jego ust. Miałam motylki w brzuchu tak jak wtedy, gdy doszło do naszego pierwszego pocałunku. Całowaliśmy się dopóki nie zabrakło nam powietrza. Kiedy się od siebie odkleiliśmy przytuliłam się do Liama, zamykając oczy.
-Tak bardzo cię kocham – powiedział.
-Ja ciebie też.
-Możemy w końcu stworzyć normalną kochającą rodzinę – powiedział.
-Nareszcie – powiedziałam, kiedy odkleiłam się od niego.
-Tak bardzo was kocham –powiedział trzymając mnie za ręce.
-Powtarzasz się – powiedziałam, śmiejąc się.
-Wiem, ale będę ci to powtarzać codziennie.
-I jak tam twoje oko? – zapytałam zmieniając temat.
-To zależy jak wygląda – powiedział.
-Nie zbyt ciekawie –powiedziałam.
-To przez jakiś czas mam nie wychodzić na dwór? – zapytał.
-Lepiej tak.
-To by wyglądało jakby żona mnie pobiła – powiedział, śmiejąc się.
-Ejj, bo zaraz będziesz miał druga śliwę – powiedziałam, grożąc palcem.
-Dobrze dobrze, już nic nie mówię – powiedział.
-No i dobrze chodź pomożesz mi zrobić obiad – powiedziałam i poszliśmy do kuchni.
Po 30 minutach pracy w kuchni zrobiliśmy wreszcie jedzenie. Po zjedzonym posiłku miło spędziliśmy razem z dziećmi wieczór. W końcu mogę powiedzieć, że wszystko zaczyna się układać.
------------------------------------------
Rozdział 68



sobota, 10 stycznia 2015

Rozdział 67

Miesiąc później :
Mamy dziś 24 grudnia, co oznacza Wigilię i urodziny Louisa. Choinka jest ubrana dom posprzątany niektóre dania sama też zrobiłam. Julka powinna się dopiero urodzić, ale bardzo się z Dawidem cieszymy, że przyszła o miesiąc za wcześnie. Jest taka malutka i słodka. Liam nie dzwonił od ostatniej rozmowy. Wcale się nie zdziwiłam. Widocznie już o nas zapomniał. Może i ja też powinnam to zrobić? Muszę się o to bardzo postarać. Skoro on mógł to, czemu ja nie.
Wstałam i podeszłam do okna. Spadł śnieg. Mimo że nie było go za dużo to był. Wzięłam ubrania i poszłam wziąć prysznic.http://img.stylistki.pl/sets/b4bdb13f204a5c3a7feaf414775ad10e-1417963975-s452926.jpg?v=0 Po szybkim prysznicu ubrałam się i zrobiłam kucyka. Poszłam zobaczyć do pokoju dzieci. Kiedy weszłam do pokoju Dawida chłopiec siedział i bawił się zabawkami.
-Dzień dobry kochanie – powiedziałam do synka i wzięłam go na ręce. Przebrałam go i poszliśmy do pokoju Julii. Też nie spała. Delikatnie wzięłam ją na ręce zmieniłam pieluchę przebrałam i nakarmiłam. Wzięłam na ręce małą i trzymając za rękę Dawida powoli zeszliśmy na dół. Kiedy już tam dotarliśmy dziewczynkę ułożyłam w kołysce a Dawid zaczął bawić się zabawkami. Poszłam do kuchni by zrobić mi i Dawidowi śniadanie. Włączyłam radio i zabrałam się za śniadanie. Po 15 minutach było gotowe. Poszłam ze śniadaniem do salonu wzięłam synka na kolana i razem jedliśmy śniadanie. Po posiłku ubrałam dzieci, bo obiecałam mamie pomóc ze wszystkim. Ubraną Julkę włożyłam do nosidełka dałam smoczka i przykryłam kocykiem. Potem ubrałam Dawida a na końcu siebie. Wzięłam dużą torbę, w której miałam ubrania dla nas na zmianę i potrzebne rzeczy dla dzieci. Zamknęłam dom i poszliśmy do samochodu. Włożyłam nosidełko z córeczką do samochodu przypinając pasami i to samo zrobiłam z Dawidem. Położyłam torbę z przodu i mogliśmy ruszać. Usiadłam wygodnie za kierownicą i odpaliłam samochód. Zajrzałam jeszcze do torby czy miałam prezenty, kiedy byłam pewna ruszyłam. Po 20 minutach drogi dojechaliśmy na miejsce. Zatrzymałam samochód i odpięłam pasy. Zobaczyłam w lusterku, że zbliża się mama.
-Cześć mamo -powiedziałam witając się z nią, kiedy wyszłam z samochodu.
-Cześć Oliwia – przytuliłyśmy się. Poszłam po torbę, kiedy mama poszła do wnuków.
-Dzień dobry - powiedziała szczęśliwa.
-Baba! – krzyknął Dawid i wyciągnął rączki w stronę babci.
-Już babcia cię stąd wyciąga – odpięła go a ja w tym czasie wzięłam Julkę. Weszliśmy do środka. Zdjęłam kurtkę buty i poszliśmy do salonu. Wyjęłam małą z nosidełka i położyłam ja na kanapie. Patrzyła na mnie, kiedy zdejmowałam jej kurteczkę, buciki, czapeczkę idt.
-O, której tata przeleci? -zapytałam.
-Ma samolot, o 15 więc na 17 będzie – powiedziała trzymając w ramionach Julkę.
-Okej -napisałam Louisowi by wszedł na Skype,bo mam do niego sprawę. Odpisał, że już wchodzi.
-Mamo mogę wziąć laptopa? – zapytałam.
-Jasne a po co ci? – zapytała
-Louis ma dziś urodziny i chcę mu złożyć życzenia – powiedziałam biorąc laptopa.
-Ale ma farta,że urodził się w Wigilię – powiedziała z kuchni.
-No nie? – zalogowałam się, na Skype i poczekałam chwilę za nim będzie dostępny. Zobaczyłam, że Dawid siada obok mnie. –Co chcesz z wujkiem pogadać? – zapytałam.
-Tat – powiedział.
-Mój kochany synek – zaśmiałam się i pocałowałam go w główkę.
-Cześć Oliwia –usłyszałam głos Louisa i zobaczyłam jego postać.
-Louis cześć –powiedziałam uśmiechając się.
-A, kogo ja tu widzę? Dawid cześć – powiedział Louis. Dawid uśmiechnął się szeroko śmiejąc się.
-On też się cieszy, że cię widzi – powiedziałam.
-Wiem a gdzie moja chrześnica? Dawno jej nie widziałem
-Leży obok mnie – wzięłam laptopa w jej stronę.
-Boże jak się zmieniła – powiedział.
-No urosła – powiedziałam.
-I wypiękniała – zaśmiałam się.
-Też fakt
-To, co to za sprawa, że chciałaś ze mną rozmawiać? – zapytał.
-Louis wszystkiego najlepszego – powiedziałam.
-Oo dziękuje to miło, że pamiętałaś – powiedział.
-Nie mogłabym zapomnieć – puściłam mu oczko – A poza tym prezent powinien jutro dojść – powiedziałam.
-No bez przesady – powiedział.
-To prezent świąteczno-urodzinowy – uśmiechnęłam się. –Reszcie też wysłałam.
-To tobie też wyślemy – powiedział.
-Okej wiesz Louis muszę kończyć przyjechałam do mamy by pomóc jej przy wszystkim – powiedziałam.
-Nie no spoko pozdrów mamę i ucałuj dzieciaki – powiedział.
-Jasne – uśmiechnęłam się.
-Pa Oliwia –powiedział i pomachał mi.
-Pa Louis – pożegnałam się z nim i zamknęłam laptopa.
-Zajmiesz się siostrą? – zapytałam Dawida.
-Tat – powiedział.
-Dziękuję – pocałowałam go w główkę Julkę też i poszłam do mamy.
-I, co już porozmawiałaś? - zapytała mama.
-Tak a i Louis cię pozdrawia – powiedziałam stając obok niej.
-Oo dziękuje – uśmiechnęła się
-To, w czym mam ci pomóc? -zapytałam zakładając fartuch.
-Możesz smażyć karpie
-Okej – stanęłam przy patelni i zajęłam się pracą. –Wiesz, co? - powiedziałam
-Co? – zapytała.
-Kiedy mała skończy sześć miesięcy chciałabym iść na studia – powiedziałam.
-Chcesz być adwokatem tak? – zapytała.
-Tak – odpowiedziałam. –I jak myślisz dobrze robię?
-Córeczko powiem ci tak – zaczęła –Jesteś dorosłą kobietą decydujesz o tym sama. Pamiętaj, że zawsze możesz liczyć na moje i taty wsparcie.
-Masz rację dziękuje – powiedziałam i przytuliłam ją.
-Jestem z ciebie i z Maćka taka dumna
-Wiem mamo – powiedziałam.
-Kocham was bardzo –powiedziała.
-My ciebie też – odkleiłyśmy się od siebie i powróciłyśmy do pracy. Po trzech godzinach pracy stół jak i potrawy były gotowe. Wystarczyło tylko poczekać na gości. Poszłam przebrać dzieci. Najpierw zajęłam się chłopcem. Założyłam mu czarne spodnie, białą koszulę i marynarkę. Poprawiłam włosy i był gotowy.
-Mój ty mały przystojniaku –powiedziała łaskocząc go po brzuszku potem całują w głowę.
Potem zajęłam się Julką. Jej założyłam białą sukienkę w czarne groszki. Wyglądała słodziutko. Usłyszałam, że ktoś wchodzi. Stanęłam i czekałam aż pojawi się gość. Po chwili pojawił się tata. Uśmiechnęłam się na jego widok.
-Tato – powiedziałam podeszła do niego i przytuliłam go.
-Cześć córeczko – powiedział przytulając mnie.
-Tęskniłam – powiedziałam.
-Nawet nie wiesz jak ja tęskniłem za wami
-Cieszę się, że już jesteś – powiedziałam.
-Ja też – odkleiliśmy się od siebie. Tata powitał się z mamą.
-Diadek – powiedział Dawid.
-Dawid chodź do dziadka – tata kucnął i rozłożył ręce. Dawid powoli poszedł w stronę dziadka po chwil był już w ramionach taty.
-A, kto cię tak ładnie ubrał? – zapytał
-Mama – powiedział patrząc na mnie.
-Teraz wszystkie dziewczynki będą na ciebie leciały – powiedział.
-Tato – powiedziałam śmiejąc się.
-No co? Taka prawda no nie Dawid? – zapytał chłopca.
-Tat – powiedział.
-No widzisz Dawid się zgadza - zaśmialiśmy się.
Poszłam na górę przebrać się. Poszłam do łazienki wzięłam prysznic, wysuszyłam ciało, ubrałam się, pomalowałam, zrobiłam koka i założyłam biżuterię.http://img.stylistki.pl/sets/d7b7f9226d4df33b49c327c993f0a92a-1419018805-s453890.jpg?v=0 Na nogi założyłam szpilki i byłam gotowa. Na dworze było już ciemno a za oknem było widać przy każdym domu lampki, przez co ulica wyglądała magicznie. Zeszłam na dół. Kiedy zeszłam zobaczyłam Maćka, Dianę z małą Oliwką.
-Oliwia – powiedziała Diana.
-Cześć – przytuliłyśmy się.
-Cześć siostrzyczko – powiedział Maciek.
-Cześć braciszku – przytuliliśmy się.
-Dobrze cię widzieć – powiedział, kiedy nadal się przytulaliśmy.
-Ciebie również – odkleiliśmy się od siebie.
-To, co możemy zaczynać? – zapytała mama.
-Tak – odpowiedziałam.
Tata wziął do ręki opłatek i zaczęliśmy się nim dzielić życząc sobie różne życzenia. Po złożeniu sobie życzeń przyszedł czas na posiłek. Zajęliśmy miejsca i zaczęliśmy jeść. Rozmawialiśmy i cieszyliśmy się gronem rodzinnym. Poszłam z Julką na górę by ją nakarmić. Kiedy to zrobiłam chodziłam z nią po pokoju. Zasnęła po 19 minutach. Włożyłam ją do nosidełka i przykryłam kocykiem. Zeszłam z nią na dół a nosidełko położyłam na kanapie.
-I, co zasnęła? -zapytała mama.
-Tak – odpowiedziałam biorąc Dawida na kolana.
-Co powiecie na prezenty? –zapytał tata.
-Chodźcie – poszliśmy do salonu. Usiadłam z Dawidem obok Julki. Rozdaliśmy sobie prezenty i rozmawialiśmy, kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi.
-Kto to? – zapytałam
-Nie wiem, ale zaraz zobaczymy – powiedział Maciek i poszedł otworzyć drzwi. Usłyszałam kłótnie wstałam i poszłam do drzwi.
-Muszę z nią porozmawiać – powiedział Liam? Tak to na sto procent był on. Wszędzie poznałabym jego głos. Zamurowało mnie, kiedy usłyszałam jego głos.
-Ona nie chcę z tobą rozmawiać po tym, co jej zrobiłeś –powiedział zły Maciek.
-Muszę z nią porozmawiać rozumiesz?
-Odczep się…- zaczął, ale weszłam
-Maciek –zaczęłam
-Powiedz mu żeby sobie poszedł – powiedział patrząc na mnie. Spojrzałam na Liama a on na mnie. Nic się nie zmienił. Wyglądał tak samo seksownie jak zawsze.
-Oliwia proszę – powiedział Liam
-Maciek idź zajmij się dziećmi – powiedziałam patrząc na Liama.
-Ale..- zaczął
-Proszę – spojrzałam na brata.
-Okej – wyminął mnie i poszedł do salonu.
-Proszę porozmawiaj ze mną – powiedział Liam.
-Nie tutaj – założyłam płaszcz i wyszliśmy na dwór. Stanęliśmy naprzeciwko siebie i trwaliśmy w ciszy.
-Chciałeś porozmawiać to proszę słucham – powiedziałam.
-Oliwia kocham cię – powiedział.
-Co tym kocham cię chcesz zmienić? Nie jesteśmy już razem – powiedziałam.
-Dlaczego? – zapytał
-Jesteś taki głupi czy udajesz, bo ja nie wiem? –zapytałam. –Drugi raz mnie zdradziłeś rozumiesz? Drugi raz na moich oczach. Raz ci wybaczyłam, ale spieprzyłeś to rozumiesz? – powiedziałam a do moich oczu napłynęły łzy.
-Oliwia daj mi to wytłumaczyć – powiedział
-Wytłumaczyć co? Tu nie ma nic do tłumaczenia dla mnie sprawa jest jasna.
-Oliwia proszę – błagał.
-Lepiej szukaj jakiegoś dobrego wytłumaczenia – powiedziałam.
-To wszystko przez to, że zacząłem zadawać się z złym towarzystwem. Chodziłem na imprezy ćpałem a potem jeszcze ona. Chciałem z tym skończyć, ale zagrozili, że zrobią wam krzywdę. Musiałem was chronić. Uwierz mi proszę – powiedział.
-Jaki ty dajesz właśnie przykład Dawidowi, co? – zapytałam.
-Wiem zawaliłem, jako ojciec – spuścił głowę.
-Co ja miałam mu ciągle mówić, gdy o ciebie pytał? Gdzie byłeś jak powiedział pierwsze słowo, kiedy zaczął chodzić? Nie było cię nawet, kiedy się rodził – powiedziałam i poczułam, że łza spływa mi po Poliku. Szybko ją starłam.
-Oliwia tak bardzo tego żałuję proszę wybacz mi – powiedział
-To nie jest takie łatwe mam ogromną dziurę w sercu przez ciebie
-Kocham cię i Dawida jak nikogo innego. Oliwia proszę – uklęknął przedmą.
-Podnieś się – powiedziałam rozglądając się czy ktoś czasem nie patrzy.
-Nie wstanę dopóki mi nie wybaczysz
-Daj mi się zastanowić
-Ile ma czekać? – zapytał
-Do jutra – powiedziałam
-Okej
-Ale wstań już boże – posłusznie wstał.
-Mogę chodziarz zobaczyć Dawida? – zapytał
-Możesz w końcu jesteś jego ojcem.
-Ale poczekaj odpowiedz mi na jedno pytanie
-Jakie? – zapytała Liam wyjął telefon a zaraz pokazał mi zdjęcie Julki ze spaceru, jakie dodał Louis.
-To moja córka? –zapytał a ja nie wiedziałam, co ma powiedzieć. Spuściłam głowę w dół i patrzyłam na swoje buty. –Odpowiedz mi
-Tak to twoja córka zadowolony – powiedziałam zamurowało go.
-Jak to możliwe? -zapytał
-Nie wiesz jak się dzieci robi? – zapytałam
-To moja córka? – zapytał ze łzami w oczach patrząc się na zdjęcie.
-Twoja – powiedziałam patrząc na niego.
-Jest piękna – powiedział.
-Urodziła się, jako wcześniak mówię to, bo myślę, że chciałbyś to wiedzieć – powiedziałam czekając na jego reakcje.
-Jak to, jako wcześniak? – zapytał patrząc na mnie.
-Pępowina owinęła się wokół jej szyi i robili mi cesarskie cięcie – powiedziałam wspominając tamten dzień. Codziennie przyglądam się bliźnie na brzuchu i wspominam jak bardzo bałam się o Julię,
-Chłopaki wiedzieli o twojej ciąży? – zapytał
-Tak i wspierali mnie bardzo
-Dlaczego mi nikt nie powiedział? –zapytał
-Nie chciałam żebyś wiedział o mojej ciąży i prosiłam chłopaków o milczenie.
-Dlaczego?
-Liam proszę nie męcz mnie już jestem zmęczona tymi pytaniami – powiedziałam
-Okej
-Zaraz przyjdę z Dawidem – powiedziałam i skierowałam się w stronę drzwi.
-A moja córka?
-Julka śpi – powiedziałam i weszłam do środka podeszłam do Dawida.
-Kochanie ktoś chcę się z tobą zobaczyć – powiedziałam do chłopca i wzięłam go za rękę.
-Oliwia, co się dzieje? – zapytała mama.
-Wszystko jest okej – ubrałam Dawida i wyszliśmy na dwór.
-Tata – powiedział Dawid i szedł w stronę Liam.
-Synku –Liam kucnął a kiedy Dawid doszedł w jego stronę wziął go na ręce i mocno przytulił. –Stęskniłeś się za tatą? -zapytał Liam pociągając nosem.
-Tat – powiedziała wtulony, w Liama. Miałam w oczach łzy widząc ich razem.
-Kocham cię synku – powiedział i pocałował chłopca w główkę.
-Mama – powiedział Dawid.
-Co się stało? – zapytałam podchodząc do niego poprawiając mu czapkę. Pocałowałam go w główkę. Mały wtulił się w Liama i po chwili chyba usnął.
-Zasnął – wyszeptał Liam.
-To włóż go do fotelika będę się zbierać – powiedziałam.
-Okej
-W samochodzie jest koc ja idę po Julkę – powiedziałam i poszłam do domu.
-Oliwia powiedz nam, o co chodzi – powiedział Maciek.
-Przepraszam, ale muszę się zbierać – powiedziałam wyjmując delikatnie Julkę. Na moje nieszczęście mała obudziła się i zaczęła marudzić. Ubrałam ją ciepło i ułożyłam w nosidełku. Przykryłam kocykiem i byłam gotowa.
-A gdzie Dawid? – zapytała mama.
-Z Liamem – powiedziałam biorąc torbę.
-Jak to? A jak mu coś zrobi? – zapytał tata.
-Tato jest jego ojcem na pewno nie zrobiłby mu krzywdy – powiedziałam biorąc nosidełko do ręki.
-No nie wiem – powiedziała mama
-Mamo wiem, co robię zaufaj mi. Dobra muszę uciekać pa –pożegnałam się ze wszystkimi.
-Pa – powiedziała mama i odprowadziła mnie do drzwi. Kiedy wyszłam Liam stał przy samochodzie.
-I, co śpi? – zapytałam.
-Tak – odpowiedział
Włożyłam nosidełko z Julką, która spokojnie spała przypięłam pasami i delikatnie zamknęłam drzwi.
-To ja będę się zbierał -powiedział Liam.
-Może jedź z nami do domu – powiedziałam nieśmiało.
-Nie chcę sprawiać kłopotu – powiedział.
-Nie będziesz sprawiał poza tym Dawid na pewno się ucieszy – powiedziałam patrząc na śpiącego chłopca.
-Jesteś tego pewna? – zapytał
-Tak – odpowiedziałam i spojrzałam na niego.
-Niech ci będzie – powiedział a ja w duchu ucieszyłam się. –Jak chcesz mogę poprowadzić – powiedział
-Nie będę cię przemęczać pewnie jesteś zmęczony podróżą – powiedziałam.
-Dam radę – powiedział
-Okej – powiedziałam i podałam mu kluczyki. Zajęliśmy miejsca i ruszyliśmy. Całą drogę milczeliśmy. Jedynie, co było słychać to samochód. Po 15 minutach drogi dojechaliśmy. Coś było nie tak. Furtka była otwarta a przecież pamiętam, że ja zamykałam. Przy drzwiach stała torba Liama. Wszystkie jego ubrania były porozrzucane na śniegu. Zaczęłam się bać.
-Oliwia nie ruszaj się stąd zostań z dziećmi ja musze to sprawdzić – powiedział Liam i wyszedł z samochodu.
-Ale Liam… - powiedziałam
-Oliwia zaraz przyjdę – powiedział i zamknął drzwi. Z niepokojem obserwowałam każdy jego ruch. Powoli podszedł do drzwi i pociągnął powoli za klamkę. Drzwi były otwarte a zamykałam ja na pewno. Potem Liam powoli wszedł do środka. Ja nie czekając ani chwili dłużej wyjęłam telefon i zadzwoniłam po policję. Denerwowałam się. Nie wiedziałam, co się dzieje w środku. Spojrzałam na dzieci. Spokojnie spały. Po chwili usłyszałam huk. Przestraszyłam się. Chciałam wyjść pobiec tam, ale tu spały moje dzieci. Po chwili zobaczyłam nadjeżdżającą policję. Wysiadłam.
-Dobry wieczór – powiedział policjant z policjantką.
-Ratujcie mojego męża tam cos się dzieje -powiedziałam przerażona.
-Magda zostań z panią idę to sprawdzić – powiedział policjant
-Ja chce iść z panem – powiedziałam
-Nie może pani tam wchodzić – powiedziała policjantka i zatrzymała mnie.
Policjant wszedł do środka a mnie ogarnął jeszcze większy niepokój. Stałam tam i nie wiedziałam, co się dzieje. Po chwili usłyszałam ‘’Stój Policja’’ i strzał. Kiedy chciałam już iść policjantka mnie zatrzymała. Zaraz zobaczyłam jak policjant wyprowadza zakutego w kajdanki złodzieja. Nawet nie miałam ochoty spojrzeć mu w twarz. Zaraz wyszedł też Liam. Kiedy policjantka mnie puściła podbiegłam do Liama i wtuliłam się w niego.
-Bałam się o ciebie – powiedziałam drżącym głosem.
-Już nie musisz już po wszystkim – powiedział przytulając mnie mocniej. Staliśmy tak trochę, kiedy przypomniało mi się, że trzeba położyć dzieci do łóżeczek.
-Musimy wziąć dzieci – powiedziałam
-To chodźmy – poszliśmy do samochodu. Liam wziął Dawida a ja Julkę. Kiedy weszłam do środka załamałam się. Wszystko było porozrzucane. Już wyobrażałam sobie, jakie czeka mnie sprzątanie. Poszłam na górę. Na szczęście na górę jeszcze nie zdążył wejść. Weszłam do pokoju Julki. Wyjęłam ją z nosidełka i oczywiście musiała zacząć płakać. Przebrałam ją i nakarmiłam. Chodziłam z nią po pokoju żeby zasnęła, ale nie udawało mi się.
-Może ja spróbuje? -zapytał Liam wchodząc.
-Próbuj – podałam mu delikatnie dziewczynkę. Kiedy Liam miał ją w ramionach miał łzy w oczach. – Jest taka malutka – powiedział całując ją w główkę.
-Wiem – powiedziałam patrząc na nią. Liam spojrzał na mnie i wtedy zobaczyłam, że ma czerwone oko i z nosa leciała mu krew. –Boże Liam ty widziałeś jak wyglądasz? Musimy to opatrzyć – powiedziałam.
-Daj mi 10 minut –powiedział
-Okej – powiedziałam i poszłam do pokoju Dawida. Chłopiec spał spokojnie. Zeszłam na dół i zaczęłam no nieco sprzątać.
-Jestem – powiedział Liam
-Śpi? – zapytałam
-Tak – odpowiedział
-To chodź do łazienki – wzięłam go za rękę i pociągnęłam do łazienki. Posadziłam na wannie i podałam mu mokry ręcznik. Musiało chwilę minąć za nim krew przestała lecieć. Potem posadziłam go na kanapie i podałam lód do oka.
-Będziesz miał niezłą śliwę – powiedziałam patrząc na niego
-Trudno dla mnie jest najważniejsze wasze bezpieczeństwo – powiedział Liam
-Nie będziesz mógł wiecznie nas chronić – powiedziałam
-Ale będę to robić póki żyję
Może jesteś głodny? – zmieniłam temat
-Nie – powiedział
-Okej to jak byś coś chciał to jestem na górze – powiedziałam i poszłam na górę. Wzięłam prysznic wysuszyłam ciało i założyłam piżamę. Zeszłam po cichu na dół. Liam spał na kanapie. Wyglądał słodko jak śpi. Uśmiechnęłam się i przykryłam go kocem. Zgasiłam światła i poszłam na górę. Sprawdziłam jeszcze czy dzieci śpią i mogłam iść spokojnie spać. Położyłam się na łóżku i przykryłam kołdrą. Nie miałam najmniejszego problemu ze zaśnięciem.
------------------------------------------------------
Rozdział 67


sobota, 3 stycznia 2015

Rozdział 66

Noc przespałam spokojnie,aż się zdziwiłam. Otworzyłam oczy i zaczęłam kolejny dzień. Wstałam i podeszłam do szafy. Wzięłam ubrania kładąc je na łóżku. Chciałam sprawdzić co słychać u dzieci. Na początku zaszłam do Dawida. Jeszcze spał. Po cichu wyszłam i poszłam do pokoju Julki. Nie spała,leżała spokojnie a kiedy weszłam spojrzała na mnie swoimi brązowym oczkami.
-Cześć skarbie – powiedziałam głaszcząc dziewczynkę po główce. -Mama zaraz do ciebie przyjdzie. Wyszłam i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic,ubrałam się,rozczesałam włosy i byłam gotowa.http://img.stylistki.pl/sets/aeea69352a9d490d2bddf93bb6e3ce28-1419281241-s454194.jpg?v=0 W tym samym czasie usłyszałam płacz dziecka. Poszłam do pokoju Julii wzięłam ją na ręce,nakarmiłam,zmieniłam pieluchę i przebrałam. Poszłam z nią do pokoju Dawida zerknęłam czy śpi i po cichu zeszliśmy na dół. Ułożyłam małą delikatnie w kołysce i poszłam do kuchni. Zrobiłam sobie śniadanie i usłyszałam jak Dawid krzyczy : ''Mama.'' Pobiegłam na górę i weszłam do pokoju chłopca. Synek stał i zniecierpliwiony czekał na mnie.
-Już jestem – wzięłam go na ręce przebrałam i zeszliśmy na dół. Zostawiłam do w salonie a ja poszłam zrobić nam śniadanie. Kiedy wszystko było gotowe wzięłam synka na kolana i karmiłam go jedząc sama. Posprzątałam i poszłam do dzieci. Usiadłam na dywanie z Dawidem i bawiłam się z nim zabawkami. Wyglądał tak słodko kiedy się bawił,że postanowiłam zrobić mu zdjęcie. Spodobało mi się więc udostępniłam je na wszystkich portalach społecznościowych do których miałam konto.
-Kochanie popilnujesz na chwilę siostry? - zapytałam chłopca
-Tiak – odpowiedział
-Mamusia zaraz przyjdzie – wstałam i szybkim krokiem poszłam do łazienki. Skorzystałam z toalety i wyszłam. Kiedy weszłam do salonu zobaczyłam Dawida stojącego przy kołysce i głaszczącego Julkę. Podeszłam do nich kucając przy chłopcu.
-Idziemy na spacer? - zapytałam chłopca
-Taa – ucieszył się
-To popilnuj siostry zaraz przyjdę – wstałam poszłam na górę. Do wózka włożyłam wszystko to co było mi potrzebne i pooli zeszłam z wózkiem. Podeszłam do kołyski wzięłam na ręce małą i położyłam ją na kanapie. Dawid uważnie patrzył się jak ubieram małą. Włożyłam ją do wózka,dałam smoczka i przykryłam kocykiem. Potem ubrałam Dawida a na końcu siebie. Wyszliśmy z domu i powoli ruszyliśmy w stronę parku. Wcześniej zadzwoniłam do Eleanor i zapytałam czy nie mają ochoty na spacer. Powiedziała,że zabiera chłopaków i spotkamy się w parku. Po 20 minutach doszliśmy.
-Oliwia – usłyszałam głos Eleanor i zaraz stała koło nas
-Hej – przytuliłam ją,dziewczyna wzięła na ręce Dawida i łaskotała go po brzuszku. Chłopiec zaczął śmiać się. Podeszłyśmy do chłopaków i przywiałam się z nimi. Niall z Harrym i Zaynem poszli z Dawidem karmić kaczki. Zostali ze mną Eleanor i Loius.
-I jak tam planowaliście już datę ślubu? - zapytałam
-Szczerze mówiąc ślub palujemy zrobić gdzieś na wiosnę – powiedziała Eleanor patrząc na Louisa,który był zauroczony swoją chrześnicą.
-Tak – powiedział
-Jestem bardzo szczęśliwa,że postanowiliście wreszcie wziąć ślub – powiedziałam
-My też – uśmiechnęła się Eleanor. Spojrzałam się za siebie zobaczyć jak chłopcy radzą sobie z Dawidem. Radzili sobie świetnie i pilnowali go jak oka w głowie. Uśmiechnęłam się widząc ich uśmiechy na twarzach.
-Co się stało? - zapytał Louis
-Patrzcie jak wujkowie świetnie sobie dają radę – powiedziałam i odwrócili się
-No no jestem pod wrażeniem – powiedziała Eleanor
-Widocznie mężczyźni potrafią opiekować się dziećmi – powiedziałam zerkając na małą. Słodko sobie drzemała.
-Czy ty coś sugerujesz? - zapytał Louis
-Oczywiście,że nie – zaśmiałam się widząc jego zdziwioną minę
-No ja myślę – powiedział robiąc zdjęcie Julce
-Jesteśmy – powiedział Niall trzymając za rękę mojego synka
-Chodźmy do mnie na herbatę i ciastko co wy na to? - zapytałam wstając
-Jestem za – powiedział Harry
-No to idziemy - szliśmy do mojego domu rozmawiając. W połowie drogi obudziła się Julia. Po 16 minutach doszliśmy do domu. Weszliśmy zdjęliśmy kurtki i buty. Chłopaki i Eleanor poszli do salonu. Ja w tym czasie wstawiłam wodę na herbatę i wyjęłam ciasto,które ostatnio zrobiłam. Dawid bawił się z chłopakami na dywanie a Julkę rozbawiała Eleanor.
-Już niedługo święta – powiedziałam
-Jak ten czas szybko leci – westchnęła Eleanor
-No nie? Tak niedawno Dawid był taki malutki a teraz? Ma już rok – powiedziałam spoglądając na niego.
-Czas leci jak opętany
-Ojj tak
-A gdzie spędzasz święta? - zapytał Zayn
-Raczej pojadę do mamy
-A wy? - zapytałam
-Do rodziny wyjeżdżamy ja zawsze – powiedział Louis
-To dobrze – usłyszałam jak Harry mówi coś dziwnego do Dawida.
-Co ty tam Styles mu mówisz? - zapytałam podnosząc brew do góry.
-Uczę go jak podrywać dziewczyny w końcu kiedy musi się tego nauczyć
I ty jesteś w tym ekspertem? - zapytałam rozbawiona
-Nie skromnie mówię,że tak – odpowiedział uśmiechając się
-Boże Styles skończ – powiedziałam śmiejąc się
-Nie śmiej się,bo czuję się urażony – zrobił smutna minę
-Ohh przepraszam w ramach rekompensaty zapraszam cię do kuchni pomożesz mi zrobić obiad – powiedziałam wstając.
-Też mi rekompensata – westchnął i poszliśmy do kuchni
-Co proponujesz na obiad? - zapytałam
-To może ty coś zaproponuj
-Co powiesz na polski rosół? - zapytałam
-Chętnie spróbuję coś polskiego – posłał mi uśmiech i zabraliśmy się do pracy. Mówiłam mu co ma robić i po dwóch godzinach rosło był gotowy. Rozłożyliśmy talerze,sztućce i mogliśmy zawołać resztę. Wszyscy zasiedliśmy przy stole i zaczęliśmy jeść.
-Co to jest za zupa? - zapytał Zayn
-Rosół – powiedziałam uśmiechając się
-Jest pyszna – powiedziała Eleanor
-Yhy – powiedział Niall
-Cieszę się że wam smakuję – uśmiechnęłam się
-Musisz dać mi przepis – powiedział Harry
-Nie ma sprawy – posłałam mu oczko.
Po posiłku posprzątaliśmy i powróciliśmy do salonu. Wzięłam małą i poszliśmy na górę bo chciałam ją nakarmić. Nakarmiłam ją i chodziłam z nią po pokoju. Kiedy beknęła zaczęłam ją usypiać. Nie musiałam długo tego robić,bo już po 15 minutach słodko spała w łóżeczku. Po cichu wyszłam z pokoju i zeszłam na dół.
-I co śpi? - zapytała Eleanor
-Jak aniołek – uśmiechnęłam się
Goście posiedzieli u mnie do 19:00 i musieli się zbierać,ponieważ jutro mają samolot. Szkoda,że tak krótko pobyli w Polsce,ale obowiązki wzywają. Pożegnałam się z nimi i Dawid też. Wzięłam Dawida i poszliśmy na górę do łazienki. Wykąpałam go okręciłam ręcznikiem i poszliśmy do jego pokoju. Przebrałam w śpioszki i wzięłam go do mojej sypialni. Po drodze zaszliśmy do pokoju Julii sprawdzić czy śpi. Spała spokojnie. Poszliśmy do sypialni i posadziłam Dawida na łóżku. Sięgnęłam po telefon na szafce nocnej i wzięłam go do ręki.
-Tata – powiedział Dawid wyciągając ręce w stronę telefonu.
-Chcesz do niego zadzwonić? - zapytałam
-Tak – powiedział uśmiechając się
-Dobrze zadzwonisz do taty – niepewnie wybrałam jego numer i wcisnęłam zieloną słuchawkę. Wzięłam na głośno mówiący i postawiłam telefon przed Dawidem.
OCZAMI LIAMA
Leżałem na łóżku i gapiłem się w ścianę. Nie miałem ochoty żyć kiedy nie było przy mnie Oliwi i Dawida. Odeszła prze zemnie. Spieprzyłem wszystko przez te cholerne narkotyki. Poczułem,że łza spływa mi po poliku. Nie starłem jej. Usłyszałem dzwonek mojego telefonu. Niechętnie podniosłem się i wyjąłem telefon. Znów dzwonił ten numer. Trochę zaczęło mnie to dziwić,ale odebrałem.
-Halo – powiedziałem obojętnym głosem.
-Tata – po drugiej stronie usłyszałem głos dziecka. Poznałbym go wszędzie. Był to Dawid.
-Dawid synku – powiedziałem wstając
-Tata – powiedział do mnie ''Tato'' miałem w oczach łzy. Byłem szczęśliwy,że chociaż mogłem go usłyszeć.
-Tata bardzo cię kocha – powiedziałem ścierając łzę. Po chwili usłyszałem płacz dziecka,ale to mnie był płacz Dawida. Po chwili usłyszałem dźwięk rozłączonego połączenia. Zdziwiłem się,że usłyszałem kolejny płacz. To oznaczało jedno Oliwia ma drugie dziecko. Wybrałem jej numer i czekałem sygnał za sygnałem. Poczta. Dzwoniłem kilka razy,ale nie odbierała. Usiadłem na łóżku i zacząłem się zastanawiać czy to ja jestem ojcem drugiego dziecka Oliwi. Włączyłem instagram i przeglądając zdjęcia natknąłem się na zdjęcie Louisa. Była na nim mała dziewczynka niemowlak. Spała. Pod zdjęciem był podpis ''Poznajcie moją mała chrześnice Julkę ♥ '' Była śliczna.http://www.rossnet.pl/GalleryImages/Photo/201109271012/thumb31_8706432.jpg Na pewno była podoba do Oliwi,ale i chyba do mnie też. Nie wiem może mi się wydaje. Włączyłem profil Oliwi. Dużo dodawała zdjęć mojego synka. Ściągnąłem sobie wszystkie na telefon i każdemu przyglądałem się uważnie. Spojrzałem na moją tapetę. Była na niej Oliwia z Dawidem w szpitalu. Uśmiechnąłem się delikatnie. Zmęczony zasnąłem.
OCZAMI OLIWI
Leże na łóżku,dzieci już śpią. Myślę o rozmowie,która kilkanaście minut temu się odbyła. W duchu ucieszyłam się,że znów mogłam usłyszeć jego cudowny głos. Dzwonił kilkakrotnie,ale mnie chciałam odbierać choć bardzo chciałam. Sięgnęłam po książkę,założyłam okulary i zaczęłam czytać. Nie mogłam się skupić na czytaniu. Ciągle o nim myślałam. W końcu postanowiłam zasnąć. 
----------------------------------------------------
Rozdział 66

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Rozdział 65

5 dni później :
To dziś wychodzimy z Julką ze szpitala. Bardzo się z tego cieszę bo mam dość tych szpitali. Julia przez te pięć dni przybrała na wadze i urosła. Lekarz powiedział,że rozwija się prawidłowo z czego jestem bardzo zadowolona. Byłam już spakowana czekałam tylko na mojego aniołka. Mama przywiozła mi wczoraj nosidełko i ubranka dla niej.http://tanio.net/media/products/fd95bc6c3d6ff604b4b8fd18105be0c0/images/thumbnail/big_fotelik_samochodowy_nosidelko_kinderkraft_kiddy_tanio-net_1.jpg?lm=1401196658 Po chwili usłyszałam pukanie,a zaraz pojawiła się pielęgniarka z Julką.
-Mała jest już gotowa – powiedziała podając mi ją. Mogłam w końcu trzymać ją w ramionach.
-Dziękuje – uśmiechnęłam się do niej przyjaźnie. Pielęgniarka wyszła a ja delikatnie ułożyłam dziewczynkę na łóżku. Patrzyła się na mnie co robię. Delikatnie ją ubrałam i po 5 minutach była gotowa. Przełożyłam ją do nosidełka,przykryłam kocykiem i dałam smoczka. Była mieszanką mnie i Liama. Urodziła się jako wcześniak tak jak jej ojciec. Było mi smutno,że nie mógł być z nami,ale sam to zepsuł. Nie zastanawiając się przełożyłam torbę przez ramię i wzięłam nosidełko. Wyszłam ze szpitala i podeszłam do swojego samochodu,który cały czas stał na parkingu. Włożyłam nosidełko i przypięłam je. Torbę położyłam na tyle i zasiadłam za kierownicą. Byłam szczęśliwa,że mogłam w końcu wrócić do domu. Spojrzałam na małą,nie spała. Odpaliłam samochód i ruszyłam. Droga minęła nam szybko i po 15 minutach byłam już w domu. Zatrzymałam samochód i wysiadłam. Wzięłam torbę a później poszłam po Julkę. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Kiedy weszłam do salonu usłyszałam krzyk.
-Niespodzianka! - spojrzałam w górę i doznałam szoku. Byli tam : Kuba,Maja,Dominika z Dawidem i Krystianem. Mama,Tata,Maciek z Dianą i Oliwią i chłopaki z Eleanor,a na rękach Eleanor był mój synek. Byłam w szoku.
-Jeju – podeszłam do każdego i przytuliłam ich wszystkich po kolei -Co wy tu robicie? - zapytałam zdejmując płaszcz.
-Chcieliśmy zrobić ci niespodziankę – powiedział Maciek
-Udało się wam – uśmiechnęłam się
-Boże jaka ona jest piękna – odwróciłam się i zobaczyłam Eleanor,która już rozebrała Julie i trzymała ją w ramionach.
-Wiem – powiedziałam
-Mama – usłyszałam głos mojego dziecka. Odwróciłam się i zobaczyłam,że Dawid idzie w moją stronę. Kucnęłam i wyciągnęłam ręce w jego stronę. Kiedy do mnie doszedł podniosłam go. -Mój skarbeńku – pocałowałam go w główkę. Byłam z niego dumna,że już potrafi chodzić. Samodzielnie. Wszyscy zachwycali się małą. Przechodziła z rak do rąk i w ogóle jej to nie przeszkadzało. Jednak po 30 minutach zaczęła marudzić.
-Teraz moja kolej – powiedziałam i podeszłam do Harrego który ją trzymał. Podał mi ją delikatnie i poszłam na górę. Poszłam do jej pokoju,który po wniesieni mebli i pomalowaniu ścian wyglądał bardzo przytulnie.http://www.bobowozki.com.pl/images/KLUPS_ZESTAW_MEBLI_ZAJACZEK_1.jpg W kącie stał wózek a na dole kołysanka. Nakarmiłam małą i chodziłam z nią po pokoju,żeby zasnęła. W końcu po 30 minutach spokojnie leżała i spała. Wyglądała bardzo słodko,że wyjęłam telefon i zrobiłam jej zdjęcie.http://slodkie.twoj-misio.info/photo/_51822df099f47.jpg Kiedy się odwróciłam na ścianie zobaczyłam dużą ramkę a w niej dużo zdjęć. Podeszłam do niej. Było tam mnóstwo zdjęć. Z mojego dzieciństwa,podczas ciąży,z Dawidem,chłopakami,rodzicami,przyjaciółmi i z Liamem. Jemu przyjrzałam się dokładniej. Były to zdjęcia na ślubie Macka i Diany i na naszym własnym. Byliśmy tacy szczęśliwi. Poczułam,że łza spływa mi po poliku.
-Oliwia – usłyszałam głos Eleanor odwróciłam się do niej wycierając łzę -Ey co jest? – podeszła do mnie
-Nie tutaj mała śpi – wyszliśmy z pokoju i poszliśmy do mojej sypialni. Usiadłam na łóżku a Eleanor obok mnie.
-Chodzi o Liama tak? - zapytała a ja kiwnęłam głową
-Tęsknie za nim,ale zranił mnie – powiedziałam spuszczając głowę
-Kochasz go? - zapytała
-Tak,całym sercem
-No to nie ma się co zastanawiać,znasz jego numer dzwoń do niego
-Ja nie wiem....-zaczęłam
-Zostawię cię samą dzwoń do niego – powiedziała i wyszła. Miałam dylemat. Wyjęłam telefon i wbiłam jego numer. Zastanawiam się czy zadzwonić czy nie. Wcisnęłam zieloną słuchawkę i i przyłożyłam telefon do ucha. Sygnał za sygnałem,a ja siedziałam jak na szpilkach.
-Halo? - usłyszałam jego głos. Jego cudowny głos,za którym tęskniłam. Od razu się podniosłam,chciałam powiedzieć,że bardzo go kocham,ale nie mogłam wydobyć z siebie głosu. Wcisnęłam czerwoną słuchawkę i usiadłam na łóżku. Złapałam się za głowę i nie mogłam pozbierać myśli. Ręce mi się trzęsły a do oczy dochodziły łzy. Musiałam chwilę posiedzieć żeby się ogarnąć i zeszłam na dół.
-Coś się stało? - zapytała mama kiedy zeszłam
-Nie – odpowiedziałam i wzięłam Dawida na kolana. Przytuliłam go do siebie. Goście siedzieli u mnie do 20:00. Chłopaki z Eleanor pojechali do hotelu zaproponowałam im nocleg u mnie,ale powiedzieli,że nie chcą przeszkadzać. Kiedy wszyscy wyszli postanowiłam posprzątać.
-Co ty też mi pomożesz? - zapytałam Dawida,który podał mi szklankę.
-Tat – powiedział i uśmiechnął się. Zaśmiałam się i ucałowałam go w główkę. Synek bardzo mi pomagał. Chodził ze mną i razem sprzątaliśmy. Kiedy było wreszcie czysto usiedliśmy na kanapie.
-A ty nie powinieneś już spać? - zapytałam chłopca
-Ne – powiedział i bawił się piłeczką
-Nie? - wzięłam go na ręce i zaczęłam go łaskotać. Dawid śmiał się w niebo głosy. Moje dzieci to moje dwa małe szczęścia,bez których nie wyobrażam sobie życia.
-Idziemy zobaczyć do siostry? - zapytałam a chłopiec zaczął się cieszyć
-No to chodź – wzięłam go za rękę i powoli zaczęliśmy iść na górę. Kiedy byliśmy już na miejscy mała spała słodko jak aniołek. Dawid wpatrywał się w nią zauroczony. W końcu przez dziurki w łóżeczku pogłaskał ją w główkę. Słodki widok.
-Ty też kiedyś byłeś taki malutki -wyszeptałam chłopcu do ucha. W końcu poszliśmy do pokoju Dawida. Przebrałam go,ale chłopiec ani śnił zasnąć. Poszliśmy do mojej sypialni usiedliśmy na łóżku i włączyłam Dawidowi na laptopie bajki. Po 10 bajkach w końcu usnął. Wzięłam go na ręce i zaniosłam do pokoju. Położyłam do łóżeczka i przykryłam. Zajrzałam jeszcze do Juli i mogłam spokojnie iść się umyć. Wzięłam prysznic,przebrałam się w piżamę i położyłam się do łóżka. Nie chciało mi się spać więc sięgnęłam po okulary i jakąś książkę,której dawno nie czytałam. W połowie przerwałam,bo usłyszałam dzwonek telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz,pojawił się numer Liama. Nie wiedziałam co zrobić. Serce waliło mi jak oszalałe,ale kiedy chciałam już odebrać niestety przestał już dzwonić. Sięgnęłam po niego i wyciszyłam. Zagasiłam lampkę i zasnęłam.
-----------------------------------------
Rozdział 65

sobota, 20 grudnia 2014

Rozdział 64

Obudziłam się i spojrzałam na zegarek. Była 09:12. O 11 miałam wizytę u lekarza. Wstałam i od razu skierowałam się do łazienki. Poranne czynności,ubrałam się,pomalowałam.http://img.stylistki.pl/sets/86e66e80920dddf07b6b040028d31c39-1416826249-s451737.jpg?v=0 Poszłam do pokoju Dawida. Nie spał,siedział i bawił się misiem. Kiedy weszłam spojrzał nam mnie wstał i wyciągnął rączki w moją stronę.
-No chodź tu do mnie – wzięłam go na ręce. Przebrałam i zeszliśmy na dół. Zjedliśmy i postanowiłam się zbierać. Wzięłam Dawida i ubrałam. Sama założyłam płaszcz. Wzięłam torebkę i wyszliśmy. Wsadziłam chłopca do samochodu i zapięłam go. Obeszłam samochód dookoła i wsiadłam za kierownicą. Po 20 minutach dojechałam pod dom rodzinny. Wzięłam synka na ręce i podeszłam do drzwi. Zapukałam a po chwili pojawiła się postać Huberta,który postanowił zostać do świąt z czego bardzo się cieszę.
-Cześć Oliwia – powiedział Hubert i przywitaliśmy się buziakiem w polik
-Hej,jest mama? -zapytałam kiedy weszliśmy do środka.
-Jestem – powiedziała mama która pojawiła się w drzwiach
-Mam do ciebie prośbę – powiedziałam
-Jaką? - zapytała biorąc ode mnie chłopca
-Zajęłabyś się Dawidem? - zapytałam
-Oczywiście,że tak jedź na badania
-Dziękuje – uśmiechnęłam się
-No jedź już bo się spóźnisz
-Dobrze,synku zostawiam cię z babcią bądź grzeczny – powiedziałam do chłopca,który uśmiechnął się
-Na pewno będzie – powiedziała mama całując go w główkę
-Dasz buziaka? - zwróciłam się do chłopca,który przybliżył się do mnie i dał buziaka w polik. -Kocham cię – powiedziałam,pożegnałam się ze wszystkimi i wsiadłam do samochodu. Po 25 minutach byłam na miejscu. Byłam równo o 11 więc kiedy doszłam wyszła pani doktor i zaprosiła mnie do środka.
-Dzień dobry – powiedziałam wchodząc do środka
-Dzień dobry pani Oliwio i jak tam samopoczucie? - zapytała kiedy usiadłam na krześle
-Dobrze nie narzekam
-Dobrze to może od razu przejdźmy do badań proszę się położyć – usiadłam na łóżku i położyłam się. Pani doktor nałożyła na mój brzuch specjalny żel przez co zawsze chce mi się śmiać. Patrzyła się uważnie w komputer a ja razem z nią. Po chwili zaczęła się dziwnie patrzeć w monitor.
-Coś się stało? - zapytałam niespokojnie,ale nie odpowiedziała tylko szybko wstała i podeszłą do telefonu. Podniosłam się. Coś musiało się dziać z moją córeczką.
-Proszę szybko przygotować salę operacyjną będziemy robić cesarskie cięcie – powiedziała a mnie zamurowało. Jak to cesarskie ciecie? O co chodzi? Co się dzieje z moim dzieckiem?
-Co się dzieje? - zapytałam kiedy pani doktor skończyła rozmawiać
-Proszę się nie denerwować to tylko pogorszy stan dziecka
-Jak to pogorszyć? - zapytałam a do oczu dochodziły mi łzy
-Niech pani zadzwoni do kogoś bliskiego z rodziny zaraz przyjdę – powiedziała i wyszła mnie zostawiła z burzą myśli. Podeszłam do torebki i wybrałam numer mamy.
-Halo? - zapytała mama
-Mamo przyjedźcie – powiedziałam pociągając nosem
-Co się dzieje? -zapytała
-Nie wiem będą robić mi cesarskie cięcie coś złego się dzieje z dzieckiem – byłam roztrzęsiona
-Spokojnie Oliwia musisz się uspokoić niedługo będziemy
-Dobrze – zadzwoniłam jeszcze do Nialla,ale kazałam nic nie mówić Liamowi. On też przeżywał to co ja. Po chwili przybiegła pielęgniarka z wózkiem. Wsiadłam do niego i jechaliśmy już na salę. Dalej nic nie pamiętam.
Kilka godzin później :
Słyszałam jak ktoś woła ''Mama'' był to głos dziecka. Powoli zaczynałam otwierać oczy. Kiedy je otworzyłam od razu je zamknęłam bo raziło mnie światło. Kiedy już się przyzwyczaiłam zobaczyłam,że jestem w szpitalu.
-Mama – odwróciłam głowę i zobaczyłam Dawida,który siedział na łóżku a kiedy zobaczył że się obudziłam wyciągnął do mnie rączki.
-Powiedziałeś mamo – miałam łzy w oczach. Podniosłam się trochę choć bolał mnie brzuch i przytuliłam synka. Byłam bardzo szczęśliwa.
-Już od kilku minut to mówi – powiedziała mama i złapała mnie za rękę. Po chwili przypomniała mi się jedna rzecz.
-Co z moją córką? - zapytałam patrząc na mamę. Uśmiechnęła się i wyjęła telefon. Po chwili podała mi telefon gdzie na zdjęciu była mała dziewczynka. Leżała w inkubatorze. Była piękna.http://www.cozadzien.pl/img/zdjecia/6_zdrowie/noworodki/20121126/26-11-01.jpg?1354094552557?1354094552557
-Jest cała i zdrowa – powiedziała mama. Uśmiechnęłam się i poczułam,że spływa mi łza.
-Jest piękna – łzy leciały mi strumieniem,bo bardzo się o nią bałam. Najważniejsze,że jest cała i zdrowa. Przesłałam sobie jej zdjęcie i wpatrywałam się.
-Patrz to twoja siostra – pokazałam Dawidowi,który był cały czas we mnie wtulony.
-Już ją widzieliśmy – powiedziała mama
-Dlaczego miałam cesarskie cięcie? -zapytałam
-Bo mała się dusiła. Pępowina owinęła się wokół jej szyi.
-Najważniejsze,że żyje - powiedziałam
-Jak dasz jej na imię? -zapytała mama
-Julia – odpowiedziałam bez zastanawiania
-Piękne imię – mama posiedziała ze mną dopóki Dawid nie usnął. Ciężko było mi się z nim rozstać,ale przecież nie mógł tu spać. Kiedy wyszli wyjęłam telefon i postanowiłam uspokoić chłopaków. Wybrałam numer Louisa i czekałam,aż odbierze.
-Oliwa! Nareszcie! - krzyknął Louis
-Też się cieszę że cię słyszę – zaczęłam
-I co z małą?! Mów! My tu siedzimy jak na szpilkach był zdenerwowany
-Jest cała i zdrowa – powiedziałam uśmiechając się a po chwili usłyszałam szczęśliwy krzyk chłopaków musiałam trochę oddalić telefon bo bym ogłuchła. Zaczęłam się śmiać.
-Boże Oliwia nie wiesz jak się cieszymy -powiedział po chwili
-Ja też cholernie się cieszę
-Jak dałaś jej na imię? - zapytał Harry
-Julia
-Piękne imię – powiedział Zayn
-Louis jesteś tam muszę ci coś powiedzieć – powiedziałam
-Jestem co jest? - zapytał
-Bo chciałabym żebyś ty i Eleanor byli chrzestnymi mojej córki – powiedziałam przez chwilę nic nie słyszałam. -Louis?
-Jestem jestem
-Co się stało?
-Nic po prostu jestem wzruszony – powiedział
-Loui – powiedziałam
-Oliwia razem z Eleanor będziemy dobrymi chrzestnymi obiecuję ci to
-Mam taką nadzieję – zaśmiałam się -Zaraz wyśle wam jej zdjęcie
-Czekamy
-A i jeszcze jedno Liam nie może się o niczym dowiedzieć – powiedziałam
-Ale wiesz,że z czasem i tak się dowie? -zapytał Niall
-Wiem,ale na razie nie może obiecajcie mi to
-To trochę dziecinne zachowanie,ale dobrze obiecujemy -powiedział Harry
-Dziękuje
-Dobrze my kończymy pewnie jesteś zmęczona – powiedział Louis
-Trochę,ale w ogóle mi to nie przeszkadza,że ze mną rozmawiacie
-Idź odpoczywaj zadzwonimy jeszcze – powiedział Niall
-No dobra niech wam będzie
-Trzymaj się
-Wy też
-Pa
-Pa
Wysłałam im zdjęcie,chłopcy byli zachwyceni. Popisałam jeszcze z nimi trochę a kiedy zrobiło się późno zasnęłam. 
-----------------------------------------------------
Rozdział 64